Zakopane podczas ferii świeci pustkami? "Jest gwarnie i wesoło"

Czy Zakopane w tym roku straciło status najbardziej obleganego miejsca przez turystów? Zwykle po świętach i sylwestrze - również na ferie - Polacy, a szczególnie warszawiacy przyjeżdżali na Podhale. Czy ten rok jest inny? O początku kryzysu mówiła "Gazecie Wyborczej" Agata Wojtowicz, prezeska Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. Właścicielka jednego z pensjonatów powiedziała Onetowi, że "na brak turystów z Warszawy Zakopane jednak nie może narzekać".

Więcej informacji o Polsce i świecie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Zobacz wideo Policja pokazała weekendowe obrazki spod Tatr. Tłumy na ulicach i stokach

Sytuacja epidemiczna, inflacja i wzrost cen sprawiają, że z jednej strony Polacy bardziej dbają o swoje bezpieczeństwo, a z drugiej każdą złotówkę oglądają z każdej strony. "Zastanawiamy się, czy to nie jest jednak początek jakiegoś kryzysu gospodarczego. Widzimy, jak wszystko podrożało. Zawsze mówiliśmy, że klient warszawski to klient, który bardzo nas lubi i przyjeżdża tu tłumnie, natomiast tłumów nie widać. Niektórzy mówią, że jest o połowę mniej przyjezdnych" – mówiła "Wyborczej" Agata Wojtowicz, prezeska Tatrzańskiej Izby Gospodarczej. - "Czasy są niepewne, trudno spodziewać się, co wydarzy się za kilka, kilkanaście dni" - dodała Wojtowicz, mówiąc, że nie dość, że frekwencja nie dopisała, to jeszcze zamiast na Krupówkach, jak do tej pory, urlopowicze wolą spędzać wolny czas na narciarskich wyciągach.

Gwar mniej obfity, ale jest

Szczególnie góralom brakuje turystów z Warszawy i województwa mazowieckiego, w którym w ubiegłym tygodniu rozpoczęły się ferie. I choć rzeczywiście wydaje się, że w zimowej stolicy Polski jest mniej ludzi niż zwykle, to na najbliższe dni w popularnych serwisach rezerwacyjnych (do 6 lutego) trudno znaleźć wolne miejsce. Zarezerwowano już 91 proc. miejsc. Trzeba więc między bajki włożyć doniesienia, że na Krupówkach urlopowiczów nie ma.

Karol Wagner z zarządu Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, mówi w rozmowie z Podróże Onet.pl, że "jest gwarnie i wesoło. (...) Natomiast faktycznie, gdybyśmy ten gwar, który jest dzisiaj na Krupówkach, przyłożyli do tego samego okresu w 2019 r., to na pewno będzie mniej obfity, jednak nie radykalnie gorszy".

Dodaje jednocześnie, że informacje płynące z rynku turystycznego są bardzo spolaryzowane i zdradza, które miejsca przechodzą przez kryzys dość suchą stopą. "To obiekty o długoletniej tradycji, zarządzające swoją marką, prowadzące aktywny marketing i świadomie zarządzające cenami" - wyjaśnia. Wagner zdradza, że średnie obłożenie w pierwszych dwóch tygodniach ferii przekraczało 70 proc.

COVID-19 i nie tylko 

Pandemia znacząco wpływa na decyzje urlopowe Polaków. Właścicielka jednego z pensjonatów w Zakopanem, pozostająca anonimowa, w rozmowie z Onetem, przyznaje, że hotelarze muszą się borykać z nową tendencją - odwoływaniem rezerwacji w ostatniej chwili z powodu COVID-19. Niemniej jednak rotacja wciąż jest. Jedni rezygnują, inni przyjeżdżają. "Na brak turystów z Warszawy Zakopane jednak nie może narzekać, na ulicach widać sporo samochodów na warszawskich rejestracjach" - zauważa.

Anna Lupka, właścicielka pensjonatu w Bukowinie Tatrzańskiej zauważa, że ferie warszawskie zdecydowanie są lepsze od pozostałych województw, ale frekwencja jest dużo niższa niż przed pandemią. "Wiele osób nadal boi się zarażenia, a że Podhale słynie z tego, że 'tu pandemia się nie przyjęła', to te obawy dla niektórych są jeszcze większe. Dla innych zaś jest to czynnik zdecydowanie przyciągający" - przyznaje Lupka i wciąż ma nadzieję, że w najbliższych dniach warszawscy turyści tłumnie zawitają pod Tatry

I najwyraźniej wszystko na to wskazuje, bo do 6 lutego w serwisie booking.com na wyjazd weekendowy dla dwóch osób zarezerwowano 91 proc. noclegów. A w ostatni weekend mazowieckich ferii, dostępnych jest zaledwie 8 proc. miejsc.

Źródło: "Gazeta Wyborcza", Podróże Onet.pl 

Więcej o: