Cypr. Celebrowanie życia stało się tutaj sztuką. Na stół potrafi trafić nawet 25 potraw

Właściciel sadu granatów przygrywa nam na buzuki, Zofia częstuje własnoręcznie zrobionym halloumi, a jej mąż gorącym - ledwie przed chwilą wyciągniętym z pieca - chlebem. Na stół wędrują przysmaki, a Stelios wciąż uzupełnia wino w naszych kielichach. Czas płynie leniwie, mieliśmy już dwie godziny temu ruszać w drogę, ale wciąż przynoszą kolejne wiktuały, trudno nie skosztować, odmówić nie wypada. Słońce rozpieszcza swym ciepłem i ani mi się śni narzekać. Mrużę oczy i zachłannie łapię jego promienie.

Lądujemy w Larnace, w południowej części Cypru, w której dominują greccy Cypryjczycy. Choć historia wyspy jest burzliwa, mieszkańcy potrafią pielęgnować w sobie radość życia, a biesiadowaniu nadali rangę sztuki. Czas? Jest pojęciem względnym.

Trudna historia

Położenie wyspy na skrzyżowaniu trzech kontynentów – Europy, Azji i Afryki – sprawiło, że lista panów jest długa i można na niej obserwować ślady innych kultur: Fenicjan, Asyryjczyków, Egipcjan, Rzymian, Franków, Wenecjan i Brytyjczyków. Po obecności tych ostatnich został choćby lewostronny ruch drogowy. Dzisiaj wyspa podzielona jest na dwa państwa: Republikę Cypru oraz tzw. Turecką Republiką Cypru, która nie jest akceptowana przez społeczność międzynarodową. Tureccy i greccy Cypryjczycy żyją po dwóch stronach wyspy odseparowani od siebie.

Cypr jest podzielony na dwie niemal odseparowane od siebie częściCypr pęknięty na pół. "Wszyscy żyją wojną w Ukrainie, a o nas zapomniano"

W południowej części, niemal na dzień dobry, słyszę od mieszkańców: Jesteście z Polski? Pomogliście Ukraińcom, wielki szacunek dla Was. Ale nasz kraj też jest okupowany, a o nas zapomniano. Pamięć trwa, rana się jątrzy, mieszkańcy pamiętają i wykorzystują niemal każdą okazję, aby opowiedzieć o swoim cierpieniu. A gdy już spełnią swój obywatelski obowiązek, rzucają się w wir celebrowania życia, bo przecież nie można się wiecznie smucić.

Republika Cypryjska niezmiennie od siedemnastu lat jest liderem rankingu 'Najczystsze wody w kąpieliskach w Europie'Republika Cypryjska niezmiennie od siedemnastu lat jest liderem rankingu 'Najczystsze wody w kąpieliskach w Europie' Urszula Abucewicz

Doskonała woda

Na Cyprze czeka mnie też inna miła niespodzianka. Choć jest po sezonie, co chwila w hotelu, restauracjach czy na uliczkach słyszę język polski. Gdy zaglądam w raporty, okazuje się, że od początku roku do końca sierpnia na cypryjskich plażach wypoczywało aż 121 tysięcy Polaków. W dwóch wakacyjnych miesiącach oczywiście najwięcej, bo 45 tysięcy.

Gdy płynę łodzią na Półwysep Akamas, mam wrażenie, że teleportowałam się nad Wisłę, bo wciąż słyszę "Polaków rozmowy". Pan Robert przyleciał z Irlandii i spędza urlop z mamą i synem, Agnieszka wyrwała się z przyciółmi na kilka dni z Wrocławia, a pan Tomasz z żoną ze Śląska cieszy się pierwszą po pandemii zagraniczną podróżą.

Rejs na półwysep AkamasRejs na półwysep Akamas Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Skała MiłościSkała Miłości Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Jakie plaże wybierają? Ślązacy są zachwyceni plażą w Protaras, zwaną też Zatoką Drzew Figowych. Mówią, że piasek jest tam złoty, a woda krystaliczna i przejrzysta. Wrocławianka zachwala plażę Nissi, a pan Robert – choć nie przepada za taką formą wypoczynku – leniuchował na plaży Mackenzie. Każdy na Cyprze znajdzie swoją plażę, ponieważ jest ich bez liku, a poza tym na 74 z nich powiewa Błękitna Flaga.

Republika Cypryjska zresztą niezmiennie od siedemnastu lat jest liderem rankingu "Najczystsze wody w kąpieliskach w Europie". Z badań Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska wynika, że aż 100 proc. cypryjskich kąpielisk ma doskonałej jakości wodę.

Cape GrecoCape Greco Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Morskie jaskinieMorskie jaskinie Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

My zaglądamy jeszcze na Cape Greco. Podziwiamy skaliste klify i groty wyżłobione przez żywioł, po czym ruszamy ścieżką spacerową wzdłuż morza do Mostu Miłości wydrążonego w skałach. Jedziemy dalej, aby podziwiać morskie jaskinie. Woda Morza Śródziemnego od lat wdzierała się w ląd, tworząc niezwykłe formacje – tak podziwiane przez wielu turystów z całego świata. Gdy przybywamy na miejsce, trójka śmiałków skacze z wysokiej skały do wody. Wśród nich opalona na mahoń młoda kobieta, która przez chwilę się waha, po czym niczym syrena znika w turkusowej wodzie. Nic jej się nie stało, ale nie każdy ma na tyle szczęścia.

– Wykorzystują brak ratowników i dlatego skaczą – tłumaczy nam Michał Phantaros, nasz przewodnik. – W tym roku trzy razy trzeba było wzywać pogotowie.

Przed chwilą ktoś skoczył z wysokiej na kilkadziesiąt metrów skały do wodyPrzed chwilą ktoś skoczył z wysokiej na kilkadziesiąt metrów skały do wody Archiwum prywatne

Odważna syrena nie jest Cypryjką, słyszę wschodni akcent. Jednak i miejscowi chętnie tu przyjeżdżają, by poigrać z własnym życiem i strachem.

Sztuka ucztowania

Jednak to, co mieszkańcy lubią najbardziej, to ucztować. Kelnerzy stawiają przed nami kolejne talerze pełne wiktuałów: hummus, twarożek z ikrą, halloumi, sałatkę, stifado (lokalny gulasz), koupepię (gołąbki w liściach winogron) i wiele, wiele innych. Może być ich nawet 25.

Gdy na stole pojawiają się kolejne dania, przypominają mi się słowa Marcina Pietrzyka, autora książki "Grecja po mojemu", który tak pięknie mi kiedyś o tym opowiadał: Zachował się tutaj piękny zwyczaj, że wszyscy jemy z jednej miski. Kelnerzy stawiają dania na środek stołu, po czym wszyscy się dzielą. Przez pierwsze pół godziny nie ma rozmowy, bo wszyscy jedzą i rywalizują ze sobą, kto zje najlepsze kąski. To jest coś, co mnie oczarowało od pierwszej chwili. Kocham tak jeść posiłki. Czuję w takich chwilach wspólnotę. (...) po posiłku non stop się gada. I leją się kolejne karafki z winem.

Na Cyprze jest tak samo. A to ucztowanie ma swoją nazwę. To meze. Popularne od wieków na Bliskim Wschodzie, z czasem przyjęło się na całym obszarze wzdłuż Morza Śródziemnego, od Grecji po Hiszpanię. Wiele przekąsek i małe porcje mają za zadanie przede wszystkim rozbudzić apetyt na więcej i stanowią swoiste preludium do głównego dania.

– Moim idealnym meze jest ogórek pokrojony w cienkie plastry, oprószony solą i podawany z chlebem – mówi Stelios Athrakiotis, nasz przewodnik i ochoczo sięga po karafkę wina, by napełnić nasze kielichy. – W meze najważniejsze jest wino, jedzenie jest dodatkiem – słyszymy.

Trzeba jednak przyznać, że ten "dodatek" jest niezwykle bogaty, wszak składa się z osiemnastu czy nawet dwudziestu kilku dań. Meze mogą być mięsne, rybne i jarskie. Gdy kolejnego dnia prosimy o mniejsze porcje podczas kolacji – właściciel restauracji jest wyraźnie na nas obrażony. Standardowo za mięsne meze trzeba zapłacić od 18 do 25 euro za osobę (od 85 zł do 118 zł), a za rybne od 22 do 28 euro (103 - 131 zł). Ile zapłacimy za kieliszek wina? W zależności od lokalu i rodzaju wina od 3 do 6 euro (21 zł 28 zł). Karafka stołowego wina w tawernie to koszt min. 9 euro (ok. 43 zł) za litrową karafkę.

– Lubię meze, ale nie na co dzień – przyznaje Michał, który świetnie mówi po polsku, a to dlatego, że w naszym kraju studiował historię sztuki.

– Czy brakowało ci w Polsce takiego biesiadowania jak u siebie w kraju? - pytam.

– Nie. Absolutnie nie. Było bardzo wiele innych ciekawych potraw polskiej kuchni. Natomiast wiem, że zdecydowana większość Cypryjczyków studiujących np. w Wielkiej Brytanii, marudziła trochę na ten temat. Nie na kuchnię, a raczej na zwyczaje, a przecież kulinaria to część kultury kraju, w którym przebywasz – słyszę od naszego przewodnika.

Oliwki z gorczycą są przepyszneOliwki z gorczycą są przepyszne Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Potraw podczas meze może być nawet 25Potraw podczas meze może być nawet 25 Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Najlepsze halloumi i cypryjska kawa

To prawda. Jedziemy więc do domu Zofii (Sofia's Traditional House) i mamy wrażenie, że zatrzymał się tutaj czas. Uczestniczymy w procesie powstawania halloumi, po czym raczymy się nim przy biesiadnym stole. Jej mąż wyciąga gorący chleb z kamiennego pieca. To był najlepszy ser, jaki do tej pory jadłam. A anari to niebo w gębie (powstaje z serwatki, która zostaje z produkcji halloumi). Jeśli będziecie mogli kiedykolwiek zajrzeć do pani Zofii, nie wahajcie się ani minuty dłużej. Poza tym mistrzyni gotowania udostępnia do zwiedzania swoje prywatne przestrzenie, które utrzymane są w tradyjnym stylu. W sklepie za kostkę halloumi zapłacimy od ok. 2 do 5 euro (9,4 zł do 23,5 zł).

W domu Zofii (Sofia's Traditional House) zjadłam najlepsze halloumiW domu Zofii (Sofia's Traditional House) zjadłam najlepsze halloumi Barbara Horowska-Kowalska

W takim piecu wypieka się tutaj chlebW takim piecu wypieka się tutaj chleb Barbara Horowska-Kowalska

A po obfitym posiłku czas na kawę. "Kawa na Cyprze ma fundamentalne znaczenie, ale jeszcze ważniejsze jest to, jak się ją określa. 'Cypryjską' pije zwolennik jedności Cypru, 'grecką' zwolennik enosis, 'turecką' zaś zamówi rzecznik zbliżenia z Ankarą. I tak jak rodzaje kawy, tak ojczyzny na Cyprze są trzy" – tak napisał w swojej książce pt. "Wyspa trzech ojczyzn. Reportaże z Cypru" Thomas Orchowski.

Autorowi zapewne chodziło o metaforę podziału na Cyprze, ponieważ mnie, podczas mojego pobytu na wyspie najczęściej serwowano kawę po cypryjsku, czyli napój gotowany w małym tygielku i podawany w niewielkich filiżankach. Za tradycyjną kawę na prowincji w nieturystycznym lokalu można zapłacić od 1 euro (4,7 zł). W innych miejscach od 2,5 do 3 euro (od 12 zł do 21 zł). Oczywiście kawiarnie i restauracje serwują również espresso. To wydatek od dwóch do 3,50 euro (9,4 zł do 16,45 zł).

Sprawka Afrodyty

Natomiast w Sotirze czeka na nas Giorgos Zertylas. Jedziemy tutaj, mijając po drodze czerwoną, żyzną ziemię, z której słynie Cypr. Pod Ayia Napą uprawiane jest taro. Z podłużnych bulw przyrządza się frytki, a z okrągłych potrawkę z mięsem w pomidorach. Sympatyczny pracownik plantacji musiał się specjalnie przebrać do pracy w kombinezon i ostrzega nas, żeby uważać, ponieważ sok pozostawia trwałe ślady na ubraniach. Taro (kolokazja) to ciekawe warzywo. Jego zielona część osiąga wysokość do ok. 1,5 metra, a liście są ogromne i przypominają mi trochę monsterę. Zastanawiacie się, jak smakuje to cypryjskie cudo? W smaku przypomina mi trochę ziemniaka i selera. Mój kolega z Tajwanu zwrócił mi jednak uwagę, że u nich też taro jest popularne. Można go więc spotkać nie tylko na Cyprze.

Wykopki taro. Na zdjęciu Giorgos ZertylasWykopki taro. Na zdjęciu Giorgos Zertylas Gregory Komorowski

To, czego zazdroszczę greckim Cypryjczykom, to radość życia. Gdy przyjeżdżamy na plantację granatów, Costas Violaris, właściciel sadu, opowiada, że pochodzi z muzycznej rodziny. Mówi nam, że nawet nazwa zawodu jego przodków zachowała się w nazwisku, po czym wyciąga bazuki i zaczyna nam grać, i śpiewać. Jego ciężarna córka, która po nim niebawem odziedziczy interes, krząta się i obdarowuje nas kilogramami granatów. Poza tym wyjeżdżam z farmy z dżemem, vinaigrettem  i sokiem. Moi znajomi skusili się na wino.

Na farmie granatówNa farmie granatów Gregory Komorowski

Skąd na Cyprze granaty? Do tej pory kojarzyłam tę wyspę z cytrynami i pomarańczami. To bogini Afrodyta sprowadziła nasiona tego owocu na Cypr. Zresztą śladów bogini miłości znajdziemy tutaj więcej. To podobno tutaj wyłoniła się z piany morskiej, jest m.in. plaża Afrodyty i wąwóz, w którym spotykała się z Adonisem. (Śladami córki Zeusa wyruszymy w następnym tekście dotyczącym Cypru).

Costas Violaris, właściciel sadu z granatamiCostas Violaris, właściciel sadu z granatami Urszula Abucewicz

Na plantacji granatówNa plantacji granatów Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Granat również pojawia się w tradycji weselnej. Po przyjęciu weselnym, gdy para młodych wraca do domu, przyjęło się, że mężczyzna wbijał nóż, aby pokazać, kto tu rządzi, a kobieta rozbijała granat. Ile ziarenek wypadnie, tyle dzieci przyjdzie na świat.

Ważny udział Polaków

Cypryjczycy mają duży szacunek do starożytności. Nic dziwnego, w końcu w Kurionie znajduje się największe stanowisko archeologiczne w południowym Cyprze. Położony nad samym morzem, w odległości ok. 20 km od Limassol był kiedyś miejscem kultu Apollina, a później siedzibą chrześcijańskiego biskupa.

Zachowały się tutaj mozaiki przedstawiające motywy związane z wczesnym chrześcijaństwem, a poza tym stadion, łaźnie rzymskie i przede wszystkim pozostałości po teatrze w stylu hellenistycznym. To właśnie w amfiteatrze często wystawiane są dramaty Sofoklesa i Eurypidesa.

