Najsłynniejsze drzwi w Wielkiej Brytanii są pilnie strzeżone. To skąd tyle selfie turystów?

Przechodzili przez nie Winston Churchill czy Margaret Thatcher. Są pilnie strzeżone, mimo to zdjęcia turystów z Downing Street, a dokładnie sprzed drzwi z numerem 10, krążą w internecie i wywołują zdziwienie. Czy coś się zmieniło? Jak to możliwe?

Więcej takich tematów na stronie głównej Gazeta.pl.

Pod numerem 10 na Downing Street urzęduje premier Wielkiej Brytanii. To tu zapadają najważniejsze decyzje w państwie, ale też mieszka szef rządu. Dostęp do posiadłości jest strzeżony przez sztab ochroniarzy. Zrobić zdjęcie tuż przed drzwiami? Dotknąć kołatki? Tylko, jeśli jest się ministrem w rządzie Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii. Tymczasem turyści publikują takie zdjęcia sprzed drzwi z numerem 10, a u obserwatorów miesza się poczucie zazdrości z niedowierzaniem.  

 

Portal londonist.com zbadał sprawę i dementuje doniesienia, że zdjęcia zostały zrobione przed "najważniejszymi drzwiami Wielkiej Brytanii". Okazuje się, że niemal identyczne drzwi mieszczą się przy Adam Street 10 w Londynie. Turyści więc chętnie tam się pojawiają, udając, że pozują przed rezydencją premiera.

 

"Sobowtór" Downing Street 10 

Na pierwszy rzut oka różnicy nie widać. Portal mylondon.news wskazuje, że drzwi przy Adam Street 10 zakrzywiają się w prawą stronę, choć my nie widzimy tej różnicy. Londonist.com dodaje, że drzwi przy Downing Street 10 nie mają zamka, ponieważ, "zawsze jest ktoś, kto je otworzy". Według nas, inne są kolumny po ich bokach. Zwróćcie też uwagę na klamki. Są w innych miejscach. "Fałszywe drzwi" znajdują się raptem 13 minut od tych prawdziwych. Ciekawe, jak z tak nagłym zainteresowaniem turystów mierzą się mieszkańcy.

Źródło: mylondon.news, londonist.com

Więcej o: