Domy za 1 euro kuszą ludzi z całego świata. Ale władze mają problem. Na horyzoncie pojawili się spadkobiercy

O domach we włoskich miasteczkach sprzedawanych za symboliczne 1 euro słyszał prawdopodobnie każdy. Chęć kupienia takiej nieruchomości zgłaszali ludzie z całego świata. Okazuje się, że ogromne zainteresowanie budynkami sprawiło, że do lokalnych władz zaczęli zgłaszać się spadkobiercy pierwotnych właścicieli.

Ogłoszenia o możliwości kupienia we Włoszech domu za 1 euro pojawiły się w wielu miasteczkach. Zwykle są to wioski, których mieszkańcy wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy i lepszego życia, przez co miejscowości powoli zaczynają się wyludniać. Lokalne władze zaczęły upatrywać szansy na odwrócenie trendu w sprzedawaniu za niewielką kwotę opuszczonych, niszczejących nieruchomości.

Na samym kupieniu domu za 1 euro jednak się nie kończy. Zwykle nabywca musi spełnić kilka warunków. Jest to np. konieczność wpłacenia kaucji w wysokości kilku tysięcy euro czy zobowiązanie się do przeprowadzenia remontu w określonym czasie. W przypadku miasteczka Tarent w Apulii jednym z warunków była też konieczność zamieszkania w nim na stałe.

Widok na miasteczkoTo miasteczko zostało uznane za najpiękniejsze we Włoszech. Teraz możesz kupić tam dom za... 1 euro

Zainteresowanie kupnem domu zgłaszali ludzie z całego świata, nie tylko z Włoch. Okazuje się, że wieści o sprzedaży nieruchomości dotarły też do spadkobierców pierwotnych właścicieli, którzy zaczęli kontaktować się z władzami poszczególnych miasteczek.

Zobacz wideo Skuś się na włoskie wakacje

Chce odzyskać dom po babci

Do jednej z takich osób dotarł serwis CNN. To Josie Faccini, która mieszka w Kanadzie. Jej babcia wyemigrowała z Włoch w latach 50. XX wieku. W mieście Castropignano (region Molise) zostawiła po sobie dom, który rodzina kobiety w ostatnich latach odwiedzała regularnie. Kiedy jednak Faccini dowiedziała się o planach burmistrza dotyczących sprzedaży niektórych budynków, zaczęła martwić się, że dom zostanie przejęty. Przez kilka miesięcy próbowała na odległość potwierdzić swoje roszczenia.

Bivona sprzedaje domy za 1 euroMożecie kupić dom za 1 dolara we Włoszech. Warunki? Jest ich mniej niż poprzednio

Gdy kobieta dowiedziała się o planach sprzedaży, chciała skontaktować się z władzami. Potem przeczytała artykuł, w którym burmistrz Castropignano zapewniał, że wysyłał powiadomienia dotyczące sprzedaży nieruchomości za granicę. Kobieta twierdzi jednak, że do jej rodziny nic nie dotarło. Wysyłała więc maile i listy, ale dopiero po ośmiu miesiącach doczekała się odpowiedzi od burmistrza. Nicola Scapillati poinformował ją, że musi dostarczyć akt własności, aby można było zweryfikować jej roszczenie. W rozmowie z CNN urzędnik wyjaśnia, że chodzi o sprawdzenie, czy dom na przestrzeni lat nie został przekazany nowym właścicielom spoza rodziny lub innym spadkobiercom. Zaznacza, że może to być trudne, ponieważ we Włoszech znany jest proceder przenoszenia własności lub sprzedaży w sposób nieformalny, aby uniknąć płacenia podatków.

Ponadto burmistrz twierdzi, że za każdym razem, gdy znajdzie kupców na konkretny dom, próbuje dotrzeć do pierwotnych właścicieli na podstawie danych z rejestru. Mówi, że jeżeli powiadomiony właściciel nie odpowie w "rozsądnym terminie" (nie podano, jaki to termin) i nie poinformuje o swoich zamiarach wobec budynku, miasto przejmie nieruchomości i sprzeda je nowym właścicielom.

Jeden z prawników wyjaśnia, że jest to legalne. Właściciel nieruchomości musi utrzymywać ją w takim stanie, aby nikomu nie zagrażała. Jeżeli się do tego nie zastosuje, może zostać ukarany grzywną czy aresztowany. Burmistrzowie mogą też nakazać przeprowadzenie napraw, aby zagwarantować bezpieczeństwo. Władze lokalne mogą też ścigać właścicieli lub spadkobierców na drodze sądowej, aby odzyskać koszty utrzymania budynku lub przejąć go.

"Nie odbieramy domu żadnej rodzinie"

Josie Faccini mówi CNN, że chce wiedzieć, co musi zrobić, by odzyskać dom, ureguluje też zaległe opłaty. Burmistrz podkreśla, że cieszy się, że może współpracować z kobietą, aby rozwiązać jej problem. Twierdzi, że dom jej babci nie został jeszcze sprzedany.

Nie chcemy odbierać domu żadnej rodzinie, wręcz przeciwnie. Cieszymy się, że nasz projekt wzbudził zainteresowanie i postawił Castropignano w centrum uwagi, przyciągając ludzi chętnych do połączenia sił w celu odbudowy naszej społeczności

- mówi Nicola Scapillati. Z kolei Faccini zapewnia, że jeśli uda jej się odzyskać dom, chętnie wróci do Castropignano i pomoże w wypromowaniu miasteczka.

Chciałabym współpracować z burmistrzem, by pomóc Castropignano ponownie rozkwitnąć

- powiedziała.

Jak podaje CNN, również z władzami innych miasteczek sprzedających domy za euro kontaktowali się spadkobiercy pierwotnych właścicieli. Tak jest np. w przypadku Mussomeli na Sycylii, gdzie powstała nawet agencja do utrzymywania kontaktów między starymi a nowymi nabywcami.