Podobnie zresztą jak w odeonie w Pafos. To szczególne miejsce, w którego odkryciu brała udział polska misja archeologiczna pod kierownictwem prof. Kazimierza Michałowskiego.

Amfiteatr w KurionieAmfiteatr w Kurionie Urszula Abucewicz

Gdy postanowiono rozbudowywać Kato Pafos w okolicach portu, nie spodziewano się, że wykopy pod nowe budowle pozwolą odnaleźć jeden z największych skarbów na wyspie. Odkryto wówczas część wielkiego miasta z czasów rzymskich, z kompleksem budowli ozdobionych jednymi z najdoskonalszych rzymskich mozaik w basenie Morza Śródziemnego. Można je podziwiać, wędrując po drewnianych podestach. Poza tym badacze odkopali, a my możemy zwiedzać: Dom Dionizosa, Dom Orfeusza, Willę Tezeusza czy część Domu Ajona.

Sentyment greckich Cypryjczyków do starożytności objawia się także w pielęgnowaniu tradycji dawnych Dionizjów. Na jesień często odbywają się festiwale wina.

Taniec, śmiech, dobra zabawa

Przyznam, że ta umiejętność czerpania z życia przyjemności Cypryjczyków mocno mnie urzekła. Gdy w jednej z restauracji w porze lunchu, w której znowu przyjęto nas w myśl naszej staropolskiej zasady "Gość w dom, Bóg w dom", w drugiej sali odbywało się przyjęcie rodzinne. Z zazdrością obserwowałam Cypryjczyków, którzy śpiewali i tańczyli – nie tylko na parkiecie, a nawet na stołach.

Jeszcze tego samego dnia uczestniczyłam w pokazie tańców cypryjskich. Grupa tancerzy w tradycyjnych strojach ludowych "opowiadała" nam o codziennym życiu mieszkańców, o ich pracy, obyczajach, radościach i troskach. Szczególną rolę w ich tańcu odgrywały rekwizyty: dzbanki, sierpy czy sita do przesiewania mąki. Prawdziwą zaś furorę na widzach zrobił frontmen grupy, który tańczył, mając na głowie kilka tac ze szklankami napełnionymi wodą. Wykonywał naprawdę trudne i energiczne akrobacje, a nie uronił podczas pokazu ani jednej kropli wody.

Pokaz tańców ludowychPokaz tańców ludowych Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Prawdziwy wyczyn w wykonaniu frontmena zespołuPrawdziwy wyczyn w wykonaniu frontmena zespołu Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Cuda, śmierć, wiara

Jeśli nie macie planów na wiosnę, pomyślcie o tym, aby na Cypr wybrać się na Wielkanoc. To najważniejsze prawosławne święto. Obchody są pełne radości, towarzyszą jej barwne procesje. Poza tym w każdej, nawet najmniejszej wiosce obchodzi się panagyri, czyli święto patrona parafii (odpowiednik naszego odpustu). Okazji do świętowania nie brakuje. Ważne tylko, by zabawa gromadziła wielu gości i była huczna.

Jedną z takich tradycji w Larnace w Wielką Sobotę jest procesja z ikoną św. Łazarza, która przechowywana jest w kościele Agios Lazaros. Najpierw ikona jest obnoszona w czasie nabożeństwa, a potem "wędruje" najbliższymi uliczkami miasta. Sam zaś Łazarz jest tutaj czczony od wieków, po prawej stronie nawy kościoła znajduje się relikwiarz z czaszką świętego.

Relikwiarz św. ŁazarzaRelikwiarz św. Łazarza Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Na zachód zaś kościoła, w pobliżu skrzyżowania ruchliwych ulic Faneromeni i Artemidos – stoi kaplica Agia Faneromeni, który słynęła z magicznych właściwości. Chorzy, którzy okrążyli kaplicę trzykrotnie i pozostawili skrawki ubrania lub włosy, błyskawicznie zdrowieli. Przychodziły tu także narzeczone młodych żeglarzy, modląc się o ich szczęśliwy powrót.

W południowej części wyspy znajduje się natomiast najważniejsze miejsce pielgrzymkowe dla wyznawców islamu. To meczet Hala Sultan, położony na zachodnim brzegu Słonego Jeziora, ok. 6 km od Larnaki. W grobowcu spoczywa ciało Umm Haram ("święta matka"), stryjecznej ciotki (tj. ciotki ze strony ojca) Mahometa i żony jednego z najwyższych wodzów armii sułtana Muawiji. Ciotka proroka była waleczną kobietą i wzięła udział w dwóch najazdach arabskich (w 649 r. i 650 r.). Kobieta zmarła po upadku z muła, kiedy po raz kolejny towarzyszyła swemu mężowi i jego wojownikom.

Cypr nazywany jest wyspą kotówCypr nazywany jest wyspą kotów Urszula Abucewicz / Gazeta.pl

Wyspa kotów

Cypryjskie przywiązanie do tradycji widać także w pięciogwiazdkowych hotelach. Tutaj na leżakach obok turystów wylegują się koty. To przecież ich wyspa. Kręcą się po ulicach, zaglądają do tawern, są stałymi bywalcami luksusowych resortów i restauracji. Jak to się stało, że pojawiły się na wyspie? W IV wieku sprowadziła je św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, aby wytępiły gryzonie i węże. Statki z nowymi mieszkańcami przybiły do przylądka na południowym wybrzeżu nazwanym potem Cape Gata, czyli Koci Przylądek. Cesarskimi zwierzętami zaopiekowali się mnisi z pobliskiego klasztoru, który zyskał przydomek Agios Nicolaostis Gatas - Klasztor św. Mikołaja od Kotów.

Z przybyciem kotów związana jest legenda. Zanim postawiły swe łapy na wyspie, przez 36 lat Cypr zmagał się z suszami. Według przekazów, gdy koty poradziły sobie z plagą węży, spadł deszcz.

Czy Cypr dopadł kryzys?

Teraz niemal cała Europa zmaga się z kryzysem gospodarczym, rosnącą inflacją, życie staje się droższe, a wiele lokali zamyka swoją działalność. Trudna sytuacja gospodarcza dotyka wiele turystycznych miejsc. Pytam Michała Phantarosa, jak jego kraj radzi sobie w trudnych czasach. I czy wzrost cen odbija się na turystyce.

– Jak dotąd nie słyszałem, aby z powodu kryzysu jakiś hotel czy restauracja zamknęły swoją działalność na Cyprze. Oczywiście, to czyni nasze życie trudniejszym i droższym, ale jak na razie branża wychodzi z tego obronną ręką. Jeśli pojawiają się trudności, to wynikają one z reorientacji z masowego turysty na gości klasy premium, bardziej majętnych. Oczywiście, wciąż czekamy na gości z klasy średniej – tłumaczy Michał.

– Powiedziałbym, że jest odwrotnie. Nie ma kryzysu, jest wręcz wzrost dochodów. W tym roku obłożenie w hotelach wynosiło 85 proc. w porównaniu do najlepszego dla nas 2019 roku. Sprawdziła się nasza strategia, którą przyjęliśmy w walce z pandemią. Pozwoliło to uniknąć katastrofalnej sytuacji i Cypr nawet w 2020/21 roku uchodził za bezpieczną destynację, inaczej niż np. Hiszpania – wyjaśnia Phantaros.

Nie ma co się więc zamartwiać na wyrost. Zaśpiewajmy, potańczmy, wznieśmy do góry kielichy. Na smutek i tak zawsze przyjdzie czas.

*Cypr odwiedziłam na zaproszenie Cypryjskiego Ministerstwa Turystyki i linii lotniczych WizzAir.

Więcej o: