Zostało dziewięć lat do powstrzymania katastrofy klimatycznej. Guterres: 2021 rok może być przełomowy

Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ, powiedział, że 2021 rok może być przełomowy, jeśli chodzi o przyszłość naszej planety. Czy to zaklinanie rzeczywistości, czy jednak wprowadzane są zmiany, które powstrzymają katastrofę klimatyczną? - Nadzieja napędza do działania. Nie popadamy w hurraoptymizm, ale wiemy, że zmiana jest możliwa - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Katarzyna Guzek, rzeczniczka prasowa Greenpeace.

Rok nadziei i działania

Pożary w Australii, burza śnieżna w Teksasie, powodzie i susze, które zmuszają do opuszczenia ludzi swojego miejsca zamieszkania. Międzynarodowa Federacja Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca opublikowała najnowszy raport, z którego wynika, że w ubiegłym roku w ciągu sześciu miesięcy przesiedlono ponad 10 milionów ludzi z powodu zjawisk pogodowych.

Zobacz wideo Janina Ochojska o uchodźcach klimatycznych Wybierz serwis

Trudno też zapomnieć o pandemii, z którą zmaga się cały świat. Do tej pory na COVID-19 zachorowało 127 mln osób, ozdrowieńców zanotowano 71,8 mln, przypadków śmiertelnych 2,78 mln. Choć tak szybko opracowano szczepionki, zmagamy się z trzecią falą. Potrzebujemy nadziei.

- Antonio Guterres mówi, że ten rok powinien być przełomowy, ale też, że powinien to być rok nadziei i działania - wyjaśnia Katarzyna Guzek. - Te dwie rzeczy łączy bezpośrednio, dlatego że nadzieja  napędza do działania. Mając nadzieję, nie popadamy w hurraoptymizm, ale wiemy, że zmiana jest możliwa i do niej dążymy. Guterres zauważa, że 2021 rok, po bardzo trudnym ubiegłym roku covidowym, może być przełomowy dla powstrzymania katastrofy klimatycznej. Zobaczyliśmy, że możemy na szeroką skalę wprowadzać diametralne zmiany.  

Guzek dodaje: - Zobaczyliśmy, że rząd może wprowadzić lockdown, który wprawdzie spowoduje spowolnienie gospodarcze, ale zmniejszy liczbę zachorowań na koronawirusa. Czy to się w Polsce udało, to jest oczywiście dyskusyjne. Wartością nadrzędną było zdrowie i życie ludzi. W świetle tego, co wiemy o ekonomii, wzrost PKB nie jest kluczowy. Kluczowe jest to, żebyśmy żyli w świecie, który jest dla nas bezpieczny, dobry i w którym każdy może doświadczyć dobrobytu.

Młodzieżowy Strajk Klimatyczny w ŁodziMłodzieżowy Strajk Klimatyczny w Łodzi Fot. Piotr Skornicki / Agencja Gazeta

Natura na chwilę odetchnęła

Zamknięte granice, wstrzymane loty, lockdown - przyniosły chwilowy spadek emisji gazów cieplarnianych. Choć analitycy zauważali, że w pierwszej połowie ubiegłego roku nastąpił największy spadek emisji CO2 od 1900 roku, to nie można popaść w zadowolenie. Naukowcy z inicjatywy badawczej Carbon Monitor wykazali, że podczas pierwszych sześciu miesięcy 2020 roku do atmosfery wyemitowano 8,8 proc. dwutlenku węgla mniej niż w tym samym okresie w 2019 roku.

Jest też druga strona pandemii. Pogłębiający się kryzys gospodarczy, bankructwa, utrata pracy depresje i załamania nerwowe.

- Daleka byłabym od mówienia, że pandemia przyniosła nam coś dobrego. Na pewno przyniosła nam jakieś lekcje, z których możemy wyciągać wnioski na przyszłość. Z szacunków opublikowanych w połowie 2020 roku wynikało, że emisja gazów cieplarnianych spada, więc środowisko mogło wziąć oddech, ale po drugiej fali zachorowań zauważyliśmy, jak szybko gospodarka nadrobiła ten czas. Emisje gazów cieplarnianych znowu wzrosły. To nie jest tak, że one spadły na stałe w trakcie pandemii - mówi rzeczniczka Greenpeace.

Tristan da Cunha, Edynburg Siedmiu MórzNajbardziej odizolowana zamieszkana wyspa świata. Żyje tam około 250 osób, a żeby wjechać, trzeba mieć pozwolenie

Guzek zauważa, że do podobnej sytuacji doszło w 2008 roku, kiedy doszło do tąpnięcia na giełdzie.

- Wtedy wszyscy myśleli, że skoro mamy kryzys gospodarczy, to nastąpi diametralna zmiana, jeśli chodzi o emisję gazów cieplarnianych. Okazało się, że gospodarka bardzo szybko się odbudowała. Nie ma po nim śladu, oprócz tego, że na międzynarodowych wykresach zaobserwowano chwilową zapaść, która bardzo szybko odbiła. I tak samo jest w przypadku pandemii. Wiedzieliśmy, że ten spadek będzie chwilowy i że dzika przyroda będzie mogła złapać oddech na krótko. Niestety wracamy do naszych przyzwyczajeń. Do mórz i oceanów wciąż trafiają setki tysięcy ton plastiku, a do atmosfery ogromne ilości gazów cieplarnianych. Nie mamy ambitnych celów i takiego też planu działania, żebyśmy mogli odetchnąć z ulgą, że jesteśmy na dobrej drodze, żeby powstrzymać katastrofę klimatyczną, bo niestety ten kryzys klimatyczny ciągle się pogłębia - dodaje Guzek.  

Naukowcy z inicjatywy badawczej Carbon Monitor wykazali, że podczas pierwszych sześciu miesięcy 2020 roku do atmosfery wyemitowano 8,8 proc. dwutlenku węgla mniej niż w tym samym okresie w 2019 rokuNaukowcy z inicjatywy badawczej Carbon Monitor wykazali, że podczas pierwszych sześciu miesięcy 2020 roku do atmosfery wyemitowano 8,8 proc. dwutlenku węgla mniej niż w tym samym okresie w 2019 roku kwest / shutterstock

Zostało dziewięć lat

Międzyrządowy Zespół ds. Zmiany Klimatu (IPCC) opublikował raport, w którym możemy przeczytać, że aby powstrzymać katastrofę klimatyczną musimy ograniczyć wzrost średniej globalnej temperatury na poziomie 1,5 st. C. Ale żeby to zrobić, świat musiałby szybko odejść od spalania paliw kopalnych. Oznacza to, że np. nasz kraj musi przestać spalać węgiel do 2030 r.

- Jeżeli kraje Unii Europejskiej - w tym Polska - chciałyby uczestniczyć w tej zmianie, która jest potrzebna, to powinniśmy już od 2030 roku odejść od spalania węgla, zwłaszcza w energetyce. W tej kwestii prowadzonych jest szereg działań, żeby polski rząd, ale też spółki energetyczne, a zwłaszcza największa spółka i jednocześnie największy emitent gazów cieplarnianych, czyli firma PGE odeszły od węgla do 2030 roku - wyjaśnia przedstawicielka Greenpeace.

Guzek dodaje: - To już się dzieje. Zaczynamy w Polsce odchodzić od węgla na rzecz odnawialnych źródeł energii. W czwartek, 25 marca, została opublikowana uchwała firmy Tauron, jednej ze spółki energetycznych, z której wynika, że elektrownie należące do Tauronu będą zamykane najpóźniej w 2035 roku. Tak samo wynika z analizy innych dokumentów - innych elektrowni, np. należących do PGE, że większość elektrowni zostanie zamkniętych do 2035 roku. To oczywiście oznacza, że w tym samym czasie równolegle będą tworzone sieci odnawialnych źródeł energii, żeby zabezpieczone zostały potrzeby energetyczne pochodzące ze źródeł, które są przyjazne ludziom i środowisku. To nie znaczy, że możemy usiąść i powiedzieć, że wszystko jest dobrze i że ruch klimatyczny może teraz zająć się czymś innym, bo tak nie jest.

Opolno-Zdrój. Dawna miejscowość uzdrowiskowa sukcesywnie wyburzana i likwidowana przez powiekszającą się kopalnię odkrywkową węgla brunatnegoOpolno-Zdrój. Dawna miejscowość uzdrowiskowa sukcesywnie wyburzana i likwidowana przez powiekszającą się kopalnię odkrywkową węgla brunatnego Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

- Wciąż trzeba patrzeć na ręce dużym spółkom takim jak PGE. Niestety firma ciągle planuje budowę odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Choć prezes tej spółki mówi, że jest to nieopłacalne, to mimo to firma wciąż ubiega się o koncesje i wciąż planuje wydobycie węgla nawet do 2044 roku. Oczywiście organizacje pozarządowe takie jak Greenpeace zrobią wszystko, żeby do tego nie doszło - dodaje pani Katarzyna.

Greenpeace pozwało spółkę PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna S.A., właściciela największej elektrowni w Polsce, czyli elektrownię Bełchatów. Organizacja ekologiczna domaga się odejścia od węgla do 2030 roku. Sąd najpierw wyznaczył mediacje, które nie przyniosły żadnego skutku. Sprawa więc pewnie toczyć się będzie przed sądem, ale nie wyznaczono jeszcze terminu rozprawy.

Chiny zobowiązały się do redukcji emisji dwutlenku węgla

Dobra wiadomość płynie także z Chin. Prezydent Chin Xi Jinping ogłosił, że Chiny będą dążyły do neutralizacji emisji dwutlenku węgla do 2060 roku. Justin Rowlatt, dziennikarz i podróżnik komentował w BBC, że ekolodzy byli oszołomieni. W jego ocenie decyzja Chin była całkowitym zwrotem w światowej polityce klimatycznej. Państwo Środka jest odpowiedzialne za około 28 proc. światowych emisji gazów cieplarnianych. 

Delfiny w Canal GrandeDelfiny w Wenecji. Tym razem to nie fake news. "To była naprawdę miła niespodzianka"

Szczyt klimatyczny

Obecny rok będzie przełomowy jeszcze z innych powodów. Joe Biden już pierwszego dnia po objęciu urzędu ogłosił powrót Stanów Zjednoczonych do Porozumienia Klimatycznego z Paryża i zaprasza na wirtualny szczyt klimatyczny, który ma się odbyć 22 i 23 kwietnia. Wydarzenie będzie można śledzić na żywo w sieci.

"Szczyt będzie okazją do podkreślenia konieczności pilnych kroków w sprawie klimatu oraz korzyści ekonomicznych wynikających z tych działań" - napisano w komunikacie. Biały Dom zapowiedział, że jeszcze przed spotkaniem przywódców Stany Zjednoczone ogłoszą ambitny, narodowy cel redukcji gazów cieplarnianych do 2030 r.

W listopadzie zaś w Glasgow w Wielkiej Brytanii odbędzie się szczyt klimatyczny COP26, który miał się odbyć w listopadzie ubiegłego roku. Został przesunięty z powodu pandemii. To wydarzenie uważane jest za następcę przełomowego spotkania w Paryżu w 2015 roku, podczas którego 190 krajów podpisało dokument do dążenia do neutralności klimatycznej i ograniczenia wzrostu średniej temperatury o 1,5 st. C. Kraje, które przystąpiły do porozumienia paryskiego, co pięć lat mają podwyższać swoje cele redukcji emisji gazów cieplarnianych.

- Niestety, kraje, które przystąpiły do porozumienia paryskiego, nie są na drodze do realizacji tego porozumienia. Jeżeli rzeczywiście redukowalibyśmy emisje w takim tempie, w jakim redukowane są do tej pory, to niestety nie uda się powstrzymać wzrostu średniej globalnej temperatury na poziomie 1,5 st. C do 2030 roku - o co zabiegają naukowcy, dlatego trzeba podjąć bardziej zdecydowane kroki - stwierdza rzeczniczka prasowa Greenpeace.

Naukowcy z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmiany Klimatu nie mają złudzeń. Musimy się pospieszyć, bo zostało nam dziewięć lat. Jeżeli nie wykorzystamy tego czasu, to w atmosferze zajdą takie zmiany, których nie będziemy w stanie już odwrócić i na które już nie będziemy mieli wpływu, jeśli te zjawiska będą się sprzęgać - dojdzie do katastrofy.

Więcej o: