Góry ścinków skórzanych i odpady pocovidowe w polskich lasach. "Nigdy nie zrozumiem, co ludzie mają w głowach"

21 marca nie tylko topiono marzannę i witano wiosnę, ale także obchodzono Święto Lasu. Gdy w mediach społecznościowych jedni dzielili się zdjęciami ze spacerów po zielonych zakątkach miast, podczas których zbierali ogromne ilości śmieci, inni zamieszczali posty o karygodnym zachowaniu wandali. W Wielkopolsce do lasu wyrzucono odpady medyczne, a na Śląsku szesnaście palet odpadów garbarskich.

Odpady pocovidowe w Wielkopolsce

Opatrunki, strzykawki, igły, opakowania po płynach infuzyjnych, opakowania po testach covidowych i kombinezony ochronne. Na takie odpady natknął się leśniczy z Zakładu Lasów Poznańskich w rejonie ul. Chemicznej. Mężczyzna powiadomił Straż Miejską, ta poinformowała policję, która odmówiła wszczęcia działań.

Strażnicy postanowili jednak działać na własną rękę i znaleźć wandala. Spisali daty oraz serie opakowań po płynach infuzyjnych i udali się do kilku najbliższych aptek. W jednej z nich ustalili odbiorcę medykamentów znalezionych w lesie i namierzyli sprawcę - pracownika firmy zajmującej się transportem medycznym. Ten, zamiast dojechać do celu i zużyte akcesoria wyrzucić na terenie bazy w specjalnych pojemnikach, postanowił sobie skrócić drogę i wyrzucił je na skraju lasu.

Teraz będzie musiał zapłacić mandat w wysokości 1500 zł. Ale to nie wszystko. Nałożono na niego obowiązek sprzątnięcia odpadów. Właściciel firmy transportowej został zobowiązany do przedstawienia rachunku za przekazanie odpadów do utylizacji.

Zobacz wideo Jak długo rozkładają się śmieci? Od czego to zależy?

Góra ścinków z garbarni  

Na początku marca informowaliśmy o tym, że ktoś w Nadleśnictwie Chrzanów wylał gorący asfalt. "Powoli kończy nam się katalog śmieci, których jeszcze w lesie nie widzieliśmy. Ktoś w Nadleśnictwie Chrzanów wylał w lesie... asfalt. Były już zbiorniki z chemikaliami, palety zepsutych jaj, ryb, kurczaków, a opony i odpady budowlane to już standard. Co jeszcze?" - komentowano wówczas na profilu Lasów Państwowych.

Teraz z kolei poszukiwany jest sprawca, który prawdopodobnie w dniach 10-19 marca w leśnictwie Podłęże wywiózł do lasu szesnaście palet odpadów garbarskich: skór bydlęcych.

"Koszt utylizacji takich odpadów oczywiście ponoszą nadleśnictwa. Usuwanie asfaltu to koszt - orientacyjnie - około 30 tys. zł, a koszt utylizacji skór to następne 20 tys. zł. Katowickie nadleśnictwa wydają średnio 1,5 mln na sprzątanie lasu. Natomiast w skali kraju na zbieranie i wywóz śmieci Lasy Państwowe wydają ok. 20 mln zł" – czytamy na Facebooku Nadleśnictwa Chrzanów.

"Do lasu wciąż trafiają śmieci komunalne, ale i odpady z różnych zakładów w postaci góry opon, części samochodowych, a nawet resztek ryb, czy palet z jajkami, ale takiej góry skór to jeszcze nie mieliśmy" - napisano.  

Post poruszył internautów, którzy zaczęli komentować znalezisko leśniczych. "Czy nie taniej by wyszło znaleźć 'właściciela' śmieci i oddać mu to? Przecież są sposoby na tropienie przestępców" - napisała internautka. "Odnalezienie właściciela tych odpadów nie powinno być trudne. Na palcach jednej dłoni można policzyć firmy garbarskie w okolicy" - komentuje inny internauta. "Czy są jakieś sposoby na wykorzystanie tego, chociażby w celu szycia, ćwiczenia tatuażu, ćwiczenia szycia chirurgicznego? Wiem, że studenci medycyny uczą się chociażby na świńskich racicach" - stwierdza inny, szukając praktycznego rozwiązania. "Chętnie przygarnę kilka takich odpadów. Uszyję mokasyny i z pewnością więcej chętnych się znajdzie z pomysłami na zagospodarowanie tych odpadów" - stwierdza inna czytelniczka.

 "Taniej by było założyć monitoring przy wjazdach i wystawiać kary" - komentuje internauta, odwołując się do wysokich kosztów sprzątania lasów. 

"Nigdy nie zrozumiem, co ludzie mają w głowach, żeby wyrzucać śmieci do lasu. I tak trzeba to zapakować, przewieźć, co za problem zawieźć je prosto na wysypisko?!" - pisze z oburzeniem kolejna internautka. 

 Źródło: Straż Miejska w Poznaniu / Lasy Państwowe