Wciśnij hamulec, zatrzymaj się i poznaj bramę Bieszczad. To tu wykluwał się talent Zdzisława Beksińskiego

Najdłuższe serpentyny w Polsce, bunkry przebiegającej nieopodal linii Mołotowa, coś dla miłośników mrocznych klimatów i tych trzymających się jasnej strony życia. Wciskamy hamulec i zatrzymujemy się w miejscowości nazywanej bramą Bieszczad, którą zwykle mija się w pośpiechu. A szkoda, bo Sanok ma wiele do zaoferowania i to nie tylko w dni skąpane w deszczu.

Polska to nie tylko duże, cieszące się popularnością miasta. To także wiele mniejszych miejscowości, które potrafią zachwycić nie mniej niż te najsłynniejsze. Poprosiliśmy ich mieszkańców i osoby, dla których są to miasta rodzinne, by wam o nich opowiedziały. Tak powstał cykl "Stąd jestem", na którego kolejne odcinki zapraszamy was w sobotę co dwa tygodnie o godzinie 19.

NAZWA: Sanok

LOKALIZACJA: województwo podkarpackie

ISTNIEJE OD: 1339 roku

ZNAKI SZCZEGÓLNE: znajduje się tutaj galeria Beksińskiego, a także wyjątkowa kolekcja ikon oraz największy w Polsce, a drugi w Europie, skansen na wolnym powietrzu. Od niedawna można zdobyć szesnaście szczytów w ramach akcji Korona Ziemi Sanockiej. Ikoną Sanoka jest Autosan. Stowarzyszenie Łączy Nas Sanok zabiega o powstanie muzeum poświęconego tej najstarszej w Polsce fabryce autobusów.

*** 

Po swoim mieście oprowadzi nas Grzegorz Wilusz, adwokat i współzałożyciel Stowarzyszenia Łączy Nas Sanok. – Żyje się tu spokojnie, nie ma pośpiechu czy gonitwy za karierą. Można skończyć pracę o przyzwoitej porze, a po południu wsiąść na rower i pojechać w pobliskie Góry Słonne lub w niecałą godzinę samochodem znaleźć się w sercu Bieszczad. Jestem zapalonym turystą, dużo czasu spędzam na bieszczadzkich szlakach. Zimą na nartach biegowych, a latem na rowerze – opowiada Grzegorz Wilusz.

– Sanok to miasto zielone – ciągnie opowieść pan Grzegorz. – Patrząc na nie z lotu ptaka, widzimy wstęgę Sanu i Góry Słonne znajdujące się w granicach administracyjnych miasta. W centrum zaś można wypocząć w górskim parku miejskim, to największy taki park w mieście. A Góra Parkowa jest najwyższym punktem w centrum Sanoka. Można wspiąć się na platformę widokową, która znajduje się na jej szczycie i na własne oczy podziwiać widoki, o których mówię. 

Grzegorz WiluszGrzegorz Wilusz Archiwum prywatne

Widok na rzekę SanWidok na rzekę San Damian Pankowiec / shutterstock

Korona Ziemi Sanockiej

Góry Słonne są tłem dla miasta. Niegdyś nazywane były nawet Sanockimi, ale nazwa nie przyjęła się, bo ta, której używają mieszkańcy, zdradza ich bogactwo. Jeszcze podczas II wojny światowej pozyskiwano sól metodą warzenia, a badania terenu i wody płynącej w kopalniach wskazują, że zawiera ona nawet 11 proc. soli. Dziś góry te słyną z najdłuższych serpentyn w Polsce. Zostały wybudowane jeszcze w XIX wieku i łączą Sanok oraz Przemyśl. Miłośnicy dwóch kółek chętnie wybierają tę najdłuższą górską drogę z zakrętami, a czterech próbują swoich sił w Samochodowych Mistrzostwach Górskich.

– W Górach Słonnych zainaugurowaliśmy akcję, którą nazwaliśmy Koroną Ziemi Sanockiej – opowiada mój rozmówca. – To jedno z przedsięwzięć naszego stowarzyszenia wzorowane na idei zdobywania Korony Ziemi (dziewięć najwyższych szczytów świata z każdego kontynentu), dlatego do współpracy przy tym projekcie zaprosiliśmy Łukasza Łagożnego, sanocczanina, pierwszego na Podkarpaciu zdobywcę Korony Ziemi. Na terenie powiatu sanockiego wyznaczyliśmy szesnaście charakterystycznych szczytów, które umieściliśmy na liście Korony Ziemi Sanockiej. Do tego stworzyliśmy książeczkę, w której dokumentuje się zdobycie każdego szczytu. Może być to pieczątka ze schroniska lub podpis i data. Gdy ktoś zdobędzie komplet, to wtedy otrzyma odznakę turystyczną. Myślę, że jest to ciekawa propozycja, bo przy okazji można odwiedzić miejsca mniej uczęszczane, które pewnie by się ominęło, gdyby nie ten program zdobywania sanockich szczytów.

Orli KamieńOrli Kamień Grzegorz Wilusz

9 maja akcja ruszyła pełną parą i razem z pomysłodawcami pierwszy szczyt, czyli Orli Kamień w Górach Słonnych, zdobyło sto osób. Koronę Ziemi Sanockiej tworzą m.in.: Chryszczata, Tokarnia, Gruszka, Kanasiówka, Matragona czy górująca nad Odrzechową góra Patria.

– Każdy szczyt jest inny, jednakże każdy to wyzwanie i szansa na wspólną wycieczkę, przygodę oraz aktywne spędzenie wolnego czasu – zachęca do wzięcia udziału w akcji pan Grzegorz.

W Górach Słonnych znajdziemy też bunkry po stacjonujących tu wojskach radzieckich, ponieważ tuż za Sanokiem przebiegała Linia Mołotowa. Rzeka San stanowiła w czasie II wojny światowej granicę między III Rzeszą a ZSRR.

Zamek w SanokuZamek w Sanoku fotohuta / shutterstock

Beksiński, ikony i wesele Jagiełły

– Linia Mołotowa przebiegała naprzeciwko zamku, który położony jest malowniczo na skale – dodaje Wilusz. – Z jego tarasów rozpościera się widok na Dolinę Sanu i Góry Słonne. To tutaj znajdują się dwa ważne na mapie Podkarpacia muzea, galeria Zdzisława Beksińskiego i wspaniała kolekcja ikon z czasów od XII do XIX wieku.

Zdzisław Beksiński, Warszawa, 1996Zdzisław Beksiński, Warszawa, 1996 Fot. Wojciech Druszcz / Agencja Gazeta

Pan Grzegorz dodaje, że zamek został rozbudowany o nowe, bardziej nowoczesne skrzydło, w którym umieszczono galerię Beksińskiego.

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich malarzy na świecie urodził się w Sanoku 92 lata temu. Tutaj też pracował w Autosanie i mieszkał do 1977 roku. Później przeprowadził się do Warszawy. Przeżył śmierć swojej żony Zofii i syna Tomasza, który popełnił samobójstwo. W 2005 roku został zamordowany przez syna swojej gospodyni i zaprzyjaźnionego mężczyzny, który wyręczał go w prostych, domowych zajęciach.

– Był mocno związany ze swoim miastem i często tu przyjeżdżał. W testamencie większość swoich dzieł zapisał Muzeum Historycznemu w Sanoku, które siedzibę ma właśnie w zamku. Do muzeum zostało przeniesione i zrekonstruowane warszawskie mieszkanie, w którym żył i tworzył. Ponadto zgromadzonych zostało ok. 600 dzieł artysty. To największa na świecie kolekcja Beksińskiego. Ponadto w galerii zebrane zostały wczesne, jak i późniejsze prace. Zwiedzając wystawę, można więc śledzić rozwój artysty. Znalazło się tu także dzieło wyjątkowe – ostatni obraz, który powstał w dniu, kiedy otrzymał śmiertelne ciosy. Najlepiej zwiedzać to muzeum z przewodnikiem, który opowie o różnych etapach rozwoju jego talentu. Galeria Beksińskiego to na pewno must see w Sanoku – zachęca adwokat, dodając, że na zamkowym dziedzińcu dumnie prezentuje się ostatni samochód artysty - Toyota Corolla z 1993 roku.

Jedna z prac Zdzisława Beksińskiego, którą można oglądać w Galerii BeksińskiegoJedna z prac Zdzisława Beksińskiego, którą można oglądać w Galerii Beksińskiego WALDEK SOSNOWSKI / AGENCJA GAZETA

W Muzeum Historycznym w Sanoku koniecznie trzeba zobaczyć dwie wystawy - "Sztukę sakralną XV-XIX wieku" i "Sztukę cerkiewną XII-XX wiek". Na tej drugiej można podziwiać ponad 1200 eksponatów. Zobaczymy tu ikony, a także przedmioty liturgiczne (utensylia, krzyże ręczne drewniane i polichromowane, enkolpiony, zawieszki, chorągwie, szaty, starodruki), które niegdyś używane były w prawosławnych i greckokatolickich cerkwiach.

Ikony można podziwiać w Muzeum HistorycznymIkony można podziwiać w Muzeum Historycznym Grzegorz Wilusz

Wędrując jednak po salach muzeum, pamiętajmy, że jesteśmy w zamku, w którym król Władysław Jagiełło wyprawił swoje wesele z trzecią żoną Elżbietą Granowską, a po jego śmierci zamieszkała tutaj czwarta żona pogromcy Krzyżaków - Zofia Holszańska. O bardziej współczesną formę obiektu (jak na owe czasy) zatroszczyła się Bona Sforza, dzięki której w latach 1523-48 zamek zyskał sznyt renesansowy. Choć Włoszka ani w nim, ani w grodzie nigdy nie była, już na zawsze jej osoba pozostała związana z miastem. W jaki sposób? Zwróćmy uwagę na herb miasta. W jednym z jego pól widnieje zielony wąż w koronie, który połyka dziecko. To właśnie herb Sforzów. 

– Na zrekonstruowanej wieży z czasów Kazimierza Wielkiego znajduje się taras widokowy, z którego podziwiać można piękne widoki na Góry Słonne i wijącą się malowniczą rzekę San – opisuje pan Grzegorz.

Szwejk i najstarszy sklep w mieście

– Idziemy dalej. Teraz czas na rynek, który znajduje się zaledwie kilka kroków od zamku. Jedna z jego pierzei jest położona na skarpie. Można na nim podziwiać dwa ratusze, które stoją naprzeciwko siebie. Stary Ratusz został odrestaurowany, ale to w nowym urzęduje burmistrz i starosta – opowiada adwokat.

Sanocki rynek podczas II wojny światowej nosił nazwę Placu Adolfa Hitlera, a w czasie PRL-u Rewolucji Październikowej, teraz jest po prostu rynkiem, który z roku na rok pięknieje, a kamieniczki z XVIII i XIX wieku odzyskują blask.

– W rogu rynku znajduje się kościół Franciszkanów, a w nim obraz Matki Bożej Pocieszenia – Pani Ziemi Sanockiej, który uchodzi za cudowny. Znajduje się tu także kaplica pochodzącego z Sanoka św. Zygmunta Gorazdowskiego – zachęca do odwiedzin świątyni sanocczanin.

Najstarszy sklep w mieścieNajstarszy sklep w mieście Grzegorz Wilusz

Gdy spaceruje się po rynku, w oczy rzuca się jeden z sklepów, który wygląda tak, jakby czas się zatrzymał. Trudno minąć to miejsce i się nie uśmiechnąć, tym bardziej, że gdy zajrzy się do środka, to przywita nas potomek Hydzika, którego nazwisko widnieje na witrynie sklepowej.

– Sklep z witryną sklepową: Perfumerya, droguerya, wina i wody mineralne Mr Jan Hydzik powstał na przełomie XIX i XX wieku i wciąż jest prowadzony przez rodzinę. To ciekawostka, ale i chluba naszego miasta – zdradza Wilusz.

Na rynku uwieczniony został także Zdzisław Beksiński, a nieco dalej na deptaku na ul. Trzeciego maja – na ławeczce z rubasznym uśmiechem wita nas wojak Szwejk.

– Sanok jest miastem szwejkowskim. Jaroslav Hašek jedną z przygód dobrego wojaka Szwejka umieścił właśnie w naszym mieście. Ławeczka stoi naprzeciwko hotelu, w którym mieścił się dom uciech, z którego wierny wojak próbował wyciągać porucznika Dubę na wojenną naradę, aby przeciwdziałać schodzeniu na manowce swoich żołnierzy. Szwejk w naszym mieście cieszy się dużym zainteresowaniem, przyjęła się tradycja, że trzeba go złapać za nos, bo to podobno przynosi szczęście – uśmiecha się mój rozmówca.

W Sanoku można zrobić sobie zdjęcie ze SzwejkiemW Sanoku można zrobić sobie zdjęcie ze Szwejkiem posztos / shutterstock

Największy w Polsce skansen na wolnym powietrzu

Południowo-wschodnie okolice Sanoka do 1946 roku zamieszkiwane były przez Łemków. M.in. ich tradycje można zobaczyć w Muzeum Budownictwa Ludowego.

– To największy w Polsce, a drugi w Europie, skansen na wolnym powietrzu. Na ponad 38 ha zgromadzono około 180 różnorodnych budynków. Można tu poznać kulturę i tradycję Bojków, Łemków, Pogórzan i Dolinian należących do grupy Słowian Zachodnich – informuje Wilusz.

Rynek galicyjski w skansenieRynek galicyjski w skansenie milosk50 / shutterstock

– Kilka lat temu dzięki unijnemu dofinansowaniu udało się przywrócić urok galicyjskiego miasteczka.  Na terenie skansenu stanęły budynki z początku XX wieku, w których swoje manufaktury prowadzili: szewc, zegarmistrz, krawiec czy fotograf. I ten rynek w sezonie ożywa. Warsztaty zapełniają się rzemieślnikami ubranymi w stroje z epoki. Nasz piekarz sanocki, którego firma działa od 1939 roku, na rynku galicyjskim prowadzi minipiekarnię i sprzedaje tradycyjny chleb, fotograf robi zdjęcia aparatem sprzed stu lat, a zegarmistrz pochyla się nad "busolami" czy innymi czasomierzami z tamtych lat – dodaje adwokat.

Serpentyny w Górach SłonnychSerpentyny w Górach Słonnych Piotr Krzeslak / shutterstock

Idą zmiany

Wszystko wskazuje na to, że już niedługo w dolinie Sanu ruszy budowa malowniczej ścieżki rowerowej Velo San łączącej Sanok z Zagórzem i Leskiem.

– Nasze stowarzyszenie stawia nacisk na rozwój świadomości ekologicznej, żeby miasto rozwijało się w sposób przyjazny i w zgodzie z naturą. Za projektem ścieżki rowerowej ciągnącej się wzdłuż rzeki San i łączącej sąsiednie gminy lobbowaliśmy od początku. W tym lub w przyszłym roku odcinek ścieżki rowerowej Velo San w Sanoku ma być gotowy. Docelowo ma prowadzić do Soliny i mieć długość ok. 40 km – informuje pan Grzegorz.

Ikoną Sanoka jest Autosan – fabryka autobusów. I choć wydawać by się mogło, że pojazd służący do komunikacji zbiorowej raczej nie należy do atrakcji turystycznych, mój rozmówca ma ciekawy pomysł, jak to zmienić.

– Kiedy byłem w Stuttgarcie, odwiedziłem muzeum Mercedesa. W Monachium zwiedzałem muzeum BMW. Pomyślałem, że warto by w naszym mieście stworzyć muzeum marki Autosana. To przecież jedyna firma motoryzacyjna o polskim rodowodzie, która funkcjonuje od 188 lat. Miała wprawdzie swoje wzloty i upadki, a obecnie powoli odbudowuje swoją pozycję – słyszę od pana Grzegorza. – Dość powiedzieć, że pierwsze polskie autobusy elektryczne powstały w Sanoku. A ostatnich pięć wyjechało do Częstochowy – nie prototypy, tylko seryjne autobusy. Wiem, że Autosan kilka takich starych autobusów odkupił i odrestaurował, czyli część zebranych eksponatów już jest. Myślę, że takie muzeum motoryzacyjne to byłoby coś fantastycznego. Byłoby to trzecie interesujące muzeum w Sanoku. To jest na razie pomysł, ale mam nadzieję, że przy wsparciu miasta i instytucji państwowych udała się to marzenie urzeczywistnić.

JAK DOJECHAĆ:

Uważasz, że twoja miejscowość powinna znaleźć się w naszym cyklu i chcesz o niej opowiedzieć? A może znasz kogoś, kto chętnie podzieli się z nami opowieścią o miejscu, z którego pochodzi? Napisz do nas na adres podroze@agora.pl.

Poznaj też poprzednie odcinki naszego cyklu "Stąd jestem". Znajdziesz je tutaj >>

Więcej o: