Górnicze miasto Wittenoom położone w zachodniej Australii zostało zamknięte, a jego mieszkańcy byli zmuszeni do eksmisji. Jak się okazuje wszystko to za sprawą toksyn, które negatywnie wpływały na zdrowie i życie ludzi. Skąd się wzięły?
Wszystko zaczęło się w 1939 roku, kiedy to właśnie tam otwarto kopalnię zajmującą się wydobyciem krokidolitu. Występowanie tego minerału odkryto znacznie wcześniej, jednak dopiero ponad dwadzieścia lat później rozpoczęto jego pozyskiwanie.
Wittenoom, czyli australijski Czarnobyl iStock
W wyniku tego przedsięwzięcia w okolicy zaczęło powstawać miasto. Ludzie zjeżdżali z różnych stron w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Choć Wittenoom otrzymało prawa miejskie już w 1950 roku, to dwa lata wcześniej pojawiły się pierwsze informacje na temat możliwych problemów zdrowotnych, pracujących tam osób. Chodziło o wystąpienie pylicy azbestowej. To bardzo poważna choroba płuc, która prowadzi do śmierci.
Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.
Jak podają brytyjskie media już w 1966 roku kopalnia azbestu w Wittenoom została zamknięta ze względu na brak rentowności i strachu przed utratą zdrowia i życia. Mimo to przez wiele lat od czasów zaprzestania wydobycia miasteczko nadal liczyło sporą grupę mieszkańców. Pomimo tego, że od dawna nikt tam nie pracował, to zaobserwowano wysoką liczbę zgonów.
Ponad 2000 pracowników i mieszkańców zmarło przedwcześnie z powodu wdychania śmiertelnych włókien, czyli była to mniej więcej jedna osoba na 10 mieszkających tam osób.
- czytamy na stronie dailystar.co.uk.
Rząd Australii podjął działania mające na celu likwidację miasta. Już w 2006 roku ogłosił, że prawa miejskie przyznane Wittenoom zostaną wycofane. W tym samym czasie rozpoczął się proces wykreślania miasta z map, oraz reorganizacja ruchu drogowego, tak aby nikt z zewnątrz nie kierował się w tamtą stronę.
Mieszkańcy mieli czas do 31 sierpnia bieżącego roku na to, aby wyprowadzić się z Wittenoom. Jak czytamy na "Daily Star" po dziś dzień powietrze w tamtym mieście jest bardzo toksyczne.
Pomimo wysiłków urzędników, trzy miliony ton azbestowych odpadów pozostały na tym terenie, podobnie jak niektórzy mieszkańcy - nawet po tym, jak uznano, że Wittenoom nigdy nie będzie już bezpieczny do życia
- czytamy.