Cieszyn. Skandaliczne zachowanie wobec ratownika WOPR. Urlopowicz opluł go i uderzył [WIDEO]

Nad kąpieliskiem w Cieszynie doszło do skandalicznego wybryku. Jeden z mężczyzn wypoczywających nad wodą, gdy usłyszał od ratownika WOPR upomnienie dotyczące założenia kapoku, wpadł w szał. Opluł ratownika, a następnie go uderzył. Za takie zachowanie czeka go surowa kara.

Koniec wakacji 2022 zbliża się wielkimi krokami, a Polacy wciąż w najlepsze korzystają z uroków słońca i wysokich temperatur. Okazuje się jednak, że nie wszyscy potrafią wypoczywać z ogólnie przyjętymi zasadami. Nagranie z kąpieliska w Cieszynie, które trafiło do sieci, jest tego doskonałym przykładem.

Zobacz wideo Skąd się bierze zmącona woda nad polskim morzem?

Kąpielisko w Cieszynie. Mężczyzna uderzył ratownika WOPR za przypomnienie o kapoku

Kąpielisko w Cieszynie cieszy się dużą popularnością wśród turystów, którzy spędzają wakacje w województwie zachodniopomorskim. Jest strzeżone przez ratowników WOPR, co zwiększa bezpieczeństwo osób przebywających na plaży i kąpiących się w morzu.

Okazuje się jednak, że nad bezpieczeństwem ratowników WOPR nie czuwa nikt.

Tiktokerka robiła sesję zdjęciową na dmuchanym jednorożcu, gdy nagle porwał ją prąd wstecznyNiebezpieczny prąd wsteczny. Tiktokerka przestrzega przed zagrożeniem

Na nagraniu, które kilka dni temu trafiło do sieci, widzimy, jak jeden z mężczyzn spędzających czas na kąpielisku, kłóci się z ratownikiem WOPR, pluje na niego, a następnie uderza go w głowę. Osiłek zdenerwował się, gdyż został upomniany o konieczności założenia kapoku, jeśli chce skorzystać z urządzeń dmuchanych na wodzie.

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Jak podaje portal o2.pl, na miejscu pojawiła się policja, która nie chciała zająć się sprawą, tłumacząc, że ratownik powinien wytoczyć mężczyźnie sprawę cywilną. Po czasie funkcjonariusze policji uznali jednak, że ratownik WOPR jest funkcjonariuszem publicznym i doszło do napaści. Sprawa trafiła do sądu i napastnik został ukarany. Musi zapłacić karę grzywny w wysokości 3600 złotych i 1000 zł nawiązki na rzecz ratownika.

Stegna. Przez natłok parawanów nie udało się uratować mężczyzny

Tragedia na plaży w Stegnie rozegrała się w sobotę 13 sierpnia. Mimo pomocy ratowników zmarł 45-letni mężczyzna, który zasłabł podczas gry w siatkówkę. Zdaniem medyków przyczynili się do tego plażowicze, którzy obstawieni parawanami, nie potrafili utworzyć korytarza życia i utrudniali ratownikom dostęp do poszkodowanego.  

W rozmowie z "Faktem" przedstawiciele służb opowiedzieli o nagminnym niedostosowywaniu się do poleceń. Zwrócili też uwagę na to, do jakiej tragedii może doprowadzić takie zachowanie turystów.  

Na początku tego sezonu mieliśmy taką sytuację, gdzie przedzieraliśmy się przez tłum i parawany. Poprosiliśmy małżeństwo starszych osób o przesunięcie się, umożliwienie nam przejazdu. Odpowiedź pani brzmiała; nie! Dlaczego? Bo, jak argumentowała, ona tu plażuje teraz i pyta, dlaczego mu tu chcemy wjeżdżać. Nie chciałem już strzępić języka i denerwować się, ale powiem szczerze, że przydałoby się wielokrotnie powiedzieć komuś bardzo dosadnie, co ma zrobić

- relacjonował Grzegorz Pegza.

Władysławowo to też dobry punkt wypadowy, jeśli chcemy pojechać np. do Jastrzębiej Góry (można dotrzeć tutaj do Polacy na wakacjach mają absurdalne wymagania i pretensje. "Mewy są za głośne"

Ludzie widzieli ratowników, słyszeli, że coś się dzieje, mimo tego nie chcieli zejść z drogi, zwinąć parawanów, ustępować miejsca

 - mówił Rafał Goeck.

 My mieliśmy już kiedyś taką sytuację, że kiedyś śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego chciał lądować na plaży. Ludzie, którzy rozbili parawany, nie chcieli ustępować miejsca dla śmigłowca, który chciał lądować po to, by zabrać osobę poszkodowaną z plaży

- dodał rzecznik Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa.

Więcej o: