Napisała, że do Zakopanego przyjeżdżają "biedaki". "Cóż za góralska gościnność" - komentują zbulwersowani czytelnicy [LISTY DO REDAKCJI]

Kilka dni temu na naszych łamach opublikowaliśmy artykuł o tym, że mieszkańcy Zakopanego tracą cierpliwość do turystów. Zarzucają urlopowiczom, że "są biedakami" i oszczędzają na opłatach za miejsce parkingowe, zostawiając swoje auta na ulicach, chodnikach i utrudniając życie zakopiańczykom. Takie podejście do turystów zbulwersowało wielu czytelników, którzy napisali do nas listy, a pod tekstem pojawiło się ponad 360 komentarzy.

Przypomnijmy. W serwisie Podróże Gazeta.pl ukazał się artykuł pt. "Mieszkańcy Zakopanego tracą cierpliwość do turystów. 'Widać, że biedaki'". Przywołujemy w nim list, który mieszkanka tego miasta wysłała do "Tygodnika Podhalańskiego". Skarżyła się w nim, że urlopowicze parkują swoje samochody na chodnikach.

Zobacz wideo Przekonaj się, jak piękny potrafi być nasz kraj. Wybraliśmy 5 tras rowerowych w Polsce

"Od kilku dni przed domem parkują mi różni turyści, blokują totalnie przejście chodnikiem, ludzie muszą chodzić po asfalcie, auta zajeżdżają trawnik przy jednym z ośrodków" – denerwuje się kobieta. - "Ciężko wyjechać spod domu, bo auta zasłaniają widoczność".

Czytelniczka zwraca uwagę, że choć przy głównej ulicy są wolne miejsca parkingowe, urlopowicze postanowili zaoszczędzić. "Stały pod domem trzy dni. A obok, przy głównej ulicy są wolne miejsca parkingowe. Tylko z parkomatem. Widać, że to biedaki, co ledwie na nocleg wysupłały, ale na parking ich już nie stać" – nie ukrywa ironii i zdradza, że rano wsiadła do swojego auta i zrobiła rundkę po zakopiańskich uliczkach.

"O godzinie 8:00 masa wolnych miejsc przy ul. Grunwaldzkiej głównej, przy ul. Tetmajera, przy Alejach 3 Maja, czy nawet przy ul. Kościuszki" – dodaje.

Czytelniczka wydaje się być mocno poirytowana tą sytuacją, bo zdradziła, że poszła nawet do jednego z ośrodków, żeby ci upomnieli swoich gości. "Okazuje się, że to ludzie z sąsiedniego hotelu, który jest wypełniony po brzegi, ale nie ma wystarczającej ilości miejsc dla swoich gości" - podsumowuje.

Ryanair to irlandzkie tanie linieWielka wyprzedaż w Ryanairze. Tylko dzisiaj bilety od 59 zł

"Pretensje do garbatego, że 'ma dzieci proste'"

Na odpowiedź czytelników nie trzeba było długo czekać.

– Turyści z zacnym portfelem pojadą tam, gdzie mają luksusy, kulturę, szacunek i bezpieczeństwo, a nie do zatęchłego, absurdalnie drogiego i niewyszczepionego Zakopca - ikony suwerena – czytamy w jednym z komentarzy.

A inny czytelnik przywołuje stare, dobre czasy, gdy jeszcze jako student bez grosza w kieszeni podróżował po świecie. – W dawnych, studenckich czasach, w autostopowej podróży, zawitałem do Wiednia. Zobaczyłem placówkę Orbisu i zaszedłem zapytać jak dojechać do hotelu. "My tu obsługujemy turystów zagranicznych" - usłyszałem. No to w desperacji wszedłem do luksusowego (tak to wtedy widziałem) hotelu z plecakiem i w dziurawych butach i zapytałem o ten hostel. Pan w recepcji z wyszukaną uprzejmością wytłumaczył co i jak, na kartce napisał numer tramwaju i na pożegnanie wykonał półukłon, jakbym miał u nich apartament wynająć. Może widział we mnie przyszłego klienta za dziesięć lat, nie wiem. Wiem, że Polka z Orbisu widziała we mnie obszarpańca, który zakłóca jej nicnierobienie. Do czasu przemian było niecałe dziesięć lat, do momentu, kiedy mógłbym w tym wiedeńskim hotelu przenocować, miało upłynąć kolejne dziesięć, ale zawsze, w co lepszym hotelu, przypominam sobie tego recepcjonistę, który poświęcił czas, by skierować wagabundę na tani nocleg - wspomina mężczyzna.

Widok na miasto z lotu ptakaĆmielów. Nie tylko porcelana

Trzeba się zdecydować, czego się chce

Do naszej redakcji napisał również pan Mariusz, który nie ukrywa, że podejście kobiety narzekającej na źle zaparkowane auta bardzo go zniesmaczyło.

– Znajdujemy się w trudnych czasach covidowych, ludzie tracą pracę, pieniądze topnieją jak masło na słońcu, restauracje, apartamenty, domy wczasowe były puste w ubiegłym roku i wszyscy właściciele wyglądali tylko turystów i ich pieniędzy. A teraz pretensje i żale, że zakorkowane Zakopane, tyle turystów, że nie ma, gdzie postawić auta... To trzeba się zdecydować, czego się chce – pisze zbulwersowany pan Mariusz.

– Trzeba było przewidzieć (jak to górale mają w zwyczaju), że wraz z turystyką pojawią się turyści, przyjadą autami z drugiego końca Polski - z każdej jej części. Postawić na rozwój nie tyle hoteli, co wybudować dwa parkingi wielopoziomowe z odjazdami busów lub nawet wybudować kolejkę podmiejską, ale szkoda dutków. Pretensje do garbatego, że 'ma dzieci proste'. Dopiero co strajkowali i nawoływali do nieposłuszeństwa, a teraz narzekają, że ludzi pełno i nie ma gdzie zaparkować, albo że przyjeżdżają biedacy i stawiają auta po bocznych uliczkach. Albo rybki, albo akwarium – denerwuje się czytelnik.

Justyna i Mariusz Pałaszewscy z MiłoszemMały bohater. Niepełnosprawny 8-latek pokonał 100 km po górach Ukrainy

– Cóż za góralska gościnność – czytamy w kolejnym liście. - Byłam tydzień obok Zakopanego. Jak na laika przystało, dwa dni korzystałam z parkingów "łapaczy" i płaciłam 35 zł za dobę. Jednak później zdałam sobie sprawę, że miejsc do parkowania jest do wyboru do koloru. Gnałam z dziećmi z płatnego parkingu pod Krupówkami na skocznię, gdy tymczasem przy głównej ulicy witały mnie wolne miejsca. To nie jest bieda. Problemem jest brak zorganizowania turystów. Kolejki są, były i będą – pisze pani Anita.

– Bieda-turyści? E tam, normalne życie – zastanawia się inny mężczyzna. – Jakby górale myśleli perspektywicznie, to by już dawno zainwestowali w parkingi. Napiszcie lepiej, jakie kiczowate reklamy szpecą to miejsce i kto jest odpowiedzialny za ten misz-masz budowlany. To sami górale te szkaradztwa budują.

A wy, z jakimi problemami borykacie się na urlopie? Czekamy na wasze e-maile pod adresem: podroze@agora.pl.

Więcej o: