Wypadki w Tatrach - TOPR przypomina o zimowych warunkach. Z Przełęczy Szpiglasowej spadła cała rodzina

Pogoda sprzyja w całym kraju, nawet w górach jest ciepło i słonecznie. Jednak w wyższych partiach nadal zalega śnieg, co jest powodem częstych interwencji ratowników TOPR. Tylko w niedzielę udzielali oni pomocy siedmiu osobom, z których pięć po poślizgnięciu na stromym śniegu, wymagało transportu do szpitala śmigłowcem.

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Piękna pogoda zachęca wielu turystów do odwiedzenia górskich szlaków i szczytów. Jednak częstym błędem jest niedostosowanie umiejętności do warunków i brak wiedzy. Do niebezpiecznego incydentu doszło w niedzielę na Przełęczy Szpiglasowej w Tatrach.

Lawina (zdjęcie ilustracyjne)Słowacja. Lawina w Tatrach porwała ojca i syna. 10-latek bohaterem

Niebezpieczny incydent na Przełęczy Szpiglasowej

W zeszłą niedzielę na Przełęczy Szpiglasowej doszło do niebezpiecznej sytuacji z udziałem czteroosobowej rodziny. Dwójka rodziców wraz z nastoletnimi córkami wyruszyli w wędrówkę w raczkch. W pewnym momencie matka wraz z jedną z córek poślizgnęły się i zaczęły zsuwać z dużą prędkością po stromym śniegu. Po drodze podcięły idącą nieco niżej drugą córkę i ona także zaczęła spadać. Na pomoc rzucił się ojciec, który jednak nie był w stanie w żaden sposób pomóc i także zaczął się osuwać. Rodzina zatrzymała się dopiero po kilkuset metrach na wytopionych spod śniegu kamieniach. 

Zobacz wideo Czy wiesz, jak wzywać pomoc w górach?

Użycie raczków i brak czekanów, ale przede wszystkim brak wiedzy i umiejętności, były przyczyną poślizgnięcia się i potem próby wyhamowania spadających dzieci przez rodziców. Efekt: cztery osoby się ześlizgnęły, a trzy z nich wymagały udzielenia pomocy i zostały przetransportowane śmigłowcem do szpitala - mówi w rozmowie z RMF ratownik dyżurny TOPR Piotr Konopka. Jak dodaje, rodzina może mówić o wielkim szczęściu, bo nikt w tym wypadku nie zginął. Upadek na stromym śniegu, zakończony na skałach mógł być tragiczny w finale.

TOPR apeluje o ostrożność i rozwagę

Ostatnie dni w polskich górach obfitują w niebezpieczne sytuacje. Ratownicy TOPR apaelują, by dostosowywać umiejętności do wybieranych szlaków. Turyści nie dbają o odpowiednie przygotowanie, ubiór nadal powinien być dobrze zaplanowany. Krótkie spodenki czy lekkie tenisówki nie są absolutnie wskazane do wędrówek po wysokich partiach gór. 

Raczki na zaśnieżonych szlakach to ostatnio prawdziwa plaga - dodaje ratownik. W górach warunki są zimowo - wczesnowiosenne i użycie raków i czekana, a przede wszystkim umiejętność ich używania, jest absolutnie konieczna. Obserwujemy coraz więcej turystów używających raczków zamiast raków - nie wiem, czy przez pomyłkę, czy z jakiego innego powodu, ale używanie tych raczków na stromym śniegu, to w ostatnim czasie najczęstszy dostawca ofiar gór - mówił w RMF Piotr Konopka.

Źródło: rmf24.pl, facebook/topr

***

Podroze.gazeta.pl jest dla Was i dla Was piszemy o podróżach, turystyce i wypoczynku. Nie oznacza to jednak, że nie pamiętamy i nie myślimy o Ukrainie. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie w tych miejscach: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina.

Jak pomóc Ukrainie? Gazeta.pl łączy siły z PCPMGazeta.pl łączy siły z PCPM, by wspierać Ukrainę. Sprawdź, jak możesz pomóc

Więcej o: