Domy za 1 euro miały zapobiec wyludnianiu się wsi. COVID-19 wszystko zmienił. "Najlepsze lekarstwo"

Domy sprzedawane za symboliczną kwotę miały być sposobem na przyciągnięcie nowych mieszkańców do wyludniających się miasteczek i wsi we Włoszech. W sycylijskiej Cammaracie poszli o krok dalej i mieli oddawać domy za darmo. Wybuch pandemii zniweczył jednak te plany, ale wtedy z pomocą przyszli młodzi ludzie powracający w rodzinne strony. Teraz chcą pomóc miejscom, z których niegdyś wyjechali.

Cammarata to sycylijskie miasteczko, o którym pisaliśmy w listopadzie 2019 roku. Jego władze w ramach walki z wyludnianiem się miejscowości postanowiły wykorzystać tamtejsze pustostany. Włodarze nie zdecydowali się jednak sprzedawać domów za symboliczną kwotę 1 euro. Zamiast tego poszli o krok dalej i oferowali nieruchomości za darmo.

Zainteresowani przejęciem domów musieli spełnić trzy warunki. Pierwszy to wpłacenie depozytu w wysokości pięciu tysięcy euro (ok. 20 tys. złotych). Pieniądze miały zostać zwrócone dopiero, gdy zostanie spełniony drugi wymóg, czyli remont pustostanu. Warto zaznaczyć, że renowacja musiała być przeprowadzona w ciągu trzech lat od przejęcia domu. Trzeci warunek to przedstawienie pomysłu na przebudowę obiektu. 

COVID-19 wszystko zmienił. Dwukrotnie

CNN podaje, że chętnych było tak wielu, że lokalne władze zostały przytłoczone. W projekt było zaangażowanych zbyt mało osób, przez co utknął w martwym punkcie. Wkrótce potem wybuchła pandemia i żaden z domów nie został oddany. 

Cammarata to oszałamiające miasto. (...) Każdy, to tu przyjeżdża, natychmiast się zakochuje. Jednak niestety pandemia, która rozpoczęła się w roku, w którym zaczynał się projekt, wszystko zablokowała

- mówi w rozmowie z CNN Giuseppe Mangiapane, burmistrz miasteczka. Jednak w trakcie pandemii doszło do obrotu spraw, którego lokalne władze prawdopodobnie się nie spodziewały. Do Cammaraty zaczęli wracać młodzi ludzie, którzy kiedyś wyjechali z miasteczka. CNN wyjaśnia, że we Włoszech doszło wówczas do odwrócenia się trendu emigrowania ze wsi do miasta, a ludzie, przed którymi pojawiła się możliwość (a nawet przymus) pracy zdalnej, zdecydowali się osiedlić w małych miasteczkach.

Jedną z takich osób, z którymi rozmawiało CNN, jest 28-letnia Ornella Ancona, która wyjechała z Cammaraty 10 lat temu, a od pięciu mieszkała w Wielkiej Brytanii. Pandemia skłoniła ją jednak do powrotu w 2021 roku. "Pandemia radykalnie zmieniła nasz pogląd na życie - sprawiła, że chciałam na chwilę wrócić na Sycylię" - opowiada. Dodaje, że chciała znów połączyć się z miejscem swojego pochodzenia, a jego "spokój i szczere oddanie ludzi były najlepszym lekarstwem na tak trudny rok".

Zobacz wideo Miasto kochanków, jezioro marzeń. Skuś się na włoskie wakacje

Znów będą rozdawać domy

Ancona po powrocie w rodzinne strony postanowiła pomóc Cammaracie. Razem z 14 innymi osobami założyła stowarzyszenie StreetTo. Ma tchnąć drugie życie w historyczne centrum miasteczka, które wielu mieszkańców opuściło. Członkowie stowarzyszenia chcą wskrzesić projekt oddawania opuszczonych domów. 

Ma to jednak wyglądać nieco inaczej niż w większości miast, które oferują domy za 1 euro. System nie będzie już działał na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. Wolontariusze ze StreetTo chcą przepytywać chętnych do nabycia domu i dowiadywać się, czego konkretnie szukają oraz jakie są ich plany dotyczące budynku. Będą także opowiadać potencjalnym nowym mieszkańcom o miasteczku, aby mogli je lepiej poznać i doradzą, jaki biznes najlepiej się sprawdzi. Celem jest zbudowanie nowej społeczności. Członkowie stowarzyszenia zapewniają, że nowe osoby są mile widziane i rozumieją, że jest to szansa dla obu stron.

CastropignanoDomy za 1 euro kuszą ludzi z całego świata. Ale władze mają problem. Na horyzoncie pojawili się spadkobiercy

Zgłoszenia mają być oceniane m.in. pod względem powodów, dla których ktoś chce zdecydować się na nabycie domu. Członkowie stowarzyszenia bardziej przychylnym okiem mają patrzeć na osoby, które chcą zacząć w miasteczku nowe życie lub otworzyć biznes, niż na te, które po prostu chcą kupić drugi dom. Zalecenia zostaną następnie przekazane władzom i to one podejmą ostateczną decyzję.

Wielu zainteresowanych nowym życiem na Sycylii to Argentyńczycy, których przodkowie kiedyś wyemigrowali z włoskiej wyspy. Pytania o domy licznie spływają również z Iranu. Każda z osób zgłaszała się z własnym pomysłem, wśród nich było m.in. otwarcie szkoły tańca, pizzerii czy wegańskiej restauracji.

Trzeba jednak pamiętać o kosztach, bo choć domy mają być przekazywane za darmo, dochodzi cena renowacji. Architektka Martina Giracello (wróciła do Cammaraty z Londynu) ze StreetTo wyjaśnia, że jest to wydatek rzędu 60-80 tysięcy euro. Wolontariusze mają jednak wyszukiwać też domy w lepszym stanie. Te nie będą jednak darmowe, ale koszty remontu mają być wówczas niższe. Przykładowo dom o wartości 5 tysięcy euro będzie można odnowić za około 20 tysięcy.

Giracello wyjaśnia, że w trakcie pandemii zmienił się też powód, dla którego ludzie wysyłają swoje zgłoszenia. "Po tym, co przeszliśmy, wszyscy szukamy zmian. Ludzie mówią:  "Jestem zmęczony życiem, które prowadziłem". Pochłaniała ich praca i teraz czują, że muszą zrobić coś inaczej". Kobieta zapewnia, że w miasteczku panuje większa swoboda i spokój, którego teraz wielu ludzi poszukuje.

Więcej o: