Zakopane jak Ibiza. Na Krupówkach słychać "Napij się z nami!"

Zakopane zmaga się z niesfornymi turystami. Półnadzy mężczyźni na dachu busa, rajdy samochodowe i pościgi policyjne stały się ostatnio miejską codziennością. Te sytuacje odbijają się na lokalnych przedsiębiorcach, a górale zastanawiają się, jak walczyć z kryzysem, wywołanym zachowaniem przyjezdnych.

Zakopane to jeden z najpopularniejszych kierunków wakacyjnych w Polsce. Zachwycające Tatry, zapach oscypków i góralska muzyka to tylko niektóre elementy, które przyciągają turystów każdego roku. Jednak jak się okazuje, nie wszyscy potrafią zachować się podczas urlopu, a władze Zakopanego borykają się przez to z ogromnym problemem. 

Zobacz wideo Na motospacer po Zakopanem zabrał nas Andrzej Bargiel

Tatry. Najtrudniejsze szlaki w górach. KościelecWybierasz się w Tatry? Poznaj najtrudniejsze szlaki w górach

Nietrzeźwi urlopowicze zmorą Zakopanego. "Napij się ze mną!"

W ostatnim czasie pojawiają się coraz to nowe doniesienia opisujące szokujące zachowanie turystów w Zakopanem. Stolica polskich gór stała się atrakcyjną lokalizacją dla grup planujących wieczory panieńskie i kawalerskie. "Ostatni wieczór wolności" to niekiedy czas, kiedy puszczają wszystkie hamulce. Jak wyjaśnia w rozmowie z "Tygodnikiem Podhalańskim" aspirant sztabowy Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji, tylko w minioną sobotę tamtejszy patrol zaobserwował aż cztery takie zabawy rozkręcające się na ulicach miasta. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie zachowanie wczasowiczów, którzy bardzo często imprezowym nastrojem chcą podzielić się z innymi przechodniami i zaczepiają odpoczywających podróżnych, czy proponują im wspólny toast. 

"Kawalerowie" i "panny" to jednak niejedyni problematyczni odwiedzający. W ostatnim czasie media obiegło nagranie przedstawiające grupę pijanych mężczyzn, którzy świetnie bawili się w stolicy polskich Tatr. Niesforni przyjezdni ściągnęli koszulki i wspinali się na dach jadącego busa, a także wychylali się przez otwarte drzwi pojazdu. Jak wynika z nagrania dokumentującego to zajście, zaczepiali również przechodniów i głośno śpiewali.

Turyści potrafią dać się ponieść zabawie nie tylko na zakopiańskich ulicach. - O godzinie drugiej trzydzieści w nocy z poniedziałku na wtorek do jednego z klasztorów dobijał się kompletnie pijany mężczyzna, który chciał u sióstr zakonnych przenocować. Miał półtora promila w wydychanym powietrzu - relacjonuje "Tygodnikowi Podhalańskiemu" aspirant sztabowy Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji. 

Nierzadko osoby prowadzące pensjonaty i hotele u podnóża Tatr skarżą się na nocne hałasy i trudnych do uspokojenia gości. Wynajmujący spożywają spore ilości alkoholu, nie stronią od puszczania głośnej muzyki, czy tańców na tarasach i balkonach. To niestety utrudnia wypoczynek innym turystom, którzy zrażeni, nie chcą wracać do Zakopanego.

Sinice, zakaz kąpieli (zdjęcie ilustracyjne)Poznań. Turyści nie mogą kąpać się w Jeziorze Maltańskim przez sinice

Napoje wyskokowe także na szlakach

Choć wydawać by się mogło, że ucieczkę od alkoholowych wybryków niektórych wczasowiczów można znaleźć na górskich szlakach, nic bardziej mylnego. 

W maju media obiegła informacja o pijanym turyście, który zasnął na szlaku do Morskiego Oka. Zawartość alkoholu we krwi mężczyzny nie pozwalała mu na swobodne poruszanie się. Jak się później okazało, w plecaku mężczyzna miał jeszcze spory zapas napojów wyskokowych. Interwencję w tej sprawie podjęli funkcjonariusze Policji oraz strażnicy Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Problemem bywają niekiedy także... zakochane pary. - Jest bardzo dużo wezwań do par, gdy jedno na drugie wzywa policję, dochodzi do kłótni, poważnych sprzeczek, nierzadko rękoczynów - dodaje w "Tygodniku Podhalańskim" rzecznik zakopiańskiej policji. 

Czas na zmiany? Bez tego może być trudno 

Z postępującym wśród zakopiańskich urlopowiczów imprezowym trendem nie zgadzają się osoby zaangażowane w rozwój regionalnej turystyki. Zwracają uwagę, że informacje ukazujące się w mediach to tylko wierzchołek góry lodowej. Normą mają być suto zakrapiane imprezy i wszechobecne wulgaryzmy. Zainteresowani dodają, że zmienił się profil turysty, który odwiedza Zakopane. Środek ciężkości znacząco przesunął się z miłośników górskich wycieczek i aktywnego wypoczynku w kierunku imprezowiczów, którzy chcą się tutaj po prostu wyszaleć.

Po części sami 'zapracowaliśmy' sobie przez wiele ostatnich lat na takiego turystę. Jaka oferta, taki klient. Wielu przedsiębiorców obniżyło standard swojej oferty, dopasowując ją do klienta. Straciliśmy markę i dobrego turystę, który często omija Zakopane, wybiera inne miejsca, czasem inne terminy, aby między innymi nie brać udziału w takich zdarzeniach jak ostatnio

- stwierdziła w rozmowie z "Wirtualną Polską" Agata Wojtowicz, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

Problem dostrzegają lokalni aktywiści, przedsiębiorcy i turyści, którzy wybierają Zakopane, by podziwiać góry. Apelują do władz miasta, by te poczyniły kroki, które przywrócą stolicy polskich Tatr dawny blask.

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Więcej o: