Krwawa tradycja. Na Wyspach Owczych zabito 175 grindwali. "Barbarzyński relikt minionej epoki"

Na Wyspach Owczych odbył się Grindadrap, czyli coroczna rzeź grindwali, ssaków z rodziny delfinowatych. Farerczycy mimo protestów ekologów nie zamierzają rezygnować z krwawej masakry, tłumacząc, że to tradycja pamiętająca czasy Wikingów. Podczas ostatniego polowania zabito 175 zwierząt, a morze zabarwiło się na kolor czerwony.

Dla Farerczyków Grindadrap jest częścią ich tradycji, a dla chłopców rytuałem inicjacyjnym, którzy biorąc udział w polowaniu, stają się mężczyznami. Współcześni mieszkańcy Wysp Owczych są podzieleni. Częściej jednak można usłyszeć z ich strony prośby o poszanowanie ich tradycyjnej kultury wyspiarskiej, w której rybołówstwo zajmuje centralne miejsce. Deklarują również, że całe mięso waleni jest spożywane. Mimo tych zapewnień trudno na chłodno obserwować polowanie na grindwale. Gdy akwen zamienia się w morze krwi, a mężczyźni jak na zawołanie ruszają, aby dokonywać rzezi. 

Organizator polowania strzelił do drona

Daily Mail donosi, że podczas ostatniego polowania zabito 175 grindwali. Doszło także do incydentu. Jeden z Farerczyków zaczął strzelać do drona, który został wysłany przez organizację Sea Shepherd walczącą o prawa zwierząt. Aktywiści uważają, że tradycja ta jest barbarzyńska, a w ciągu ostatniej dekady podczas Grindadrap zabito 6500 waleni.

Zwykle wygląda to w ten sposób, że zwierzęta są naganiane do zatoki, po czym myśliwi z hakami, lancami i nożami ruszają na polowanie. Jak donosi brytyjski magazyn, w Leynar zabito 52 grindwale, a w Hvannasund z ręki myśliwych zginęły 123 zwierzęta.

Na nagraniu z drona wypuszczonego przez Sea Shepherd widać łódź, która nagania grindwale w kierunku brzegu. Zdezorientowane, wyczerpane zwierzęta miotają się w wodzie. Nagle uzbrojony mężczyzna zaczyna strzelać do drona. Zdaniem aktywistów to organizator polowania.

"Dostrzeżenie drona wyraźnie wzbudziło gniew jednego z Farerczyków, który wycelował w niego i strzelił, stojąc pośrodku tłumu" - mówił Robert Read, dyrektor operacyjny Sea Shepherd.

Na Malcie ponad 60 proc. populacji przyjęło dwie dawki szczepionkiCzy Chorwacja jest wolna od COVID-19? W których krajach jest bezpiecznie

Organizacja Sea Shepherd działa na Wyspach Owczych od początku lat 80. Wówczas aktywiści próbowali własnymi łodziami utrudniać polowanie. Jednak przepisy wprowadzone w 2015 roku zakazują organizacji takich zachowań, dlatego rzezi przyglądali się aktywiści, robiąc zdjęcia z brzegu i wypuszczając drona.

"Grindadráp to barbarzyński relikt minionej epoki. Niepotrzebne polowanie na setki grindwali i delfinów, które powinno zakończyć się sto lat temu" – powiedział Robert Read. 

Ssaki wykrwawiają się tuż przy brzegu

Zdjęcia z Grindadrap są wyjątkowo makabryczne, ponieważ ssaki wykrwawiają się tuż przy brzegu. Gdy walenie całymi stadami przepływają w okolicach Wysp Owczych, rybacy zaganiają jak najwięcej osobników do zatok. Zgodnie z tradycją waleniom przecina się tętnice i pozostawia je w wodzie do całkowitego wykrwawienia. Trudno powiedzieć, ilu Farerczyków stosuje nadal tę starą metodę.

Zwolennicy polowania tłumaczą, że to część ich tradycji i zwyczaj, który umożliwia im przeżycie podczas zimy. Ich zdaniem mięso dzielone jest na kawałki, po czym otrzymuje je każdy członek lokalnej społeczności. Robert Read z Sea Shepherd uważa, że ten zwyczaj nie jest potrzebny, aby zapewnić mieszkańcom wyspy pożywienie. 

Według Faroe Veterinary Service średni czas zabijania waleni podczas "święta" trwa 12,7 minut, zdaniem Sea Shepherd często proces ten trwa dłużej - ponad 20 minut.

Źródło: Daily Mail

Od 1 lipca obowiązuje paszport covidowyPaszporty covidowe w Polsce. Od kiedy i w jakich krajach obowiązują

Więcej o: