Niebezpieczna sytuacja w drodze do Morskiego Oka. Jeleń zaatakował chłopca. "Czy to pies? Nie. Czy to kot? Nie. To dzikie zwierzę, które jest u siebie"

Dzikie zwierzęta często traktujemy jak żywe maskotki, zapominając, że gdy poczują się zagrożone, mogą zrobić nam krzywdę. Nie inaczej było w sobotę w Tatrach. Wokół młodego jelenia zebrała się grupka urlopowiczów, traktując zwierzę jako atrakcję turystyczną. Gdy chłopiec zbliżył się do niego i ustawił się do pamiątkowego zdjęcia, zwierzę pokazało swą prawdziwą naturę. Może warto potraktować tę sytuację jako lekcję i przestrogę, którą wysyła nam świat zwierząt?

Na tatrzańskich i bieszczadzkich szlakach można spotkać m.in. kozice, lisy, niedźwiedzie czy jelenie. Dokarmiając zwierzęta, wyrządzamy im, ale też i sobie krzywdę. Lgną do człowieka, szukając łatwego pożywienia, a my zapominamy, że to nie są oswojone, lecz dzikie zwierzęta, które w każdej chwili mogą zaatakować.

Zobacz wideo Wyjedź poza Zakopane. Przystań w Czorsztynie, panorama Czorsztyna i Niedzicy, Osada w Kluszkowcach

Na portalu internetowym Tatromaniak opublikowano nagranie, ku przestrodze. Można na nim zobaczyć chłopca, który pozuje do fotografii. Jednak tym razem pamiątkowego zdjęcia nie będzie. Zwierzę zaczęło kopać młodego człowieka i zaatakowało go porożem. Do incydentu doszło w drodze do Morskiego Oka.

"Zobaczyłem, że jeleń robi się nerwowy. Odszedłem 3-4 metry, wyciągnąłem telefon, a następnie wydarzyło się to" – napisał do redakcji Tatromaniaka Olaf z Suchedniowa.

Jan Krzeptowski Sabała, przewodnik i edukator Tatrzańskiego Parku Narodowego przypomina w rozmowie z Tatromaniakiem, że "dzikie zwierzę (…) zawsze może się zachować w sposób nieprzewidywalny, na przykład kiedy się czegoś przestraszy lub zdenerwuje".

"Może wtedy świadomie lub niechcący zrobić krzywdę człowiekowi" – zauważa edukator Tatrzańskiego Parku Narodowego. "Wyobraźmy sobie tę sytuację z udziałem dużego jelenia z wielkim porożem. Mogłoby się nie skończyć na strachu. Dlatego zawsze powinniśmy zachowywać dystans w stosunku do dzikich zwierząt – dla ich i swojego bezpieczeństwa" – dodaje.

Warto dodać, że podchodzenie do dzikich zwierząt jest w Tatrach zakazane. Turyści nie powinni się do nich zbliżać, ani ich dokarmiać. Niestety zakaz jest często łamany.

Paragon grozy znad Bałtyku"Paragony grozy". W 6 na 10 lokali oszukują. Przytłaczające wyniki kontroli

Wkraczamy na teren zwierząt i to my jesteśmy tam intruzami

Internauci żywo zaczęli komentować tę sytuację.

Wchodząc na teren TPN, wkraczamy na teren tych zwierząt i to my jesteśmy tam intruzami - zauważa pani Zuzanna.
Czy to pies? Nie. Czy to kot? Nie. To dzikie zwierzę, które jest u siebie. Zastanawiam się, jaki byłby lament, gdyby coś stało się temu dziecku. Może by się nauczyli, że nie podchodzi się tak blisko do takiego zwierzęcia - pisze pan Maks.
Słusznie. Choć do obcego psa czy kota również nie powinno się podchodzić. Większość zwierząt nie jest złakniona obecności obcych ludzi – dodaje Inga. 
Dorośli ludzie, a wyobraźni brak. Może ich nauczył czegoś ten jeleń – zastanawia się pani Weronika.
Po prostu podszedł za blisko i jeleń pokazał, że to jego terytorium – komentuje inny internauta.

Tłumy turystów w ZakopanemMieszkańcy Zakopanego skarżą się na turystów. "Widać, że biedaki"

 

Teoria a praktyka

Szkoda, że zdrowy rozsądek opuszcza nas, gdy to my jesteśmy w centrum wydarzeń i podczas naszej wędrówki na szlaku z gęstwiny leśnej wyłania się jeleń czy sarna. Tatromaniak publikuje również inne nagranie, na którym widać, jak dorośli ludzie drażnią zwierzę, jeden z mężczyzn ciągnie go nawet za poroże.

Redaktor serwisu miłośników Tatr nie szczędzi gorzkich słów. "Festiwal bezmyślności, braku świadomości i jakiegokolwiek szacunku dla przyrody. W zasadzie trudno cokolwiek sensownego napisać, trzeba by tylko zapłakać nad ludzką głupotą" - czytamy na portalu.

I rzeczywiście można powtarzać, apelować, tłumaczyć. "Tyle się powtarza, że to są dzikie zwierzęta. Żeby nie podchodzić, nie zaczepiać, nie robić sobie z nimi selfie, nie karmić. Co musi się wydarzyć, aby dotarło?" - zastanawia się internautka, a my dołączamy się do tego apelu. 

Źródło: Tatromaniak 

Więcej o: