Zjedli obiad w Górach Izerskich. "To, co nas spotkało to istna tragedia"

"Paragony grozy" nie są domeną tylko nadmorskich kurortów. Jak Polska cała i szeroka można spotkać sytuację, gdy jakość nie przystaje do ceny, a turysta jest łatwym łupem do wzbogacenia się. - To, co nas spotkało w Świeradowie-Zdroju w Górach Izerskich to istna tragedia - pisze do redakcji Podróże Gazeta.pl pan Marek.

Świeradów Zdrój jest uzdrowiskiem położonym w województwie dolnośląskim w sercu Gór Izerskich. I właśnie tutaj urlop postanowił spędzić pan Marek. Właściwie wszystko przebiegałoby bez zarzutu, gdyby nie wizyta w jednej z restauracji.

Zobacz wideo Do jakiego kontenera wrzucić paragon, a gdzie stare ubrania? Wyjaśniamy

- Wybraliśmy się na obiad do pseudokarczmy. Skuszeni ofertą pstrąga smażonego w specjalny sposób postanowiliśmy zamówić potrawę. Kilka dni temu na stronie internetowej widniały zdjęcia pięknych, dużych ryb, naciętych i nafaszerowanych przyprawami. Teraz ich już nie ma, pozostały jedynie fotografie pstrąga wędzonego - relacjonuje pan Marek.

'Paragony łagodności' można również spotkać nad polskim morzemPokazali rachunki z restauracji nad polskim morzem."Paragon jest, tylko grozy brak"

Pan Marek wraz z osobą towarzyszącą zamówili to samo. Rozczarowanie było podwójne. "Ryby usmażone na słabej fryturze (tylko w mące). Małe. Musiały leżeć długo w soli, aby nie było czuć smrodu" - pisze czytelnik.

Smak i wygląd był rozczarowujący, a cena? "Wydając ponad 40 zł za danie, gdzie ryba waży zaledwie 150-190 g to trochę przesada! Jak doskonale wszyscy wiemy, wszędzie można zakupić pstrągi w cenie około 18-21 zł za kg, dlatego licząc się z wydatkiem na poziomie 43,5 zł za porcję, sądziliśmy, że poczujemy wspaniałe smaki, że to będzie raj dla podniebienia, a tu takie rozczarowanie".

Hiszpański Sąd Najwyższy uznał niektóre zapisy w regulaminie za nieczytelne i zakazaneRyanair przegrał batalię w sądzie. Poszło o politykę bagażową

Ryba żyła w Górach Izerskich i to powinno wystarczyć

Czytelnik zwraca też uwagę, że personel był kompletnie nieprzygotowany do pracy. - Nikt w karczmie nie potrafił wytłumaczyć, czym wyróżnia się ta potrawa i w jaki sposób jest smażona, choć przecież taka nazwa dania widniała w menu. Jedynie pan z baru powiedział, że w menu jest tak napisane pod klienta, a dotyczy jedynie tego, że ryba żyła w Górach Izerskich. Nie oznacza to, że jest w specjalny sposób smażona.  

Za dwa pstrągi z frytkami i surówkami, wodę mineralną i kieliszek żołądkowej czytelnik zapłacił 106 zł. A wy jak myślicie? Czy to "paragon grozy"? Czy ceny są jednak umiarkowane? 

A wy jakie macie doświadczenia z wakacji? Dzielcie się z nami wrażeniami. Czekamy na wasze e-maile pod adresem: podroze@agora.pl.

Więcej o: