Niedźwiadek Ada został uśpiony. Sprawa od początku budziła kontrowersje

Weterynarze z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu musieli podjąć trudną decyzję i uśpili niedźwiadka uratowanego w Ustrzykach Dolnych. "Uszanujcie nasze emocje. Nie jesteśmy w stanie odpowiadać na komentarze" - czytamy na profilu ośrodka w mediach społecznościowych.

Więcej informacji o Polsce i świecie przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Ponad tydzień temu niedźwiedziątko zostało odłowione z lasu w okolicach Teleśnicy w powiecie bieszczadzkim. Maluchem zaopiekowali się specjaliści z Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.

Przez media przetoczyła się burzliwa dyskusja, czy ratowanie dzikiego zwierzęcia było uzasadnione, czy jednak należało je zostawić w jego naturalnym środowisku, tym bardziej, że zwierzę okazało się bardzo chore.

 - Całym sercem przejmuję się losem tego niedźwiadka, dlatego zabrałem głos w tej sprawie. Moją motywacją są względy humanitarne. Uważam, że o wiele lepsza niż niewola, byłaby dla niej śmierć, ale w naturze. W pierwszej chwili reagujemy odruchowo, żeby pomóc zwierzątku, bo jest małe, ładne i bezradne. W mojej pracy zawodowej widziałem wiele obrazków, w jakich warunkach przetrzymywane były niedźwiedzie. Zdarzało mi się potem nie spać w nocy - mówił w rozmowie z Gazeta.pl dr Robert Maślak.

Malutka niedźwiedzica została odłowiona. Teraz przebywa w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w PrzemyśluEkspert od niedźwiedzi: Lepiej zostawić niż męczyć zwierzę przez lata

Nie reaguje na leczenie

U niedźwiadka stwierdzono anaplazmozę. "Czekamy na wyniki próbek, które wysłaliśmy do laboratoriów. Na razie niedźwiadek leczony jest w kierunku na plazmozę. Na razie bez efektów. Objawy neurologiczne tak jak były, tak są. Niestety, uniemożliwiają one zwierzęciu normalne funkcjonowanie. Organizm nie reaguje na podawane leki, nie ma poprawy. Niestety, jest to przypadłość zaawansowanych stanów takich chorób odkleszczowych jak anaplazmoza, gdzie już doszło do zaatakowania układu nerwowego" – mówił w lokalnych mediach nowiny24.pl lek. wet. Jakub Kotowicz z ORZCh w Przemyślu.

Mimo leczenia stan zwierzęcia nie poprawił się i trzeba było go uśpić. O tej trudnej decyzji Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu poinformował dziś w nocy.

"Gdy trafił do nas, rozważaliśmy kilka scenariuszy. Wielki happy end, wypuszczenie na wolność i smutne zakończenie. Dziś film, który zaczął się wraz z narodzinami Ady, skończył się definitywnie. Były beztroskie harce po wyjściu z gawry na wiosnę, jesienne uczenie się życia razem z misiową mamą, poznawanie świata bieszczadzkiej wolności. Wszelkie nasze możliwości skończyły się" – czytamy w mediach społecznościowych.

Mógł umrzeć szybciej

Dr Robert Maślak, biolog i specjalista od niedźwiedzi w następujący sposób komentuje eutanazję niedźwiadka: "Jeśli zwierzętom przypisujemy godność, to temu niedźwiedziowi odebrano ją przed śmiercią. Blisko tydzień trwało przedłużanie agonii nazywane leczeniem. Mógł umrzeć szybciej bez bycia 'misiem' i tego całego biznesowego cyrku, jaki wokół niego urządzono. Pozostać tam, gdzie jego miejsce, w naturze" - pisze na Facebooku.

Źródło: nowiny24.pl

Więcej o: