Wyszła na szlak w Tatry. Po 10 minutach straciła cierpliwość: To urobek z niedzieli

Tatry w tym roku przyciągają rekordowe tłumy. W miniony weekend również cieszyły się ogromną popularnością. Media obiegły zdjęcia turystów czekających w długiej kolejce na Giewont, a TPN donosi, że podczas wakacji po górach wędrowało blisko 2 mln turystów. Blogerka pokazała to, co zostawia za sobą peleton wspinaczy i oburzona pisze: "Od dwóch lat w Tatrach pojawiają się ludzie pozbawieni wrażliwości, niewyedukowani, którzy nawet uczyć się nie chcą, którzy traktują góry jak wirtualną krainę, w której można się wyżyć i którą można zdewastować".

Stosy zużytych chusteczek, chleb, jajko na twardo, a nawet majtki czy kubki. Taki widok utkwił w pamięci pani Oldze de Żbik po dziesięciu minutach wspinaczki. Zrobiła kilkanaście zdjęć i udostępniła na swoim Instagramie. Zdjęcia ze szlaku przesłała również do Make Life Harder.

Zobacz wideo Nieznane osoby umieściły napisy na skałach w drodze na Giewont

"Cześć MLH, byłam wczoraj w Tatrach i to, co zobaczyłam na szlaku Kuźnice – Hala Gąsienicowa - kawałek szlaku na Krzyżne przeraziło mnie maksymalnie i chcę to pokazać. W ciągu 10 minut dwugodzinnego podejścia na Krzyżne zrobiłam kilkanaście zdjęć wyrzuconych zużytych chusteczek, chleba, jajka na twardo, dalej na Hali Gąsienicowej nawet majtek i kubków. Nikt tego nie pokazuje, chusteczki są świeże i to był urobek samej wczorajszej niedzieli. Ludzie nie wiedzą, że tak wyglądają Tatry w tym sezonie. Moja społeczność się zagotowała" – napisała kobieta.

Podróżniczka przedstawia się na blogu jako Olga de Żbik. Od 10 lat wędruje po górach sama, w 2018 roku zdobyła wszystkie szczyty Korony Gór Polski. Prowadzi również bloga "Światło i brzask". To, co zobaczyła podczas swojej ostatniej wspinaczki, mocno ją poruszyło.

Tłumy w Tatrach. Kilkugodzinne kolejki na szlaki irytują turystówTłumy w Tatrach. Kilkugodzinne kolejki na szlaki irytują turystów

"Od dwóch lat w Tatrach pojawiają się ludzie, którzy kompletnie nie ogarniają przyrody, pozbawieni wrażliwości, niewyedukowani, którzy nawet uczyć się nie chcą, którzy traktują góry jak wirtualną krainę, w której można się wyżyć i którą można zdewastować" - pisze podróżniczka na swoim Instagramie.

Śmieci w TatrachŚmieci w Tatrach Instagram / Światło i brzask

Kobieta zwraca uwagę, że w góry przyjeżdżają ludzie, którzy naśladują negatywne zachowania innych, a góry znają tylko z telewizji. Portalowi Turyści.pl powiedziała, że "Osoba przyjeżdżająca w góry nie jest turystą, jest klientem - góry zobaczyła tylko w telewizji albo w social media, nie ma pojęcia o przygotowaniu górskim, doświadczeniu, nie wie nic o przyrodzie". Podkreśliła, że takie osoby zachowują się w sposób skandaliczny i szkodliwy wobec przyrody, dewastując i śmiecąc.

Po czym przywołuje inne skandaliczne zachowania turystów, takie jak: sprayowanie skał w Tatrach, niszczenie tablic czy podchodzenie do dzikich zwierząt, które łatwo skusić jedzeniem.

Do Polski od trzech lat przyjeżdżają grzybiarze z Rumunii (zdjęcie ilustracyjne)Prawdziwe oblężenie polskich lasów. Niektórzy leśniczy boją się wyjść na obchód

Konieczne ograniczenie liczby turystów

Blogerka wskazuje, że rozwiązaniem będzie ograniczenie liczby turystów. "W wielu miejscach na świecie takie zakazy i limity funkcjonują już od jakiegoś czasu. Jedyną przeszkodą w ich wprowadzeniu nie jest edukacja czy nauka, tylko... chęć zysku" - mówi blogerka, podkreślając, że jedynym kierunkiem, aby chronić tatrzańską przyrodę, poza wysokimi karami finansowymi ze skutecznym ich egzekwowaniem, jest ograniczenie liczby turystów w Tatrach.

Miłośniczka gór zwraca uwagę, że "sama sobie je ograniczyła już dawno" i dodaje, że takie rozwiązanie popierają jej obserwatorzy.

Źródło: Make Life Harder / Turysci.pl / Instagram swiatlo_i_brzask

Więcej o: