Bolesławiec. Obiekt westchnień Japończyków, Rosjan i Niemców. Zamieszkali tu osadnicy z Bośni. "Krajobraz jak na Bałkanach"

Nie tylko muzykę Chopina ukochali sobie mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni. Japończycy z dumą na swych stołach prezentują zastawę zdobioną w kobaltowe stempelki i raz do roku przybywają do miasta nad Bobrem, aby podziwiać gliniane cuda. Rosjanie wciąż nie mogą przeboleć, że właśnie tutaj zmarł ich wielki wódz - feldmarszałek Kutuzow, a wielu odwiedzających zastanawia się, dlaczego regionalną potrawą miejscowości położonej na Dolnym Śląsku jest kociołek bałkański.

Polska to nie tylko duże, cieszące się popularnością miasta. To także wiele mniejszych miejscowości, które potrafią zachwycić nie mniej niż te najsłynniejsze. Poprosiliśmy ich mieszkańców i osoby, dla których są to miasta rodzinne, by wam o nich opowiedziały. Tak powstał cykl "Stąd jestem", na którego kolejne odcinki zapraszamy was w sobotę co dwa tygodnie o godzinie 19.

NAZWA: BOLESŁAWIEC

LOKALIZACJA: województwo dolnośląskie

ISTNIEJE OD: został lokowany między 1226 a 1251 rokiem. Nie zachowały się źródła potwierdzające konkretną datę

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Marką miasta jest ceramika. Naczynia zdobione w charakterystyczne stempelki eksportowane są do Japonii czy USA. Wielkim wydarzeniem w mieście jest Święto Ceramiki. Niedawno w zabytkowej pływalni przy ul. Zgorzeleckiej otwarto Termy Bolesławieckie. Niedocenionym zabytkiem jest kompleks zabudowań byłego Królewskiego Sierocińca. Miasto kojarzone jest również z wiaduktu nad Bobrem, który przypomina rzymski akwedukt. W okolicach Bolesławca zmarł legendarny rosyjski feldmarszałek Kutuzow. Krążyły legendy, że pod obeliskiem pochowane zostało jego serce. W bolesławieckich krajobrazach podobieństwo do Bałkanów dostrzegli polscy osadnicy z ówczesnej Jugosławii, którzy po II wojnie światowej postanowili tu zamieszkać.

***

– Bolesławiec to tygiel kulturowy. Wielokulturowość w naszym mieście jest widoczna na każdym kroku. Swoje miejsce na Ziemi znaleźli tu przesiedleńcy z Kresów, ale także Polacy prześladowani na Bałkanach. I ten nietypowy przebieg osadnictwa mocno wyróżnia moje miasto na tle innych. Jednak największą naszą dumą i produktem eksportowym - jest ceramika – opowiada Dariusz Gołębiewski, przewodnik, który od urodzenia związany jest z Bolesławcem. To on odsłoni nam zakamarki miasta.

Stempelki, które pokochał świat

Nawet jeśli wydaje ci się, że nie kojarzysz ceramiki bolesławieckiej, to gdy zobaczysz kubeczki, czajniczki czy talerze zdobione w kobaltowe kółeczka, paski czy kwiatki, zapewne nie zdziwisz się, że biznes ma się dobrze, a w samym mieście z powodzeniem działa kilkanaście manufaktur. W Bolesławcu jest oczywiście Muzeum Ceramiki, które nie tylko gromadzi ceramikę bolesławiecką, ale pełni również rolę muzuem regionalnego, w którym można poznać historię miasta.

Muzeum Ceramiki w BolesławcuMuzeum Ceramiki w Bolesławcu Dariusz Gołębiewski

Jeśli chcemy dowiedzieć się, jak powstaje zastawa stołowa w charakterystyczne wzory, najlepiej udać się do Żywego Muzeum Ceramiki. Zobaczymy tutaj, jak powstaje plastyczna masa, która zyskuje kształt kubka, dzbanka czy talerza. Podpatrzymy panie w pracy, które z wielką precyzją i w skupieniu przy pomocy specjalnie wyciętych stempli, zdobią naczynia. I pewnie przeżyjemy niejedno zdziwienie, gdy zobaczymy, że słynna kobaltowa farba przed wypaleniem ma kolor jasnofioletowy, a najprostsze z naczyń, zanim trafi na półkę sklepową musi przewędrować przez ręce 11 osób. A na koniec, po zwiedzeniu zakładu, możemy wziąć udział w warsztatach malowania ceramiki. Otrzymujemy naczynie, zestaw stempli oraz farb i hulaj dusza. Możemy dać upust swojej wyobraźni, choć szybko się przekonamy, że zajęcie to do najłatwiejszych nie należy. Na pamiątkę naszej zabawy w ceramika – po szkliwieniu i wypaleniu – otrzymamy pocztą efekt naszej pracy.

W manufakturze bolesławieckiejW manufakturze bolesławieckiej Enken / shutterstock

– Ogromną zaletą ceramiki bolesławieckiej jest to, że nie jest produkowana taśmowo, lecz ręcznie. I właśnie o tym można się przekonać, zwiedzając Żywe Muzeum Ceramiki. Poza tym wiele z tych naczyń to unikaty. Na odwrocie często można znaleźć adnotację, że jest to wyjątkowy wyrób konkretnego ceramika – opowiada przewodnik.

Ceramika w Bolesławcu nie pojawiła się z dnia na dzień. Już od Średniowiecza miejscowi potrafili wykorzystać bogate pokłady glinki ceramicznej. Charakterystyczne obłe, ceramiczne naczynia szybko zyskały uznanie wśród kupców z Niemiec i Czech.

Ceramika bolesławieckaCeramika bolesławiecka agatchen / shutterstock

– Przełomowym momentem dla rozwoju bolesławieckiej ceramiki była druga połowa XVIII wieku oraz wiek XIX. Wtedy rzemiosło to zaczyna się coraz bardziej rozwijać, a rekordowy wyczyn mistrza Johanna Gottlieba Joppego rozsławił miasto. W 1753 roku wypalił Wielki Garniec, który według zachowanych przekazów był wysoki na 2 metry i mieścił 2 tys. litrów. Ogromne naczynie bardzo długo pojawiało się na pocztówkach i szybko stało się symbolem miasta. Kolejnym ważnym momentem było utworzenie Królewskiej Zawodowej Szkoły Ceramicznej w Bolesławcu. Biznes pod koniec XIX wieku przeżywał rozkwit, działało wówczas 15 manufaktur – tłumaczy pan Darek.

Ceramika bolesławieckaCeramika bolesławiecka muchomoros / shutterstock

Na szczęście po II wojnie światowej, gdy Bolesławiec trafił w polskie ręce, nie zatracono tego potencjału, tylko sprowadzono fachowców, którzy w zachowanych zakładach, wznowili produkcję. Dziś więc możemy poszczycić się tym, że słabość do bolesławieckiej ceramiki mają Japończycy. Naczynia w kobaltowe stempelki wysyłane są do USA, a także popularne są w Niemczech. To akurat nie dziwi, wszak kiedyś były to ich ziemie. W Goerlitz w sklepie z pamiątkami na półkach dumnie prezentuje się ceramika bolesławiecka. Od lat miłośnicy tego rzemiosła z Polski i ze świata przybywają na Święto Ceramiki. Na ulice wychodzą wtedy glinoludzie, pomalowani gliną. O jakość i markę wyrobów dba Bolesławiecie Bractwo Ceramiczne.

Parada Glinoludów z okazji Święta CeramikiParada Glinoludów z okazji Święta Ceramiki Fot. Tomasz Szambelan / Agencja Gazeta

Parada GlinoludówParada Glinoludów Fot. Pawel Koziol / Agencja Gazeta

Czas na zwiedzanie miasta

– Bolesławiec to nie tylko ceramika. Będąc w mieście, warto wstąpić do najstarszego i jednego z najcenniejszych kościołów w mieście - gotyckiej Bazyliki Wniebowzięcia NMP z XV wieku i z wyposażeniem barokowym z XVIII wieku. W nawie bocznej można podziwiać ołtarz z tej epoki wykonany przez Jerzego Leonarda Webera – uznanego śląskiego artystę z tamtego okresu – zachęca do odwiedzin świątyni Gołębiewski.

Rynek w BolesławcuRynek w Bolesławcu Sergey Dzyuba / shutterstock

– Ostatnimi czasy dawną świetność przywrócono rynkowi. Zyskał nastrojową iluminację, zadbano również o wnętrza. Reprezentacyjnym miejscem w ratuszu stała się Sala Ślubów (1525-1535), z rzadkimi, cyrklowymi sklepieniami, które przenikają się niczym żywe gałęzie. Niedawno w zabytkowej pływalni przy ul. Zgorzeleckiej otwarto Termy Bolesławieckie. Odnowiono kafle, oczyszczono płyty z piaskowca, przywrócono blask ceramicznym ozdobom i zainstalowano klimatyczne oświetlenie. Bolesławiec słynie także z wiaduktu nad Bobrem. To most kolejowy zbudowany w 1846 roku, długi na 489 metrów, jednen z najdłuższych tego typu mostów w Polsce i w Europie. Zbudowany w całości z piaskowca, funkcjonuje do dzisiaj i przypomina rzymski akwedukt – wymienia przewodnik.

Wiadukt nad BobremWiadukt nad Bobrem Jakub Rutkiewicz / shutterstock

– Niedocenionym zabytkiem jest kompleks zabudowań byłego Królewskiego Sierocińca. – To instytucja, która funkcjonowała od połowy XVIII wieku do 1945 roku i była połączeniem typowego sierocińca i kilku rodzajów szkół np. gimnazjum czy seminarium nauczycielskiego. Kompleks zabudowań niemal w całości przetrwał do naszych czasów. Niektóre z nich są późnobarokowe, a jeden z nich wybudowano na początku XX wieku jako obiekt neoklasycystyczny. Zwłaszcza budynek tzw. Nowego Domu z lat 70. XVIII w. to cenny zabytek architektury. Współcześnie tylko dwa z nich pełnią funkcje edukacyjne, w pozostałych mieszczą się różne instytucje. W jednym z nich siedzibę ma Archwium Państwowe, a w innym biuro poselskie – opowiada.

I LO w Bolesławcu (dawniej tzw. Nowa Szkoła Królewskiego Sierocińca)I LO w Bolesławcu (dawniej tzw. Nowa Szkoła Królewskiego Sierocińca) Dariusz Gołębiewski

 Za sierocińcem stoi człowiek, który wykazał się nie lada uporem i sprytem, żeby placówkę tego typu powołać do istnienia. – Mowa o Gottfriedzie Zahnie, który dobrze znał ciężki los sieroty. Stracił bardzo wcześnie rodziców, był wychowywany przez krewnych swego ojca i do wszystkiego doszedł sam, dzięki swojej ciężkiej pracy. Założył rodzinę, dorobił się majątku, miał dobry fach w ręku – był mistrzem murarskim, postanowił zrobić coś jeszcze i wpadł na pomysł założenia sierocińca ze szkołą. Zaczął od zatrudnienia nauczyciela dla małej grupki sierot, które zamieszkały w jego własnym domu. Gdy jednak zaczął czynić starania, żeby oficjalnie założyć placówkę edukacyjną wraz z przytułkiem – spotkał się z oporem ze strony Rady Miasta. Rajcy chcieli założyć w Bolesławcu własną szkołę ewangelicką. Działania Zahna byłyby dla niej konkurencją. Murarza starano się zniechęcić na różne sposoby. Nawet zamknięto go w areszcie na kilka dni, jednak ten był nieugięty. Ostatecznie zaszachował radnych, ponieważ pojechał z wizytą do Berlina i uzyskał wstępną zgodę na budowę sierocińca u samego króla. Rajcy nie mieli wyjścia, musieli się podporządkować, a swoimi zakazami mogli sobie co najwyżej zapalić w kominku. Po kilku miesiącach przyszedł do miasta oficjalny dokument i w ten sposób sierociniec mógł rozpocząć działalność – słyszę od mojego rozmówcy.

Miejsce pamięci feldmarszałka Kutuzowa

Bolesławiec to miejsce wyjątkowe dla Rosjan. To właśnie tutaj w 1813 roku, podczas wojny napoleońskiej umarł, zmożony tyfusem - głównodowodzący armii rosyjskiej feldmarszałek Michaił Kutuzow. Na jego cześć sześć lat później wystawiono obelisk stojący obecnie na promenadzie przy ul. Kubika. Po II wojnie światowej, gdy Armia Czerwona zdobyła miasto, pomnik stał się obiektem kultu. Żołnierze musieli pełnić wokół pomnika uroczystą wartę, a przechodząc musieli mu oddawać honory. W budynku, w którym zmarł feldmarszałek, w 1945 roku zorganizowano Muzeum Kutuzowa. Gdy jednak wojska radzieckie opuszczały Polskę w 1993 roku ogołociły je ze wszystkich pamiątek związanych z Kutuzowem. Zabrali również metalową urnę ze szczątkami feldmarszałka, którą wykopali z ziemi! Od 1995 roku w budynku mieści się oddział Muzeum Ceramiki. W Bolesławcu znajdziemy także drugi pomnik. Wystawiono go w 1814 roku w miejscu, gdzie umarł i pochowano w metalowej urnie jego wnętrzności (ciało feldmarszałka po zabalsamowaniu zostało przetransportowane do Petersburga).

Pomnik Kutuzowa przy plantach miejskichPomnik Kutuzowa przy plantach miejskich Dariusz Gołębiewski

– To są fakty. I z nimi nikt nie dyskutuje. Ale przez lata krążyła legenda, że właśnie pod tym niewielkim pomnikiem, pochowano serce Kutuzowa. Jednak po przeprowadzeniu badań, okazało się, że nic tam nie ma. Do dzisiaj utrwaliło się jednak przekonanie, że tam właśnie pochowano ten cenny narząd feldmarszałka – wyjaśnia pan Darek.

Drugi pomnik KutuzowaDrugi pomnik Kutuzowa LIDERO / shutterstock

Niemiecki Jan Kochanowski

Rosjanie mieli Kutuzowa, a Niemcy Martina Opitza. – To niemiecki Jan Kochanowski. Poza tym że był wybitnym poetą stworzył też podwaliny nowożytnego literackiego języka niemieckiego. To jest człowiek o potężnych zasługach dla literatury niemieckiej, a jednocześnie autor pierwszego niemieckojęzycznego libretto w historii. Urodził się i przez wiele lat tutaj mieszkał – dodaje.

Most nad BobremMost nad Bobrem Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Gazeta

Krajobraz jak na Bałkanach

W Bolesławcu znajdziemy także Bałkany, a to za sprawą nietypowych osadników.

– W październiku 1945 roku Bolesławiec odwiedziła delegacja z ówczesnej Jugosławii (z terenów obecnej Bośni), gdzie wówczas mieszkała niewielka polska społeczność licząca ok. 15-20 tys. osób. Objeżdżali Polskę w poszukiwaniu rejonów, w których oni i cała ich grupa mogłaby się osiedlić. Chcieli stamtąd uciec, ponieważ bali się o swoje życie, jako mniejszość byli prześladowani przez Niemców, Chorwatów czy nawet Serbów. Dlaczego wybrali okolice Bolesławca? Widoki przypominały im krajobrazy rejonów północnej Bośni, w której mieszkali. Wkrótce w kwietniu 1946 roku zaczęły tutaj przyjeżdżać transporty osadników z Jugosławii i w rezulatcie spora część powiatu bolesławieckiego to są ich potomkowie. Stąd tak częste nawiązania, że nasi przodkowie mieszkali przez pewien czas na Bałkanach – zdradza pan Darek.

Na placu Wolności na ich cześć wystawiono pomnik osadników, na którym wymienieni zostali pierwsi przybysze z Jugosławii. Od 10 lat w mieście działa Stowarzyszenie Emigrantów z Bośni i ich potomków, które dba o to, żeby pamięć o nich nie zaginęła.

Ratusz miastaRatusz miasta Dziurek / shutterstock

Początki miasta trudne do ustalenia

Trzeba pielęgnować historię, ponieważ dzisiaj nie sposób ustalić pochodzenia nazwy miasta, czy daty nadania mu praw miejskich.

– Nazwa pochodzi na pewno od jednego z władców, który rządził przed końcem XII wieku. Ale którego? Są różne wersje. Jedni mówią, że chodzi o Bolesława Chrobrego, inni że o Wysokiego, kolejni wymieniają Krzywoustego, a Czesi uważają, że chodzi o ich władcę, który panował mniej więcej wtedy, kiedy Mieszko I przyjmował chrzest. Źródła dotyczące średniowiecznych czasów praktycznie się nie zachowały, podobnie jak akt lokacyjny – wyjaśnia Gołębiewski.

Gdy brak źródeł, wkracza fantazja. Jedna z legend mówi, że Bolesławiec miał powstać z trzech karczm, które powstały na szlaku handlowym i obsługiwały podróżnych, którzy wędrowali przez pogranicze śląsko-łużyckie. I właśnie te trzy wyszynki dały początek miastu. Wokół nich miała powstać niewielka miejscowość. Na pamiątkę tego wydarzenia na kamienicy stojącej na rynku umieszczono trzy wieńce, które symbolizują trzy karczmy.

Widok na Bolesławiec z wieży ConcordiiWidok na Bolesławiec z wieży Concordii Dariusz Gołębiewski

Tygiel kulturowy

– Ponieważ miasto leży na pograniczu polsko-niemiecko-czeskim i przechodziło z rąk do rąk, różnorodność kulturowa jest wpisana w DNA Bolesławca. A przecież trzeba jeszcze wspomnieć o osadnikach z Jugosławii, Belgii czy Francji. Do lat 90. stacjonowało tutaj wojsko rosyjskie. Wszystkie te grupy pozostawiły po sobie ślad. Dobrze, że organizowane są w mieście takie wydarzenia jak Festiwal Kultury Południowosłowiańskiej czy Festiwal Wielu Kultur. Szkoda, że w przypadku tej drugiej imprezy, w tym roku zorganizowanej po raz pierwszy, program był przeładowany częścią oficjalną, a niektóre z różnych organizowanych w mieście wydarzeń kulturalnych jest organizowanych w środku tygodnia, w godzinach rannych, gdy większość mieszkańców pracuje – zwraca uwagę miłośnik Bolesławca.

JAK DOJECHAĆ:

Uważasz, że twoja miejscowość powinna znaleźć się w naszym cyklu i chcesz o niej opowiedzieć? A może znasz kogoś, kto chętnie podzieli się z nami opowieścią o miejscu, z którego pochodzi? Napisz do nas na adres podroze@agora.pl

Poznaj też poprzednie odcinki naszego cyklu "Stąd jestem". Znajdziesz je tutaj.

Więcej o: