Wakacyjna praca nad morzem to nie sielanka. "Praktycznie cały czas pracowaliśmy"

Wielu młodych ludzi, którzy kończą szkołę lub studiują, chce w okresie wakacyjnym podreperować swój budżet. Niektórzy skuszeni pięknymi widokami oraz wizją codziennego plażowania i imprezowania, decydują się na pracę wakacyjną w turystycznych, nadmorskich miejscowościach. Nie jest tam jednak tak kolorowo, jak mogłoby im się wydawać.

Choć wśród absolwentów szkół średnich i studentów wciąż królują zagraniczne wyjazdy na zarobek, to wciąż rośnie zainteresowanie pracą w usługach letnich kurortów w naszym kraju. Takich ofert pracy możemy szukać już kilka miesięcy przed okresem wakacyjnym. Warto więc podjąć decyzję o wyjeździe wcześniej i wybierać wśród najlepszych ofert.

Praca nad Bałtykiem w wakacje. "Finansowo się opłacało"

Swoją przygodę z wakacyjną pracę wspomina w rozmowie z Onetem Aleksandra, która osiem lat temu, tuż po maturze, wyjechała do pracy nad polskie morze. Jak sama przyznaje, m.in. ze względu na chłopaka, który tam mieszkał. - Opłacało się, bo teraz jest moim mężem - śmieje się kobieta.

Zobacz wideo Sprytna wyprawa na plażę, czyli zrób sobie torbę, grilla i wkłady do lodówki, a potem ukryj cenne rzeczy!

Wspomina również, w jakich warunkach przyszło jej tam mieszkać i pracować. Jak twierdzi, nie wie, jak mogła się zgodzić na to, co tam zastała. - Za pierwszym razem, kiedy pracowałam w sklepie odzieżowym (był to taki namiot z ubraniami, jakich pełno nad morzem), mieszkałam razem z dziesięcioma innymi osobami w wynajętym przez pracodawcę mieszkaniu. Nie spędzaliśmy w nim zbyt dużo czasu, bo praktycznie cały czas pracowaliśmy. Sklep był otwarty od 9 do 22, siedem dni w tygodniu, więc kompletnie nie mieliśmy czasu na przesiadywanie w mieszkaniu. Wtedy nikomu tak długi czas pracy nie przeszkadzał, teraz nie wiem, jak mogłam się na to zgodzić... - relacjonuje w rozmowie z Onetem.

40 proc. turystów anulowało rezerwacje - dane z Portalu SamorządowegoTuryści anulowali niemal 40 proc. rezerwacji w Polsce. Boją się przyjeżdżać

Ze względu na natłok pracy, na plaży mogła spędzać jedynie przerwę śniadaniową. Zarobki, jak na tamten czas, były jednak nadzwyczaj dobre. - Pamiętam, że pensja wynosiła ok. 4 tys. złotych, dodatkowo dochodziły napiwki, z których niejednokrotnie mogłam uzbierać połowę dniówki. Finansowo się opłacało - dodała Aleksandra.

- Wiele osób zostawia rozum w domu i zapomina zabrać go na wakacje. Słońce, plaża i ogólne rozleniwienie bardzo sprzyja lekkomyślności. Tatusiom puszczają hamulce. Rodzice chcą się zresetować, a dzieci dostają małpiego rozumu - mówiła  z kolei o zachowaniu turystów, którzy bezustannie targowali się i narzekali na zbyt wysokie ceny.

Wakacje 2022 zbliżają się wielkimi krokami. A rąk do pracy brakuje

Tegoroczne wakacje coraz bliżej, więc turystyczne miejscowości przygotowują się na przyjęcie turystów. Dlatego też szukają rąk do pracy na sezon turystyczny. Okazuje się, że nie jest to takie proste. Jak podaje portal dlahandlu.pl, mimo licznych naborów, liczba pracowników m.in. w dyskontach maleje.

Ciekawe miejsca w Gdańsku: sprawdź, co warto zobaczyć!Co warto zobaczyć w Gdańsku? Ciekawe miejsca i atrakcje

Interesujesz się nowymi wydarzeniami? Więcej informacji znajdziesz na Gazeta.pl

Małgorzata Marczulewska, prezes stowarzyszenia STOP Nieuczciwym Pracodawcom w rozmowie z portalem wskazuje, że "skala problemu pewnie jeszcze wzrośnie". - Należy spodziewać się tłumów turystów, bo wiele wskazuje na to, że wielu turystów znów zostanie na wakacje w Polsce. Sytuacja z ubiegłego roku więc powtórzy się i wiele pracownic będzie pracować ponad swoje siły. One nie narzekają na pieniądze, a właśnie na to, że nikt je nie pyta o to, czy chcą dużo pracować. Po prostu tak trzeba, bo nie ma nikogo innego do pracy - wyjaśnia.

Więcej o: