Pomysł na boskie wakacje. Siedem punktów do zobaczenia na Chalkidiki

Odkąd podróże do Grecji znów są możliwe, Polacy chętnie wybierają na urlop Półwysep Chalcydycki nad Morzem Egejskim, gdzie najłatwiej znaleźć plaże oznaczone Błękitną Flagą. Ale wschodni region Chalkidiki oferuje dużo więcej. I budząc się do życia po lockdownie, spragniony jest turystów.

Według mitologii to właśnie tu mieszkali Tytani - rywale bogów. Półwysep słynie z niezrównanych plaż i charakterystycznego kształtu trójpalczastej dłoni - ma trzy cyple jak trzy zęby trójzębu Posejdona: Kassandrę, Sithonię i Athos. Przed dwoma laty odwiedziłam pierwszy, najbardziej na zachód wysunięty palec - Kassandrę z plażami, o których w przewodnikach piszą: Greckie Karaiby i z życiem nocnym, porównywanym z Mykonos (choć to porównanie jest dalece na wyrost). Tym razem czas przyszedł na wschodni region Chalkidiki. Wróciłam oczarowana, a teraz polecam tę krainę wam.

Turystów w Grecji jeszcze nie ma za wielu, można czuć się bezpiecznie (od 24 czerwca noszenie masek jest obowiązkowe tylko w przestrzeniach zamkniętych), a krajobrazy, pogoda i jedzenie - jak zwykle niezrównane.

1. Góra Athos

To największa atrakcja regionu, przyciągająca jak magnes turystów i pielgrzymów o każdej porze roku. Dość powiedzieć, że rokrocznie około miliona odwiedzających podziwia kolebkę prawosławia, w której czas jakby zatrzymał się w Bizancjum. Wschodni "palec" Chalkidiki w większości zajmuje tajemnicza Republika Teokratyczna, istniejąca od IX wieku, do której obowiązuje całkowity zakaz wstępu dla kobiet. Mało że dla kobiet, zakaz obowiązuje także samice ssaków!

Wschodni 'palec' Chalkidiki w większości zajmuje tajemnicza Republika Teokratyczna, istniejąca od IX wieku, do której obowiązuje całkowity zakaz wstępu dla kobietWschodni 'palec' Chalkidiki w większości zajmuje tajemnicza Republika Teokratyczna, istniejąca od IX wieku, do której obowiązuje całkowity zakaz wstępu dla kobiet Joanna Klimowicz

Panie nie mogą zbliżyć się do Republiki Mnichów na odległość bliższą niż 350 metrów. I w takim przepisowym dystansie płyną pasażerskie statki, zabierające na pokład ciekawskich turystów i turystki. Podczas rejsu wzdłuż brzegów można podziwiać architekturę przesuwających się powoli przed oczami kolejnych klasztorów i pustelni, ciemnozielone lasy porastające zbocza góry, kontrastujące z błękitem morskich fal (Góra Athos jest chroniona przez Europejską Konwencję Natura 2000), a na koniec, na czubku cypla, jak wisienka na torcie wyłania się zza chmur skalisty szczyt Agion Oros - Świętej Góry (a nawet jeśli tonie w chmurach, też robi się mistycznie).

Dla przykładu, trzygodzinne rejsy wzdłuż zachodniego wybrzeża cypla, z portu w Uranupoli organizuje Athos Sea Cruises - bilet zaczyna się od 18 euro (ok. 80 zł). W ofercie firma ma też wiele innych atrakcji, np. rejsy na wysepki Amuliani czy maleńką, malowniczą Drenię.

Podczas rejsu wzdłuż brzegów można podziwiać architekturę przesuwających się powoli przed oczami kolejnych klasztorów i pustelniPodczas rejsu wzdłuż brzegów można podziwiać architekturę przesuwających się powoli przed oczami kolejnych klasztorów i pustelni Joanna Klimowicz

Natomiast panowie mogą klasztory zwiedzić, ale o wizę muszą zatroszczyć się wcześniej, ustalając termin wizyty w biurze pielgrzymów w Salonikach. Liczba odwiedzających jest limitowana do 120 Greków i 10 cudzoziemców dziennie. Wszystkie obiekty sakralne w Republice Mnichów figurują na liście światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Klasztorów jest 20, a w sumie republikę zamieszkuje około 2200 mnichów. Jedyny obiekt przed "granicą" republiki, który mogą odwiedzić wszyscy to klasztor Zygou, a właściwie jego ruiny.

A dalej… stop, zasieki, drut kolczasty i tablica informacyjna w kilku językach o zakazie wstępu.

Chalkidiki słynie z pięknych plażChalkidiki słynie z pięknych plaż Joanna Klimowicz

2. Arnea

To historyczna stolica gminy Aristotelis. Morza tu nie ma, ale też jest… Miasteczko zbudowane jest na planie półkola u podnóża góry Holomontas, przecięte strumykiem, co do którego magicznych właściwości krążą legendy, a jego centralnym punktem jest główny plac z wiekowym jaworem. Od placu promieniście rozchodzą się wąskie, brukowane uliczki, a tradycyjne, budowane z kamienia i drewna domy stoją ciasno, nie bacząc na ludzką prywatność.

Najciekawsze przykłady lokalnej architektury znajdziecie na placu Giannoudenas, a jeśli ktoś ma "zajawkę" na muzea, też coś dla siebie upoluje: Muzeum Tkactwa (z obłędnymi, ręcznie tkanymi dywanami, np. w żółte i amarantowe róże) i Muzeum Folkloru.

3. Śladami Pontów

Z Arnei niedaleko do Paleochory, zamieszkanej w dużej mierze przez potomków Greków pontyjskich, wypędzonych przez Turków z Azji Mniejszej. Różne opracowania historyczne szacują, że w latach 1913-1923 wymordowano od 250 tys. do 360 tys. Pontów, resztę chrześcijan wysiedlono. Nowy dom znaleźli m.in. w Paleochorze czy Uranupoli na Półwyspie Chalcydyckim. Do dziś pielęgnują swoją odrębną tradycję, od święta zakładają ludowe stroje, tańczą, śpiewają.

Na Paleochorze mieszkają Grecy pontyjscyNa Paleochorze mieszkają Grecy pontyjscy Joanna Klimowicz

Miałam okazję uczestniczyć w tegorocznym festiwalu kulinarnym Kouzina, organizowanym rokrocznie przez gminę Aristotelis (jedynie z przerwą w ubiegłym roku, ze względu na pandemię), na którym prezentowali się nie tylko tancerze z Paleochory, Amfipolis czy bułgarskiego Carewa, ale też popis dały okoliczne gospodynie domowe, przygotowując tysiąc i jedną potrawę z… ziemniaków. Pomyśli ktoś: Do Grecji jechać po kartofle? A czemu nie? Porównać nasze pierogi i pontyjskie piroshki - konkretne, jak parę pierogów w jednym, nafaszerowane ziemniakami, smażone w głębokiej oliwie. Uwaga! Bomba kaloryczna!

4. Śladami Arystotelesa i starożytności

Pontyjskie kalorie można spalić, np. wybierając trekking arcyciekawym szlakiem Arystotelesa, dającym okazję zarówno do podziwiania przyrody, jak i zabytków starożytności. Albo podreptać po starożytnej Stagirze, zaglądając do ruin domostw i agory albo wypuścić się do Warwary - bajkowej wsi skrytej na zielonym zboczu Góry Arystotelesa.

Jeden z trzech najsławniejszych filozofów greckich, najzdolniejszy uczeń Platona, nauczyciel Aleksandra Macedońskiego, "mistrz tych, którzy wiedzą" urodził się właśnie w Stagirze.

Tu właśnie urodził się ArystotelesTu właśnie urodził się Arystoteles Joanna Klimowicz

StagiraStagira Joanna Klimowicz

5. Plażing, uczty i zakupy

Nie samą filozofią żyje człowiek, czasem musi też poplażować i zaszaleć na zakupach. Woda w morzu jest przejrzysta, a plaże czyściutkie, w takich kurortach jak Nea Roda czy Ierissos otoczone rzędami knajpek i tawern. Najpiękniejsze są na wyspie Amuliani, choćby Karagatsia ukryta w naturalnej zatoczce.

Jedzenie warte jest w Grecji grzechu, według mnie - zwłaszcza owoce morza. Kto wie, może będziecie mieli okazję popróbować właśnie na plaży Amuliani "czarów" świetnych szefów kuchni: Giannisa Aggeloudasa i Sofii Georgakaki, którzy połączyli w jedno świeże lokalne produkty, wysublimowaną jakość i… street food. I tak powstał np. hot-dog z ośmiornicą albo mątwa w cieście - bajka!

W okolicy znaleźć można moc autentycznych lokalnych produktów: od ikon z Góry Athos, poprzez olejki eteryczne, likiery, wina i miód, zioła, mydło, oliwę z oliwek z pierwszego tłoczenia, aż po bizantyjską biżuterię! Najwięcej sklepów jest w Uranupoli, ale też i ceny są nieco wyższe.

Farma małżyFarma małży Joanna Klimowicz

6. Farma małży

Jeśli ktoś jest takim samym fanem owoców morza jak ja, do gustu przypadną mu odwiedziny na farmie małży. To rodzinna firma, którą od 1999 roku rozwija Vasilis Anastasiou, hodując małże miesiącami w specjalnych sieciach, odławiając, przetwarzając w swoich nowoczesnych zakładach i wysyłając świeżutkie na teren całego regionu Olimpiada, do najlepszych restauracji. Naszą łódź wita i pomaga przycumować dziedzic małżowego imperium Dmitrios Anastasiou.

Na farmie małżyNa farmie małży Joanna Klimowicz

"Jim" - bo tak się przedstawia - pewnie nie musiałby tak ciężko pracować, bo urodę ma iście filmową, ale robotę swoją lubi i zna się na niej. Z pasją opowiada o całej procedurze hodowli, zagrożeniach, jakie czekają na oblepiające sznury i powoli (aż do dwóch lat) rosnące sobie mięczaki. I o nieskażonych wokół wodach, dzięki którym ich produkt trzyma jakość.

Jim ma też wizję: w sąsiedniej zatoczce właśnie powstaje druga farma, ta już całkowicie otwarta będzie dla turystów. Wkrótce będzie można spędzić cały dzień z małżami, obserwując je też pod wodą (bo będzie możliwość nurkowania z instruktorem), a na lądzie - degustacji ich na różne sposoby. Cały dzień na farmie małży Anastasiou? Tylko w Olimpiadzie!

7. Wino z miłością

"Last but not least" - objawienie, czyli lokalne winno, winnice i winiarnie. Wizyta i degustacja w Domaine Agrovision blisko miasteczka Ierissos to punkt obowiązkowy, tego po prostu nie powinno się pominąć na Półwyspie Chalcydyckim, zwłaszcza, że enoturystyka coraz bardziej zyskuje na popularności.

Założona w 2011 roku firma bazuje na 6,4 hektarach prywatnych winnic, należy do greckich i francuskich właścicieli, a pochodzące stąd trunki koszą medale na konkursach w Salonikach i Berlinie. Polecam zwłaszcza orzeźwiającą "20" Sauvigon Blanc, mniam!

Zwiedzający mogą oglądać proces tworzenia wina i degustować w miejscu z cudownym widokiem na zatokę, a oprowadzi i opowie dyrektor firmy Angelos Zamanis, który cytując Ernesta Hemingwaya, uważa, że "wino to jedna z najbardziej cywilizowanych rzeczy na świecie" i przyznaje, że tutaj tworzy się je z miłością, uwagą i ogromną dbałością o szczegóły.

Ekipie Domaine Agrovision nie brakuje szczypty kreatywnego szaleństwa. Na początku czerwca zrealizowali osobliwy pomysł - ekipa nurków umieściła skrzynki z butelkami „20" pod wodą w Zatoce Athos. Wina z pierwszej na Chalkidiki podwodnej piwnicy będzie można skosztować dopiero za rok i przekonać się, jak morskie leżakowanie wpłynęło na jego smak.

Zachęciłam was do odwiedzenia tej części Grecji? Nie pożałujecie.

Więcej o: