Falstart na wakacjach. Chcemy już rozgościć się w pokoju, a tu każą nam czekać. O czym warto wiedzieć?

Nasza redakcyjna koleżanka wykupiła wycieczkę w formule all inclusive i poleciała do Warny w Bułgarii. Już pierwszego dnia w hotelu czekało ją rozczarowanie. Na miejsce dotarła ok. godz. 7.00, a na dzień dobry usłyszała, że pokój będzie dostępny dopiero od godz. 14.00. - Czytajmy Ogólne warunki uczestnictwa dołączone do umowy kupna wycieczki - radzi Marta Knasiecka, prowadząca bloga Specjalistka od wakacji. - To nasza instrukcja obsługi wczasów.

Na początek – rozczarowanie

Nie tak miał wyglądać początek kilkudniowych wakacji w formie all inclusive. Choć pora lotu do Warny w Bułgarii była okrutna (dokładnie 3:00 w nocy), pocieszałam się, że zrobię poranną drzemkę, zjem świetne śniadanie, a później odpocznę nad hotelowym basenem. Nic z tego.

Bjała, w której znajduje się mój hotel, jest małym miasteczkiem nad Morzem Czarnym. Kiedy docieram tu około 7 rano, po locie i krótkiej przeprawie autobusem, nie marzę o niczym innym, niż wygodne łóżko i klimatyzacja. Właściwie, o tak wczesnej porze, niewiele jest tu innych opcji do wyboru. Miasteczko jest senne, ulice puste, można odnieść wręcz wrażenie, że nikogo tu nie ma.

Po nieprzespanej nocy, ostatkiem sił drepczę do recepcji, ciągnąc pod górę walizkę. – Ale doba hotelowa zaczyna się u nas od 14 – słyszę zamiast "dzień dobry" na powitanie.

Nieco oszołomiona tłumaczę, że moją rezerwacją zajmowało się biuro podroży, że nocny lot, zmęczenie, bagaż, brak śniadania i bardzo liczyłam na to, że będę mogła odpocząć. – To pani sobie coś porobi i przyjdzie później – dodaje pani z recepcji. Kiedy dopytałam, czy można gdzieś w pobliżu zjeść śniadanie, dowiedziałam się, że restauracje w miasteczku serwują jedzenie od 12:00.

Zdziwieni byli też pozostali klienci. Starsza para i rodzina z dwójką dzieci postanawia poczekać siedem godzin przed hotelem – relacjonowała Ewa Walas z Bułgarii.

Hotel zaoferował wiele niespodzianekŻółte plamy na łóżku, kupy mew i fura mięsa. Tak wyglądało moje all inclusive

Międzynarodowa doba hotelowa

Jak donosi nasza koleżanka, w podobnej sytuacji znalazła się nie tylko ona, ale również inni urlopowicze. I najpewniej w innych częściach świata, w Turcji, Egipcie czy Grecji zmęczeni podróżą turyści nie mogą się doczekać, gdy znajdą się w swoim pokoju, odświeżą po męczącej podróży, na chwilę zdrzemną, zregenerują siły. A tu jeszcze trzeba czekać. Czy biuro podróży powinno zadbać o to, aby pokój w hotelu czekał na gościa, gdy tylko przybędzie do hotelu? I jak przetrwać te chwile?

– Czytajmy Ogólne warunki uczestnictwa dołączone do umowy kupna wycieczki – radzi Marta Knasiecka, prowadząca bloga Specjalistka od wakacji. – To nasza instrukcja obsługi wczasów. Zawarta jest tam adnotacja, która dotyczy właściwie wszystkich kierunków w różnych częściach świata, że międzynarodowa doba w hotelu zaczyna się między godz. 14.00 a 15.00. Taka zasada obowiązuje również na Bookingu czy Airbnb. Podróżując więc w ten sposób, musimy mieć świadomość, że pokój czeka na nas owszem, ale dopiero od godz. 14.00 lub 15.00. Niekiedy, gdy pokój już został zwolniony i posprzątany, klient może zostać zakwaterowany wcześniej, ale jest to tylko ukłon w stronę klientów.

Co robić, gdy pokój nie jest jeszcze gotowy?

Jesteśmy więc na miejscu, zostało nam kilka godzin do zakwaterowania, co możemy zrobić? – W hotelarstwie obowiązuje zasada gościnności, więc bagaże możemy zostawić w specjalnym pomieszczeniu na recepcji. Nie spotkałam się też z sytuacją, a pracuję w branży 13 lat, żeby ktoś odmówił skorzystania z hotelowego basenu. Czas oczekiwania na swój pokój można przeznaczyć na poznanie infrastruktury hotelowej, pójść na plażę, spacer, mieć przy sobie magazyn czy książkę do czytania. Przy wcześniejszych przylotach musimy mieć z tyłu głowy, że przyjdzie nam czekać i musimy zorganizować sobie jakoś czas. Doba hotelowa nigdy nie trwa 24 godzin. Kończy się o godz. 11.00 lub 12.00, a zaczyna między 14.00 a 15.00 – podkreśla moja rozmówczyni.

Takie są zasady, zapis w umowie, ale co z rzeczywistością, gdy marzy się tylko o tym, żeby coś zjeść, napić się kawy, a tu pada odpowiedź, że nie dość, że pokój będzie dla nas gotowy za siedem godzin, to jeszcze jedyna restauracja w mieście otwiera się o 12.00?

– Zawsze sugeruję zachowanie zdrowego rozsądku. Gdy jedziemy w trasę, choćby po Polsce, na ogół zabieramy ze sobą jakąś przekąskę, wodę butelkowaną, wprowadźmy tę praktykę, gdy wyjeżdżamy za granicę. Poza tym, jeżeli ktoś jedzie na all inclusive, to od godz. 8.00 serwowane są śniadania. Można więc nawet za dodatkową opłatą skorzystać z restauracji hotelowej – podpowiada pani Marta.

Specjalistka od wakacji tłumaczy, że zawsze pierwszy i ostatni dzień są tak zwanymi dniami transferowymi. Obowiązują nas standardowe godziny check-in i check-out. A to, że trzeba będzie kilka godzin poczekać na pokój, nie oznacza, że nie jesteśmy zaopiekowani. Musimy pamiętać, że wykupując wycieczkę w biurze podróży, nikomu nie oddajemy pełni odpowiedzialności za siebie.

Early check-in, late check-out

Jeśli chcemy uniknąć wielu godzin oczekiwania na swój pokój, w niektórych hotelach możemy skorzystać z opcji early check-in, czyli wcześniejszego zakwaterowania.

– Jest to opcja rzadko dostępna, oferuje ją niewielki procent hoteli, ale jest. Załóżmy, że hotel ma pulę pokojów niezakontraktowanych z organizatorem i może zaoferować nam wejście do pokoju na kilka godzin. Pamiętajmy jednak, że godziny lotów mogą się zmienić i zamiast o godz. 3.00 rano, na miejsce przybędziemy o godz. 16.00 i wtedy wiadomo, że z opcji early check-in już nie skorzystamy. Pojawiają się wówczas sytuacje problematyczne, gdy podróżny miał wykupioną usługę, z której nie skorzystał i domagał się zwrotu poniesionych kosztów – tłumaczy Knasiecka.

Turyści często muszą się także uzbroić w cierpliwość podczas powrotu do kraju z wakacji. Wymeldowanie z pokoju następuje o 12.00, a lot powrotny często bywa dużo później. W takich sytuacjach przy kwaterowaniu można zapytać na recepcji, czy byłaby możliwość późniejszego wymeldowania, wynajęcia wolnego pokoju lub kilku godzin ostatniego dnia pobytu i skorzystać z opcji late check-out.

– Biura podróży na ogół w tym nie pośredniczą, ponieważ może pojawić się sytuacja, że lot z godz. 22.00 zostanie przesunięty na godz. 12.00. Wówczas może pojawić się chęć rezygnacji z wykupionej dodatkowej opcji – informuje.

Specjalistka od wakacji dodaje, że biura podróży oferują lot, transfer, opiekę rezydenta i ubezpieczenie. – Nie jesteśmy w stanie zaoferować naszym klientom usługi na zakładkę, tak, aby po wyjściu z samolotu, już czekał na nich pokój. Jest to również związane z tym, że biura podróży korzystają z lotów czarterowych, które są w tzw. ciągłej rotacji. Śmiejemy się, że te samoloty nigdy nie gaszą silników. Samolot wylatuje z Warszawy do Burgas, z Burgas do Katowic, z Katowic do Rodos, a z Rodos do Poznania. I tak przez całą dobę. Oczywiście w tzw. międzyczasie zmieniają się załogi. Przy takich rotacjach wystarczy, że na Maderze będzie mocniejszy wiatr, a w Turcji do silnika wpadnie ptak i już powstają kilkugodzinne opóźnienia, dlatego biura podróży zabezpieczają się na wypadek różnych nieprzewidzianych sytuacji – tłumaczy.

Więcej o: