Polacy utknęli na wakacjach. Do kiedy możliwe utrudnienia? Wiceprezes Itaki wyjaśnia

Urlopowicze z Polski wypoczywający w Hiszpanii, Grecji, Egipcie i Tunezji mają kłopot z powrotem do domu. Problem dotyczy biura podróży Itaka. Wiceprezes firmy w rozmowie z TVN24 poinformował, do kiedy potrwają utrudnienia.

Więcej informacji o Polsce i świecie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Ze słońcem nie ma żartów. Jak radzić sobie z upałami?

W ostatnich dniach media obiegła informacja m.in. o 180 turystach z Katowic, którzy utknęli na Gran Canarii. Ich lot został odwołany. Mieli wrócić do domu w piątek (24 czerwca), a zaproponowano im lot dopiero 28 czerwca. - Powiedziano nam, że nie ma samolotu, który może nas zabrać. Pierwszy dostępny lot jest we wtorek w nocy – mówiła reporterowi TVN24 jedna z klientek biura.

Zabójstwo pod Narożnikiem. Mija 25 lat od niewyjaśnionego morderstwa studentów na górskim szlakuMorderstwo w górach sprzed 25 lat będzie rozwiązane? Jest nowy trop

Kilka połączeń w skali tygodnia

Itaka w oficjalnym komunikacie zamieszczonym w mediach społecznościowych tłumaczy, że w związku z wycofaniem się z umowy z nią czarterowej linii lotniczej, musi odwołać pojedyncze loty.

Biuro podróży zadeklarowało, że wszystkim, których lot został anulowany, zaproponowane zostaną "oferty alternatywne z możliwością zmiany bez dopłaty różnicy w cenie w wysokości 20 proc. ceny całkowitej anulowanej imprezy". Z kolei klientom, którzy nie zdecydują się na skorzystanie z propozycji zastępczych, gwarantuje szybki zwrot pieniędzy (według ustawy o imprezach turystycznych ma na to 14 dni).

Problem z terminowym powrotem do Polski mają turyści wypoczywający na Gran Canarii, Zakintos, Dżerbie i Marsa Alam. - To kilka połączeń w skali tygodnia, które stanowią około 5 procent wszystkich letnich połączeń realizowanych przez biuro podróży - tłumaczył w rozmowie z "Rzeczpospolitą" wiceprezes Itaki Piotr Henicz. - Część turystów, którzy są za granicą, przyjęli przymusowe przedłużenie pobytu na koszt touroperatora z zadowoleniem.

Piotr Henicz pytany przez TVN24 jak długo potrwają utrudnienia, a także o skalę zagrożonych lotów, odparł, że do końca tego tygodnia sytuacja wróci do normy. - W każdym tygodniu nasi klienci podróżują około 100 samolotami. Do tej pory problemy dotknęły sześciu połączeń. Przewidujemy, że w najbliższych dniach taka sytuacja może mieć jeszcze miejsce z dwoma, trzema kierunkami - powiedział wiceprezes.

Obserwatorium na ŚnieżceŚnieżka. Znów spotkamy się w dolnym spodku. "Turyści od dawna się tego domagali"

Klienci są pod opieką rezydentów

Paweł Koterbicki, dyrektor do spraw obsługi klienta w Itace, zapewnił, że klienci biura są pod opieką rezydentów i mają zapewnione zakwaterowanie do czasu lotów powrotnych.

Itaka w komunikacie podkreśla, że 90 proc. zaplanowanych przelotów nie jest dotknięta skutkami zmiany siatki połączeń, co nie wyklucza jednak "pewnych zmian operacyjnych". Są to przeloty realizowane przez PLL LOT, Enter Air, Smart Wings, Electra Airlines, BUZZ (Ryanair Sun), European Air Charter, Nouvelair, Sky Express, Alba Wings.

Źródła: TVN24 / "Rzeczpospolita" / Itaka

Więcej o: