U "Maxima" w Gdyni. Dawniej śmietanka towarzyska uwielbiała to miejsce, dziś w restauracji hula tylko wiatr

Gdyński "Maxim" był w PRL-u synonimem luksusu. To miejsce odwiedzały elity, marynarze, ale i. przedstawiciele półświatka. Mówiono, że klub w reprezentacyjnej dzielnicy Orłowo, wyprzedzał swoje czasy. Z czasem zaczął jednak przynosić coraz mniejsze zyski, aż całkowicie upadł. Dziś budynek po dawnej legendzie niszczeje.

W latach 80. "Maxim" był prawdziwym oknem na świat. W szarej rzeczywistości PRL-u wyróżniał się  niecodziennym designem. Na 740 m kw. powierzchni znajdowały się wykonane z najlepszych materiałów meble, kilka barów i spora scena. Wnętrza zdobiły też dzieła sztuki. Co więcej, w środku rosło drzewo, które wystawało ponad dach. Odwiedzający klub mogli także podziwiać niezwykły widok na morze.

Luksusowe wnętrza przyciągały jak magnes. Pod "Maximem" zatrzymywały się najdroższe limuzyny, a za drinka goście byli w stanie zapłacić prawdziwe krocie. Obecnie po dawnym blichtrze nie został jednak nawet ślad.

Zobacz wideo Nadmorski zachód słońca z dala od tłumu? Odkrywamy Gdynię

Szukasz podobnych treści? Sprawdź Gazeta.pl

Pomnik Lusi Raciborskiej jest uznawany za jeden z najpiękniejszych. Ma swojego bliźniaka za granicąNajpiękniejszy nagrobek w Warszawie. Mało kto wie, że ma swojego bliźniaka

Klub założył "Mecenas"

Właścicielem "Maxima" był Michał Antoniszyn, doktor nauk humanistycznych oraz jeden z najbogatszych Polaków. Jak oszacował tygodnik "Wprost", w 1990 roku "Mecenas", bo pod takim pseudonimem był znany Antoniszyn, zajmował 35. miejsce w rankingu najlepiej sytuowanych rodaków.

Zresztą odwiedzający klub także chętnie "sypali zielonymi". I chociaż ceny w "Maximie" były dla przeciętnego zjadacza chleba co najmniej wygórowane, nie brakowało chętnych na drinka, czy szampana. 

Bywałem w "Maximie", gdy tylko wychodziłem z wojska na przepustkę. To był inny świat. Ten lokal tętnił życiem, ale nie szarym i smutnym, a taka była wtedy rzeczywistość większości Polaków. Tam było luksusowo, kolorowo. Człowiek chociaż na chwilę zapomniał o tym, co dookoła. Było tylko tu i teraz. A że po takiej eskapadzie musiał się zapożyczać u znajomych? Trudno, warto było

- mówi wujek jednej z naszych redakcyjnych koleżanek. 

Klub dla elit? Bywał tam także półświatek

"Maxima" odwiedzali goście zza granicy, marynarze, ale także gwiazdy estrady i teatru. Pojawiali się tu także politycy i wykładowcy. W latach 90. klub stał się także miejscem spotkań osób z półświatka. To przełożyło się na jego renomę. 

Kultowe wnętrza chętnie wykorzystywali jednak filmowcy. "Maxim" stał się planem zdjęciowym dla takich produkcji, jak "Smażalnia story", czy kilku odcinków serialu "07 zgłoś się".

Legendarny Orient Express odnaleziono w PolsceWagony Orient Expressu odnaleziono w Polsce. Już niebawem wrócą na tory

Nikt nie chciał wykupić nieruchomości. W końcu "poszła"

"Maxim" został zamknięty w 2004 roku. Od tamtej nikt nie zaadaptował tego miejsca, a budynek stał i niszczał. Sprzedaż terenu jest jednak niemożliwa. Wszystko z powodu roszczeń, jakie wobec tej nieruchomości przedstawił reprezentant osoby, która podaje się za spadkobiercę dawnego właściciela tego miejsca.

Co ciekawe, maju br. spółka Invest Komfort wykupiła natomiast grunt graniczący z legendarnym klubem. Warto podkreślić, że zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego może tu powstać wielorodzinny budynek mieszkalny lub obiekt kulturalno-turystyczny. 

MaximMaxim Fot. Kamil Gozdan / Agencja Wyborcza.pl

Więcej o: