Częste loty to luksusowy nawyk. Ekolodzy postulują opodatkowanie "latającej elity"

Podczas pandemii większość samolotów została uziemiona. Jednak jak wskazuje rzeczniczka prasowa Greenpeace Katarzyna Guzek, gospodarka szybko się odbudowuje. Z taką myślą ekologiczna inicjatywa Possible opublikowała raport dotyczący latania. Wynika z niego, że z tego środku transportu korzysta "uprzywilejowana mniejszość" podróżników. Organizacja postuluje więc opodatkowanie tej grupy.

Eksperci z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) szacują, że dziś lotnictwo odpowiada za ok. 3,5 proc. emisji gazów cieplarnianych. To znaczy, że gdyby było państwem, to zajęłoby 7. miejsce w rankingu największych niszczycieli klimatu. Według IPCC przy obecnym tempie rozwoju, do roku 2050 emisje te mogą osiągnąć aż 15 proc.

Zobacz wideo Tam umierają samoloty. Cmentarzysko w Arizonie

Członkowie ekologicznej inicjatywy Possible postulują wprowadzenie opłaty od częstego podróżowania. W raporcie możemy przeczytać, że samolotami przemieszcza się "elitarna mniejszość". W USA to 12 proc. ludzi, którzy odbywają dwie trzecie podróży. We Francji dwa proc. populacji generuje połowę przelotów. W Indiach ta nieliczna mniejszość jest mniejsza jeszcze o połowę. 

Elitarna mniejszość powinna zapłacić

Z danych wynika, że 1 proc. światowej populacji w 2018 roku odpowiadał za połowę emisji lotniczych spalin, podczas gdy 90 proc. ludzi tego roku w ogóle nie znalazło się na pokładzie samolotu. Ekolodzy sugerują, że rozwiązaniem może być opłata progresywna. Przy pierwszym przelocie byłaby bardzo niska i wzrastałaby przy każdym kolejnym wyborze tego środku transportu.

Leo Murray, dyrektor firmy Possible, podkreślił, że "lotnictwo generuje więcej emisji gazów cieplarnianych na godzinę niż jakakolwiek inna czynność, z wyjątkiem pożarów lasów. Gdy opodatkuje się elitarną mniejszość, zwróci się uwagę na problem klimatyczny, bez ograniczania społeczeństwu dostępu do cennych usług".

Finlay Asher, inżynier lotnictwa i aktywista klimatyczny powiedział "Guardianowi", że z jego perspektywy jedynym sposobem na ograniczenie emisji z tego sektora jest znaczne ograniczenie popytu na połączenia. Bez tego żadna technologia nie pomoże.

"Progresywny podatek lotniczy potraktowałby częste loty jako luksusowy nawyk, którym one rzeczywiście są" - czytamy w raporcie.

Likwidacja przywilejów podatkowych 

Michael Gill z Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Lotniczego (IATA) nie zgadza się ze sformułowaniem, że latanie jest luksusowym nawykiem. "Wielu, jeśli nie większość często podróżujących to ludzie biznesu, którzy potrzebują kontaktu twarzą w twarz z klientami i personelem swoich firm. Tak będzie szczególnie w nadchodzących miesiącach, kiedy biznes wróci do normalności" - podkreślił w rozmowie z "Guardianem".

Zamiast jednak przerzucania kosztów na pasażerów, inne partie jak np. Zieloni postulują m.in. likwidację przywilejów podatkowych dla przewoźników lotniczych.

- Paliwo lotnicze, w odróżnieniu od innych rodzajów paliwa, nie jest obłożone akcyzą ani VAT-em, przez co linie lotnicze mogą łatwiej konkurować z innymi przewoźnikami. Jest to pozostałość polityki z lat 40. i 50. XX wieku, kiedy kraje europejskie subsydiowały rozwijający się przemysł lotniczy. Dzisiaj jednak takie przywileje nie mają racji bytu. To rozwiązanie możemy wprowadzić od razu na poziomie unijnym, stąd możliwe, że inne kraje mogłyby pójść drogą UE – tłumaczył w rozmowie z WP Maciej Józefowicz, rzecznik prasowy partii Zieloni.

Polak emituje średnio około 8 ton CO2 rocznie. Międzykontynentalny lot w obie strony generuje ponad 1 tonę CO2, a zatem tyle, co 1,5 miesiąca naszego normalnego życia. I choć trudno do Ameryki Północnej czy Południowej wybrać się bardziej ekologicznym środkiem transportu, to już gdy podróżuje się po Polsce czy Europie, staje się to bardziej realne.

 Źródło: The Guardian / wp.pl / Nauka o Klimacie