Umierają z głodu w Korei Północnej. Władza jakby nic organizuje fetę na cześć Kim Ir Sena

"Trzy na cztery osoby z gospodarstwa domowego umarły" - alarmuje koreański portal "Daily NK". "Nie żyje cała rodzina", "Kolejne osoby zniknęły" - donoszą anonimowe źródła. Korea Północna boryka się z kolejną falą głodu.

Więcej informacji o Polsce i świecie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Paweł Kowal: "Korea Północna inaczej rozumie pojęcie denuklearyzacji"

"Daily NK" to południowo-koreańska internetowa gazeta, która informuje o wydarzeniach z Korei Północnej. Informatorzy z małych i dużych miast donoszą o braku żywności i kolejnych nadmiarowych zgonach z tego powodu.

W prowincji Hamgyong Północny położonej przy granicy z Chinami, 50-letni Ri widział swoich sąsiadów proszących o jedzenie. Później, po niezbyt długim czasie zauważył, że z kominów ich domów przestał wydobywać się dym.  

Inny rozmówca "Daily NK" dodaje, że już w listopadzie zaczęli znikać ludzie mieszkający w prowincji Chagang, graniczącej z Chinami. Gdy policja i cywilne grupy poszukiwawcze wyruszały, aby ich odnaleźć, w jaskiniach i górskich szopach odnajdywali zwłoki. Kolejny donosi, że od stycznia do marca w prowincji Ryanggang 40 osób umarło z głodu.

Takich doniesień jest znacznie więcej. Anonimowe źródło donosi, że "jest wiele gospodarstw domowych, w których trzy na cztery osoby umarły z głodu". Do dziennikarzy "Daily NK" dociera coraz więcej informacji, że ostatnio wzrosła liczba gospodarstw domowych na obszarach miejskich i wiejskich, w których żaden członek rodziny nie jest w stanie zjeść nawet jednego porządnego posiłku dziennie.

Z głodem borykają się mieszkańcy prowincji, ale także dużych miast, jak np. Sinuiju, duże miasto położone w północno-zachodnim regionie Korei Północnej, w którym zabrakło żywności. To główna baza handlu między Chinami a Koreą Północną przez wielu uważana jako "dobre miasto do życia", dlatego wieści o ludziach umierających z głodu, wielu przyjęło z niedowierzaniem. Podobne doniesienia docierają z Manpo-dong. Wcześniej uważano, że tutaj sytuacja może być lepsza, bo mieszkańcy posiadają ogródki działkowe, ale i tutaj zasoby się wyczerpały.

Wyburzanie hotelu ImperialWyburzono legendę Zakopanego. Na jej miejscu powstaną luksusy

Zamknięte granice z Chinami

W Korei Północnej tak dramatyczna sytuacja spowodowana jest restrykcyjną polityką walki z COVID-19 i zamknięciem granic z Chinami, które są jedynym kanałem handlowym dla Korei Północnej. Do tego dochodzą sankcje nałożone na Pjongjang za program nuklearny i rakietowy oraz ogólnoświatowy wzrost cen wszelkich surowców. Dodatkowo, z powodu trwającej pandemii, władze Korei Północnej zabraniają przemieszczania się. Koreańczycy nie mogą wykopywać w górach dzikich warzyw ani łowić ryb w rzekach. Wielu Koreańczyków odczuwa narastający strach. Niektórzy mówią: "śmierć z głodu jest bardziej przerażająca niż na COVID-19".

Przygotowania do urodzin Kim Ir Sena

"Daily NK" podaje, że władze Korei Północnej nie podejmują żadnych szczególnych środków, by śmierć głodowa nie dotykała obywateli. Co więcej, odpowiedzialność przenoszą na samych mieszkańców, zachęcając ich do udzielania pomocy sąsiadom, jeśli z ich domów przestał unosić się dym.

Internetowa gazeta wskazuje, że obecnie reżimowe władze skupiają się na przypadającej 15 kwietnia 110. rocznicy urodzin Kim Ir Sena, pierwszego przywódcy i założyciela dynastii dyktatorów Korei Północnej. Koreańskie Ministerstwo Bezpieczeństwa miało zaapelować do mieszkańców, by upewnili się, że tego dnia nie dojdzie do żadnych zniknięć i śmierci głodowych. Coraz więcej mieszkańców Korei Północnej narzeka również na zamkniętą granicę, zwracając uwagę na trudniejszą z każdym dniem sytuację.

Źródło: Daily NK

Więcej o: