Tysiące mieszkań z Airbnb zniknęło z europejskich miast. W Pradze jest ich o połowę mniej

Airbnb i osoby wynajmujące w ten sposób mieszkania również odczuwają skutki pandemii. Liczba mieszkań oferowanych na platformie w europejskich miastach drastycznie spadła. Choć dla turystów nie jest to dobra wiadomość, z ulgą mogą odetchnąć mieszkańcy.

Analizę dotyczącą liczby mieszkań dostępnych na Airbnb w 50 największych miastach w Europie przeprowadziła firma analityczna AirDNA. Wyniki raportu pokazują, jak mocno pandemia uderzyła również w tę gałąź branży turystycznej. Okazuje się, że liczba ofert na Airbnb spadła o 21,9 proc. rok do roku.

Według danych z AirDNA, na które powołuje się Reuters, najwięcej mieszkań z Airbnb, bo aż 50 proc., zniknęło w Pradze. W Budapeszcie i Dublinie ich liczba spadła o 47 proc., a w Amsterdamie o 43 proc. Z kolei w Edynburgu jest ich o 42 proc. mniej, a w Londynie 39 proc. W Barcelonie dostępnych jest o 35 proc. mieszkań mniej, tak samo jak w Lizbonie. Spadki zaliczyły też m.in. Rzym (29 proc.) i Paryż (23 proc.).

Pandemia zrobiła to, co próbowało wielu

Przyczyn takiego spadku upatruje się w kryzysie turystyki spowodowanym obostrzeniami i lockdownami. Niektórzy gospodarze zdecydowali, że skoro nie mogą przyjmować wczasowiczów, "przebranżowią się" na wynajem długoterminowy. Część osób się wyprowadziła, a część po prostu zrezygnowała z wynajmowania mieszkań.

Jak słusznie zauważył Reuters, pandemii udało się coś, co próbowało osiągnąć wielu zarządzających najpopularniejszymi wśród turystów miastami. Wynajem na Airbnb, mimo że dla turystów może być wygodny, nie ma najlepszej sławy zarówno wśród lokalnych władz, jak i mieszkańców. Zalew rynku takimi ofertami spowodował, że czynsz poszybował w górę, a wielu miejscowych nie było stać na jego opłacenie. Poza tym mieszkańcy budynków, w których znajdowały się apartamenty czy pokoje wynajmowane przez Airbnb, narzekali na hałas, imprezy i obcych ludzi kręcących się na klatkach schodowych. Włodarze miast próbowali więc na rozmaite sposoby ograniczyć tego typu wynajem.

Zobacz wideo W wielu miastach rośnie opór przeciwko turystom. Czym jest overtourism?

Z analizy AirDNA wynika, że teraz, gdy z Airbnb zniknęły dziesiątki tysięcy ofert, koszty wynajmu w niektórych miejscach spadły nawet o 15 proc.

30 tysięcy ludzi dojeżdża codziennie do Wenecji, bo nie stać ich, żeby tu mieszkać. Teraz może się to zmienić, a Wenecja nie będzie tylko parkiem rozrywki dla turystów

- mówi w rozmowie z Reutersem Marco Gasparinetti z Gruppo 25 Aprile, która chroni prawa mieszkańców.

Coraz więcej miast zmaga się z masowym napływem turystów. Czy da się jeszcze go zahamować?Miasta przestają być dla mieszkańców i stawiają tylko na turystów? "Chyba już nie ma ratunku"

Airbnb się nie martwi

Rzecznik Airbnb Andreu Castellano powiedział Reutersowi, że Airbnb reaguje na zmieniający się trend. Jego zdaniem firma dostosowała się do zmieniających się wzorców podróżowania. Turyści teraz raczej kierują się do mniejszych miast i miasteczek, a nie - jak do tej pory - do najpopularniejszych miejsc. "Ludzie opuszczają centra miast i rezerwują domy" - twierdzi.

Ponadto część właścicieli mieszkań deklaruje, że znów wrócą na Airbnb, gdy odżyje turystyka. Niektórzy jednak zapowiedzieli, że zrezygnowali z biznesu na dobre, ponieważ w obecnych czasach jest zbyt niepewny.

Więcej o: