Tanio już było. Kto chce odpocząć zimą, musi przygotować portfel. Ile będzie kosztował wyjazd na narty?

Sezon wakacyjny w 2022 roku upłynął w cieniu wysokich cen spowodowanych inflacją. Taniej jednak nie będzie - tegoroczne ferie zimowe i wyjazdy na stoki mogą zrujnować portfele narciarzy. Rosnące ceny prądu oznaczają problemy zarówno dla firm, jak i dla klientów korzystających z ich usług

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Wyjazd na narty w sezonie zimowym 2022/23 będzie znacznie droższy niż rok temu. W dobie inflacji, skoków cenowych oraz drożejącej energii tegoroczne ferie czy szusowanie na stokach może okazać się dużym wydatkiem. Odczują to zarówno turyści, jak i branża turystyczno-rekreacyjna. 

Stacja narciarska 'Narciarski Raj u Rzetelskiego' pomimo zakazu pandemicznego była otwarta"Samo piękno gór nie wystarczy narciarzom". Branża wieszczy upadek i zimę 2022 bez stoków narciarskich w Polsce

Sezon narciarski 2022 w cieniu drożyzny

Ośnieżone stoki, lekki mróz, słoneczna pogoda i sportowy sprzęt - dla wielu to od wielu miesięcy upragnione marzenie. Sezon narciarski w 2022 roku może jednak znacznie różnić się od pozostałych. Mowa tu przede wszystkim o cenach, które wiążą się z zimową rekreacją. Jedną z branż, która obawia się wpływu rosnących cen energii na swoją działalność, jest branża turystyczna. Hotele, stoki narciarskie oraz różnego rodzaju usługi będą musiały zmierzyć się z wysokimi cenami prądu, co za tym idzie stawki, karnety czy doby hotelowe znacznie zdrożeją. 

Wielu z nas już dziś patrzy z niepokojem w przyszłość, wszak nasza branża wykorzystuje energię elektryczną nie tylko do wyciągów i kolei, ale również do naśnieżania stoków narciarskich, które w świetle panującej aury pogodowej jest niezbędne do prowadzenia działalności

- tłumaczy Grzegorz Głód, marketing manager w Zieleniec Sport Arena w rozmowie z serwisem Business Insider

Zobacz wideo Kaźmierczak: Przedsiębiorcy mają problem ze znalezieniem ludzi do pracy i presją płacową

Inflacja na stokach. "Nawet 5-krotne wzrosty cen"

Skok cenowy nie we wszystkich miejscach będzie widoczny od razu. Niektóre stacje narciarskie już dostają prognozy na najbliższy sezon. Wiele z nich ma umowy i cenniki sprzed kryzysu energetycznego - warto jednak podkreślić, że niektórzy właściciele i przedsiębiorstwa muszą już w tym momencie negocjować kontrakty na nowo. Jak zauważa Sylwia Groszek, rzeczniczka prasowa i wiceprezes zarządu stowarzyszenia Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne, niektóre stacje mierzą się z cztero, a nawet pięciokrotną podwyżką cen.

Dla małej stacji taki rodzaj podwyżek powoduje, że zastanawiają się, czy w ogóle otworzą się zimą. Proszę sobie wyobrazić, jaki to jest koszt, jeśli dodatkowo aura nie będzie sprzyjała i będą musieli zaśnieżać stoki, to same koszty znacznie przewyższą zyski

- podkreśla Sylwia Groszek w rozmowie z Business Insider.

Braki dostaw prądu to kolejny problem, którego obawiając się przedsiębiorcy zimowych stacji i kurortów. Wiele miejsc zdecydowało się na zakup drogiego sprzętu. Agregatory prądotwórcze zagwarantują bezpieczeństwo oraz ciągłość pracy kolei linowych w przypadku ewentualnych braków energii. Pomoc ze strony rządu stoi pod znakiem zapytania. Jak twierdzą przedstawiciele Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych, organizacja FIANET, zrzeszająca przedstawicieli ośrodków narciarskich z Europy daje jasny sygnał, że toczą się rozmowy z rządami na temat rosnących kosztów i opracowuje programy pomocowe dla branży narciarskiej, aby utrzymać na rozsądnym poziomie ceny prąd. 

Chociaż ceny prądu w sezonie zimowym pozostają nieznane, tak koszty narciarskich karnetów z pewnością poszybują w górę. 

Wzrost kosztów utrzymania na pewno będzie się przekładał na ceny karnetów, choć w tej chwili trudno określić, jak one będą wyglądały. To szczególny rok, bo większość naszych stacji wstrzymuje się z określeniem cen karnetów na nadchodzący sezon do października, a zwykle cenniki były już przygotowane

- tłumaczy ekspertka.

Więcej o: