Alarm bombowy na pokładzie Ryanaira. Pasażerom lotu z Katowic towarzyszyła eskorta myśliwców

Samolot, który wystartował w niedzielę 22 stycznia o godzinie 14:23 z lotniska Pyrzowice w Katowicach, zakończył podróż w nietypowy sposób. Wszystko za sprawą informacji o bombie, która miała znajdować się na pokładzie Boeinga 737.
Zobacz wideo W jaki sposób białoruski myśliwiec mógł zmusić pilotów Ryanaira do lądowania? Wyjaśnia rosyjski ekspert

Alarm bombowy na pokładzie Ryanaira sprawił, że prosty lot z Katowic do Grecji przybrał zupełnie inną formę. Wszystko za sprawą wiadomości, którą usłyszeli pracownicy punktu informacyjnego lotniska. Anonimowa osoba przekazała w rozmowie telefonicznej, że na pokładzie samolotu, który wystartował, znajduje się bomba.

Górale chcą wakacji z podziałem na terminy. Czy takie rozwiązanie poprawi komfort turystów?Górale chcą wakacji z podziałem na terminy. Czy to poprawi komfort turystów?

Alarm bombowy i eskorta myśliwców. Podróż zakończyła się bezpiecznie

W samolocie, który leciał z Katowic do Aten, znajdowało się wówczas ponad 190 pasażerów. Kiedy tylko obsługa lotniska otrzymała informację o ładunku wybuchowym znajdującym się na pokładzie Ryanaira, natychmiast poinformowała o tym fakcie załogę boeinga.

O zagrożeniu poinformowała agencja AFP, która nieustannie śledziła dalszy rozwój sytuacji. Okazuje się, że zanim samolot pojawił się w greckiej przestrzeni powietrznej, boeing eskortowały węgierskie samoloty wojskowe. 

Następnie doszło do wymiany i nad greckim odcinkiem podróży czuwały już myśliwce tegoż kraju. Ostatecznie samolot wylądował na lotnisku w Atenach.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Na Podlasiu uchwycono największe stado żubrów w historii.Niebywały widok na Podlasiu. Uchwycono największe takie stado w historii

Bomba na pokładzie Ryanaira. Jak skończyła się ta historia?

Po tym, jak boeing wylądował bezpiecznie w miejscu docelowym, rozpoczęto odpowiednie działania. Jak informuje portal digitaljournal.com pasażerowie wysiedli bezpiecznie, a następnie zostali poddani kontroli. Służby w towarzystwie specjalnie wyszkolonych psów sprawdziły także wnętrze samolotu. Rzekomego ładunku wybuchowego nie znaleziono. 

Na ten moment nie udało się także ustalić, kto był autorem nieprawdziwej informacji dotyczącej ładunku wybuchowego. W dodatku niedługo później tego rodzaju komunikaty pojawiły się także dla lotu z Warszawy do Dubaju. Podróż zakończyła się awaryjnym lądowaniem w Krakowie.

Więcej o: