Nawiedzony las w Rumunii. Ludzie tracą tam zmysły. Ponad tysiąc osób zniknęło bez śladu

Las Hoia Baciu to najbardziej nawiedzony las na świecie. Nie bez powodu nazywany jest "Trójkątem Bermudzkim Rumunii". Doszło tu do ponad tysiąca zaginięć. Miejsce słynie też z licznych niewyjaśnionych zjawisk paranormalnych. Co kryje się pośród drzew? Czy naprawdę niebezpieczeństwo czyha na turystów, którzy pojawią się w lesie?

Las Hoia Baciu położony jest w pobliżu Kluż-Napoki w Rumunii - a dokładniej w Transylwanii. To miejsce idealne dla osób, które uwielbiają historie z dreszczykiem i szukają emocji, których nie na się doświadczyć nigdzie indziej. Ci, którzy planują się tam wybrać, muszą być jednak niesamowicie odważni. To, co tam czeka, może przejść ich najśmielsze oczekiwania.

Zobacz wideo Polskie Blair Witch Project czyli przerażający las w Witkowicach

Nawiedzony las Hoia-Baciu w Rumunii. Najbardziej nawiedzony las na świecie

O Hoia Baciu świat po raz pierwszy usłyszał pod koniec lat 60. XX wieku. To właśnie wtedy biolog Alexandru Sift opublikował zdjęcia tajemniczych świateł i kształtów unoszących się nad wierzchołkami drzew lasu. W 1968 roku zdjęciem z Hoia Baciu podzielił się też technik wojskowy Emil Barnea. Przedstawiało dziwny kształt na niebie, przywodzący na myśl spodek UFO. Od tamtej pory las odwiedzało wiele zaciekawionych osób. Oni również wskazywali, że byli świadkami dziwnych wydarzeń.

Więcej intrygujących miejsc znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

To jednak nie wszystko. W środku lasu znajduje się tajemnicza polana, na której nic nie rośnie. Naukowcy nie potrafią wyjaśnić, czym jest to spowodowane. Rzekomo można zobaczyć tam kule półprzezroczystego światła i w tym miejscu mają pojawiać się kosmici. Niepokój budzą też powyginane w nienaturalny sposób drzewa, które wcześniej rosły normalnie, a dopiero na początku ubiegłego wieku zaczęły się zmieniać. Na niektórych z nich można zobaczyć zwęglenia i narośle, które przywodzą na myśl twarze ludzkie.

Pasażerowie skarżą się na dziwne odgłosy z interkomuPasażerowie usłyszeli dziwne odgłosy z interkomu. "Najdziwniejszy lot"

Jedną z największych atrakcji w pobliżu lasu jest zamek Bran należący dawniej do Vlada Tepesa, który był pierwowzorem postaci hrabiego Drakuli. Niektórzy doszukują się związku pomiędzy dziwnymi wydarzeniami w lesie a barbarzyńskim wręcz okrucieństwem władcy.

Nawiedzony las Hoia-Baciu. Dzieją się tam rzeczy, których nikt nie jest w stanie wyjaśnić

Nawiedzony las Hoia-Baciu to według pogłosek bardzo niebezpieczne miejsce, w którym aż roi się od zjawisk paranormalnych. Ci, którzy tam wchodzą, mogą się z niego nie wydostać. Okazuje się jednak, że w tych pogłoskach jest trochę prawdy, ponieważ według doniesień, w lesie doszło do około tysiąca zaginięć.

Złą sławę las Hoia-Baciu zyskał po zakończeniu I wojny światowej, kiedy odnotowano pierwszy, a zarazem niezwykle tajemniczy przypadek zaginięcia. Pastuch Baciu popełnił ogromny błąd, gdyż pognał stado liczące 200 sztuk na jarmark drogą przez las. Wraz ze zwierzętami zaginął bez śladu. Ci, którzy szukali pastucha i jego stada twierdzili, że w lesie nie znaleziono ani jednego odcisku stopy pastucha, ani kopyt zwierząt.

Kolejną i najbardziej spektakularną historią zaginięcia jest opowieść o pięcioletniej dziewczynce, która weszła do lasu i zniknęła bez śladu. Po pięciu latach wyszła jednak z lasu samodzielnie. Może i byłoby to w pewien sposób wytłumaczalne, gdyby nie fakt, że dziecko wciąż wyglądało na pięć lat i miało na sobie te same ubrania, które nosiło w dniu zaginięcia. Co więcej, dziewczynka twierdziła, że weszło do lasu tylko na chwilę i zaraz wyszła.

Okoliczni mieszkańcy boją się zapuszczać do lasu. Twierdzą, że słychać tam odgłosy końskich kopyt, choć w lesie nie przebywają żadne konie. Las jest podobno nawiedzany przez duchy rumuńskich chłopów, którzy stracili w nim życie. Miejscowi twierdzą, że udręczone dusze zamordowanych są uwięzione wewnątrz lasu i nie mogą się wydostać. Pojawiają się również głosy, a zaginaniu przez las czasoprzestrzeni.

EllidaeyNajbardziej samotny dom na świecie. Wstęp tylko dla wybrańców

Turyści, którym udaje się wyjść z lasu, dzielą się fotografiami, na których gołym okiem widać tajemnicze światła. Twierdzą również, że pomiędzy drzewami przechadzają się cienie i ludzkie twarze, choć nikogo więcej tam nie ma. Skarżą się też na dziwne anomalie związane z działaniem urządzeń elektronicznych - i nie tylko. W lesie Hoia-Baciu  wariują kompasy, wyładowują się telefony, kamery i aparaty. Ludzie tracą też orientację, twierdzą, że w mgnieniu oka znajdowali się w innej części lasu, jakby się teleportowali. Śmiałkowie, którym udało się wyjść z lasu, skarżyli się również na liczne dolegliwości - migrenę, wysypkę, a nawet nieznanego pochodzenia poparzenia.

Nawiedzony las Hoia-Baciu to miejsce dla odważnych. Czy masz w sobie na tyle siły i odwagi, by zmierzyć się z mieszkającym tam złem? A może wszystkie historie uważasz za zwykłe bujdy, a paranormalne wydarzenia za wytwory wyobraźni działającej na najwyższych obrotach? Możesz się przekonać na własnej skórze.

Więcej o: