Luksusowe auta, broń i złoto Scytów. Majątek "Czerwonego dyrektora" przechwycony przez ukraińskie służby

Luksusowe samochody, broń i kosztowności podobne do złota Scytów. Służby Bezpieczeństwa Ukrainy podczas przeszukania domu Wiaczesława Bogusłajewa, którego ukraińskie media okrzyknęły "Czerwonym dyrektorem", znalazły ogromny majątek. Najbardziej elektryzuje wiadomość, że w posiadłości prezesa przemysłowego giganta Motor Sicz znaleziono najprawdopodobniej biżuterię Scytów, którą ukradziono w kwietniu z Muzeum Krajoznawczego w Melitopolu.

"The Odessa Journal" poinformowało o akcji Służb Bezpieczeństwa Ukrainy. Agenci już od dłuższego czasu obserwowali Wiaczesława Bogusłajewa. Zdaniem SBU, kierownictwo firmy Motor Sicz dostarczało nielegalnie do Rosji hurtowe ilości ukraińskich silników lotniczych. Jak pisze ukraiński dziennik, stworzono międzynarodowy kanał przemytu.

Zobacz wideo Reakcje Rosjan na zarządzoną mobilizację. "Wolę już iść do więzienia. Nie będę walczył za tę władzę"

Co zgromadził oligarcha?

Podczas nalotu agentów w domu w Zaporożu znaleziono olbrzymi majątek. Zabezpieczono antyki, siedem luksusowych samochodów (w tym cztery rzadkie), nóż, trzy strzelby myśliwskie i karabin. Jednak najwięcej emocji budzi odkrycie biżuterii, która przypomina złoto Scytów. Majątek warty miliony hrywien zabezpieczono i przekazano do oględzin, a Bogusłajew został zatrzymany.

Jak udało się ustalić ukraińskim służbom bezpieczeństwa, przedsiębiorca miał próbować potajemnie wywieźć mienie z Ukrainy, aby uniknąć jego przejęcia, ponieważ w kraju toczy się przeciwko niemu postępowanie karne.

Z muzeum zniknęły najcenniejsze eksponaty

Muzeum Krajoznawcze w Melitopolu w obwodzie zaporoskim zostało okradzione w kwietniu. Prokuratura generalna poinformowała wówczas, że najcenniejszym okazem placówki było złoto Scytów, odkryte przez archeologów w latach 50. XX wieku.

Na artefakty należące niegdyś do "nomadów z północy" natrafiono przypadkiem. W 1954 roku w Melitopolu odkopano scytyjski kurhan, w którym znaleziono historyczne monety, ozdoby oraz rytualne przedmioty ze złota.

Prokuratura generalna prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Kim byli Scytowie?

Scytowie nie byli tylko półdzikimi nomadami. Koczownicy z bezkresnych stepów Eurazji, nie tylko wywarli duży wpływ na swoich sąsiadów, rozpowszechniając nowe rozwiązania dotyczące jazdy konnej, pozostawili po sobie kunsztownie zdobione dzieła sztuki użytkowej: uprzęże, klamry czy naczynia.

Pierwsze wzmianki na ich temat sięgają VIII w. p.n.e. Najbardziej dojrzałe "państwo" Scytowie stworzyli w pierwszym wieku naszej ery na terenie Krymu. Koczowniczy lud słynął z waleczności. W starożytnych źródłach: greckich, rzymskich, perskich czy chińskich Scytowie przedstawiani byli jako wojownicy budzący postrach.

"Legendarna wojowniczość Scytów była częścią ich kultury, uświęconą tradycją i wzmacnianą rytuałami. Zdobycie szacunku współplemieńców było możliwe tylko poprzez zabicie jak największej ilości wrogów, których krew pito, z głów zdzierano skalpy, z czaszek robiono puchary. Kto nie uśmiercił żadnego wroga, nie mógł ucztować z innymi wojownikami, za to ten, kto zdobył szczególnie dużo skalpów, mógł pić z dwóch pucharów" - pisze dr Łukasz Oleszczak na łamach magazynu "Archeologia Żywa".

Wyniki badań potwierdzają m.in. przekaz Herodota, który był przekonany, że Scytowie przybyli na europejsko-azjatyckie pogranicze z Dalekiego Wschodu. Zdaniem "pierwszego reportażysty", jak nazywał go Ryszard Kapuściński, była to złotodajna kraina zamieszkana przez gryfy. Naukowcy ustalili, że ci waleczni wojownicy przybyli na teren współczesnej Ukrainy z dalekiej Syberii.

Źródła: "The Odessa Journal" / "Archeologia Żywa"

Więcej o: