Ich zdjęcia Alp widocznych z Polski stały się hitem. "Sporo osób próbowało przez wiele lat. Dopiero teraz się udało"

Alpy widoczne ze szczytu w Polsce? Brzmi niewiarygodnie, ale okazuje się, że jak najbardziej można je dostrzec i sfotografować. Zrobili to Artur Robak i Tobiasz Rangno, a wykonane przez nich zdjęcia błyskawicznie obiegły internet. "Niesamowite, że pasmo górskie oddalone od Śnieżnika o nieco ponad 280 km może być widoczne, oczywiście nie gołym okiem, lecz przez obiektyw lub lornetkę" - mówi Artur Robak.

Aleksandra Wiśniewska, Podróże Gazeta.pl: Pisze pan, że zrobienie takiego zdjęcia to marzenie każdego dalekiego obserwatora.

Artur Robak: Na pierwsze zdjęcia Alp z Sudetów nasza społeczność musiała czekać kilka lat. Udało się to z góry Pradziad w Czechach. Oczywiście wszystko było potwierdzone symulacjami matematycznymi w oparciu o cyfrowy model terenu. Nie ma tu mowy o przypadku! Część naszej grupy uważała, że ze Śnieżnika, czyli już z Polski, widok na Alpy jest również możliwy. Potwierdzały to również wyliczenia matematyczne.

Uchwycenie Alp ze Śnieżnika trwało znacznie dłużej. Ja osobiście poluję na ten widok od 2014 roku, a są osoby wśród dalekich obserwatorów, które próbowały kilka lat przede mną. Pierwszy raz udało się to dopiero 2 stycznia 2020 r. mojemu koledze, ale on zarejestrował obraz bardzo mocno zniekształconych Alp – miraż. Generalnie rzecz ujmując, o wyjątkowości takiej obserwacji stanowi fakt, że spora grupa osób przez wiele lat próbowała ten widok uchwycić i dopiero teraz się to udaje. Niesamowitym jest również, że pasmo górskie oddalone od Śnieżnika o nieco ponad 280 km może być widoczne, oczywiście nie gołym okiem, lecz przez obiektyw aparatu lub lornetkę.

Zobacz wideo Taki widok na Tatry musisz zobaczyć choć raz w życiu

Czy przygotowywali się panowie wcześniej w jakiś sposób?

Na Śnieżnik pojechaliśmy we trójkę: ja, Tobiasz Rangno i Zbyszek Kasprzak. Wcześniej obserwowaliśmy sytuację meteorologiczną nad Polską, Czechami oraz Austrią i dzięki temu wiedzieliśmy, że pogoda nam sprzyja. Pytaniem pozostawały tylko mgły nad terytorium Czech. One mogły pokrzyżować plany. Ponadto obserwowaliśmy kamery internetowe rozmieszczone w górach. Dzięki nim też można zorientować się, z jakimi warunkami możemy mieć do czynienia w terenie. Oczywiście wszystko obarczone jest dużym błędem, więc często polegamy też na doświadczeniach z poprzednich wypraw. O tym, że będą sprzyjające warunki, wiedzieliśmy już dwa dni wcześniej, ale czy zobaczymy Alpy? Tego nikt z nas nie był pewien. Niestety Zbyszek miał pecha, bateria w jego aparacie oraz bateria zapasowa na 15-stopniowym mrozie odmówiły posłuszeństwa, dlatego zdjęcia robiliśmy tylko we dwójkę z Tobiaszem.

Jakie warunki atmosferyczne muszą zostać spełnione, aby można było zaobserwować takie zjawisko?

Dalekim widokom sprzyja czyste i suche powietrze. Wilgoć i zanieczyszczenia w powietrzu rozpraszają światło, a to powoduje, że w takich warunkach nie widać daleko. Więc aby dobrze zaplanować wypad fotograficzny, obserwujemy wnikliwie prognozy pogody i aktualne odczyty ze stacji meteorologicznych - krajowych i zagranicznych, tak by znajdować się w suchym i klarownym powietrzu.

Obserwacja Alp z Polski możliwa jest jedynie zimą. Zimowe wyże atmosferyczne i związane z nimi inwersje temperatur sprzyjają niskiej wilgotności na większych wysokościach. Zwykle w czasie inwersji temperatur na nizinach zalegają niskie chmury, a powyżej mamy do czynienia z czystym i cieplejszym powietrzem. Takie wilgotne, nieprzejrzyste powietrze zalega zwykle nad Czechami i ono przeszkadza zwykle w obserwacjach. Każdy, kto próbował uchwycić Alpy przez te kilkanaście lat, trafiał na ten sam problem. Jednak po fali mrozów w Polsce i przesunięciu się silnego wyżu atmosferycznego nad Czechy takie wilgotne powietrze zostało wyeliminowane i my to wykorzystaliśmy.

A jeżeli chodzi o sprzęt fotograficzny?

Do uchwycenia tego niewielkiego fragmentu Alp potrzebny jest dobry sprzęt optyczny. Obydwaj używamy lustrzanek cyfrowych z teleobiektywami o dużej ogniskowej, a całość umieszczamy na statywach fotograficznych, tylko dzięki takiemu połączeniu byliśmy w stanie zrobić zdjęcia ukazujące Alpy. Obraz uwiecznionego na zdjęciach Masywu Schneeberga w Alpach jest tak mały, że nie da się go zobaczyć gołym okiem, nawet jeśli jest widoczny.

Zapewne na Śnieżnik powrócimy w przyszłym sezonie zimowym wszyscy. Obecne zdjęcia nie wyczerpują tematu i zapewne da się ten wyczyn powtórzyć albo poprawić. Na pewno istnieją lepsze warunki atmosferyczne do tej obserwacji i dlatego spróbujemy za jakiś czas ponownie.

Wspomina pan o dalekich obserwacjach. Co to takiego?

Dalekie obserwacje to pewien specyficzny rodzaj fotografii krajobrazowej, który zajmuje się obserwacją obiektów położonych daleko od obserwatora. Według ogólnie przyjętych reguł dalecy obserwatorzy fotografują obiekty naziemne takie jak pasma górskie, wysokie budynki, kominy. Przy czym obserwator też musi znajdować się na powierzchni gruntu lub na jakimś wysokim obiekcie trwale związanym z ziemią, na przykład na wieży widokowej. Stosujemy też pewne granice odległości obserwacji, po to, by obserwacja była daleka. Przykładowo: przyjmujemy, że dalekie obserwacje Tatr odbywają się z dystansu minimum 80 km.

Dalekie obserwacje wywodzą się z Górnego Śląska, tutaj około 2006 roku zaczęła tworzyć się lokalna grupa fotografów, którzy celowo fotografowali oddalone obiekty. Przeważnie wysokie kominy i pasma Beskidów, miejscem polowania na takie widoki były najwyższe w tym regionie wzgórza i hałdy kopalniane. W 2008 roku ta grupa stworzyła swój własny serwis internetowy do publikacji tego typu zdjęć pod szyldem "dalekie obserwacje" i tak zostało. Polska społeczność dalekich obserwatorów liczy około 1500-2000 osób. Najwięcej na Podkarpaciu, nieco mniej w Małopolsce i na Górnym Śląsku. Poza tymi obszarami dalecy obserwatorzy rozproszeni są po całym kraju. Oprócz polskiej społeczności dalekich obserwatorów funkcjonuje również grupa słowacka, jednak znacznie mniejsza, licząca około 50 osób i niewielka grupa hiszpańsko-francuska. Poza tym pojedynczy fotografowie zajmują się dalekimi obserwacjami w innych krajach.

Jakie umiejętności, jaka wiedza przydają się podczas dalekich obserwacji?

Dalekie obserwacje wymagają znajomości terenu, punktów widokowych - no bo przecież z niektórych miejsc widać na 200 km, a z innych zaledwie na 20 km, niezbędna jest dobre wyczucie warunków atmosferycznych i momentów, kiedy powietrze jest przejrzyste. Wymagają też wiedzy, w jaki sposób słońce na niebie przeszkadza bądź pomaga w uchwyceniu dalekiego widoku. Przy robieniu zdjęć najczęściej używamy aparatu fotograficznego z teleobiektywem. Ale osoby początkujące często robią zdjęcia przez lunetę z przyłożonym aparatem telefonu komórkowego, a nawet przez teleskop, jednak takie rozwiązania są zwykle mało mobilne i niewygodne na dłuższą metę.

Zdjęcia Artura Robaka z dalekich obserwacji można obejrzeć na jego blogu - 500-mm.blogspot.com. W naszym tekście zamieszczamy również zdjęcia przesłane nam przez Tobiasza Rangno - zarówno z tej wyprawy, jak i z kilku innych.