Koszmar turystów lecących z Krety do Manchesteru. "Ludzie spali na chodnikach"

Wymarzone wakacje na Krecie pary emerytów z Wielkiej Brytanii stały się istnym koszmarem i zmorą. Wszystko przez niekończące się opóźnienia i utrudnienia lotnicze. Urlop po sezonie miał być spokojną podróżną bez kolejek i tłumów. Los jednak zesłał Brytyjczykom zupełnie inne atrakcje.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Emerytowana para z Wielkiej Brytanii musiała na początku swoich wakacji zmierzyć się z 70-godzinnymi opóźnieniami lotów. Fatalne utrudnienia na lotnisku nie były jedynymi. Doszły do tego problemy związane z bagażem. Wymarzony wypoczynek na Krecie wiązał się z serią niekończących się pomyłek. 

Samoloty odlecą z opóźnieniemCo robić w przypadku odwołanego lub opóźnionego lotu? Uwaga! Za złą pogodę odszkodowania nie dostaniesz

Wymarzone wakacje na Krecie okazały się istnym koszmarem

72-letni John Dawson i jego 65-letnia żona Ann postanowili spędzić tegoroczne wakacje na Krecie. Podróż celowo zaplanowali na wrzesień, tak by uniknąć kolejek, zatłoczonych plaż i utrudnień na lotniskach, które były nagminne w ubiegłych miesiącach. Para wykupiła wyjazd w renomowanym biurze podróży - TUI. Nie spodziewali się jednak takiego nagromadzenia problemów. Można śmiało powiedzieć, że wakacje marzeń zmieniły się w obóz przetrwania.

Pierwsze schody pojawiły się już podczas próby wylotu z Wielkiej Brytanii do Grecji. Lot z Manchesteru zaplanowany na 2 września 2022 r., został odwołany. Para została zabrana do hotelu w Stockport. Dzień później o godzinie 13:00 miał po nich przyjechać autobus, którym mieli udać się na lotnisko Londyn Gatwick.

Doszło do kolejnego opóźnienia - transport pojawił się dopiero o godzinie 15:00. Wcześniej para emerytów została wyproszona z pokoju, ponieważ był on zarezerwowany dla kolejnych gości hotelowych.

Zostaliśmy wyrzuceni z hotelu, bo odbywało się wesele

- powiedział gazecie "Manchester Evening News" John Dawson.

Po dotarciu na lotnisko John i Ann otrzymali kupon o wartości 20 funtów na jedzenie i picie, jednak wszystkie punkty obsługi podróżnych na lotnisku były już zamknięte. Lot na Kretę odbył się dopiero o godzinie 23:00, czyli prawie 24 godziny po planowanym czasie. 

Gdy John wraz z żoną dotarli w końcu na grecką wyspę, okazało się, że to nie koniec problemów.

Okazało się, że nasze bagaże wciąż były w Manchesterze. Na pokładzie były rodziny z dziećmi, które musiały obejść się bez wózków. Nie mieliśmy ubrań, czuliśmy się trochę niechlujni i zmęczeni. Musieliśmy wypełnić formularze, aby powiedzieć, jak wyglądał nasz bagaż

- dodał mężczyzna.

Zobacz wideo Twój lot się nie odbył? Co zrobić w takiej sytuacji? Ekspertka wyjaśnia

Początek przygód na greckiej wyspie. "Ludzie na Krecie spali na chodnikach"

Po wszystkich przygodach para dotarła do hotelu. Zagubiony bagaż został dostarczony następnego dnia bezpośrednio do hotelu. Brytyjczycy nareszcie mogli odpocząć i spędzić wymarzone wakacje.

Okazało się, że to nie koniec niefortunnych zdarzeń. Powrót do domu nie był jednak usłany różami. Kiedy turyści sądzili, że tym razem nie powinno spotkać ich już nic złego, odwołano ich lot z portu w Heraklionie. Po wielokrotnych informacjach o opóźnieniu, ostatecznie TUI anulowało rejs do Manchesteru. Jak przyznał John w rozmowie z "Manchester Evening News":

Przyjechaliśmy na lotnisko, było po odprawie. Nagle wyładowali nasze bagaże, oddali nam i wyprosili! Ludzie spali na podłodze, a nawet na chodnikach w pobliżu zatłoczonego lotniska.

Turyści po kilku godzinach zostali przetransportowani ponownie do hotelu. Kolejnego dnia gdy pojawili się na lotnisku, tuż przed wejściem na pokład, rejs kolejny raz anulowano. Ostatecznie Brytyjczycy dotarli do domu 19 września - prawie dwa dni po planowanym terminie zakończenia wakacji. John Dawson zarzuca biuru podróży brak komunikacji z klientami.

Jak informuje "Manchester Evening News" lot powrotny do Manchesteru został odwołany z powodu "uciążliwego pasażera", który nie chciał dostosować się do zasad panujących na pokładzie. Niestety trwało to na tyle długo, że załodze upłynął maksymalny czas pracy, przez co nie było możliwości kontynuowania podróży. Pierwszy lot miał być z kolei odwołany z powodu usterki technicznej, która zmusiła samolot do pozostania na noc na lotnisku.

Jak przekazał rzecznik biura podróży TUI:

W pełni rozumiemy frustrację pana i pani Dawson i szczerze przepraszamy za opóźnienia, jakie napotkali podczas podróży do i z Heraklionu. Niestety w tym przypadku połączenie nieprzewidzianych okoliczności wpłynęło zarówno na ich podróż powrotną, jak i wyjazdową. Nasze zespoły utrzymywały z nimi kontakt przez cały czas opóźnień, a my zapewniliśmy zakwaterowanie, transfery, posiłki i szczegóły dotyczące tego, jak ubiegać się o odszkodowanie, do którego są uprawnieni zgodnie z przepisami.
Więcej o: