Turystka z Czech podczas urlopu w Polsce niespodziewanie nagrała wyjątkowe zjawisko atmosferyczne

Czeska podróżniczka spędzała w Polsce kilkudniowy urlop. Postanowiła w pewnym momencie nagrać pogodę, jaką zastała na miejscu, gdy wydarzyło się coś niesamowitego. Kobieta przez przypadek nagrała naprawdę wyjątkowy film.

Więcej ciekawych artykułów o podróżach znajdziecie na naszej stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Czy wiesz, jak się zachować podczas burzy?

Turystka z Czech, Domiš Kalocová wybrała się na kilka dni do znajdującej się w województwie śląskim miejscowości Ustronie. Niestety po przyjeździe podróżniczka nie była zachwycona zastaną pogodą. Nic dziwnego - w pierwszy dzień urlopu lało jak z cebra. Kobieta postanowiła nagrać widok z okna, by podzielić się nim z przyjaciółmi. Nie przypuszczała, że w ten sposób uwieczni coś wyjątkowego. 

Wczasowiczka nagrywała ulewę, gdy usłyszała huk, a jej oczom ukazała się ognista kula 

Domiš Kalocová nagrywała z balkonu swojego pokoju w hotelu Belweder trwającą ulewę. Incydent wydarzył się 5 maja 2022 roku ok. godziny 18.00.

Przyjechaliśmy na kilka dni. Chciałam nagrać, jaką "piękną" pogodę mamy pierwszego dnia urlopu

- napisała turystka w mediach społecznościowych.

Ten moment był największym wakacyjnym przeżyciem. Prawdopodobnie już nigdy w życiu go nie doświadczymy

- napisała pod materiałem, który opublikowała w social mediach.

W pewnym momencie usłyszała huk, a chwilę później zobaczyła kulę ognia. Płonąca sfera uderzyła w drzewo znajdujące się zaledwie kilkadziesiąt metrów od niej samej. 

Turystka uchwyciła niesamowitą scenęTurystka uchwyciła niesamowitą scenę fot. Domiš Kalocová/Facebook

W wywiadzie dla TVN Meteo dodała, że:

Przechodziliśmy przez to miejsce 30 minut wcześniej. Na szczęście nikogo wówczas tam nie było. Bardzo się bałam, a potem nie mogłam uwierzyć, że udało mi się to nagrać. Jednocześnie cieszyłam się, że nie rozpoczął się poród, ponieważ jestem w dziewiątym miesiącu ciąży.

Kobieta wraz ze znajomymi odwiedziła miejsce, gdzie nietypowy incydent się wydarzył

Dzień po niesamowitym przeżyciu kobieta wraz z przyjaciółmi poszła w miejsce, gdzie uderzył piorun. Jak sama stwierdziła, nigdy nie widziała na żywo uderzenia pioruna. Wspomniała też w wywiadzie, że "drzewo nie ucierpiało".

Podroze.gazeta.pl jest dla Was i dla Was piszemy o podróżach. Nie oznacza to jednak, że nie pamiętamy i nie myślimy o Ukrainie. Wszystkie najważniejsze informacje znajdziecie w tych miejscach: wiadomości.gazeta.pl, kobieta.gazeta.pl/ukraina.

Więcej o: