Obława policji w ośrodku narciarskim w Austrii. Posypały się mandaty. Polacy wśród ukaranych

W Austrii obowiązuje twardy lockdown. Mimo wszystko turyści nagminnie go łamią i lawirują, żeby oddać się swojej pasji narciarskiej. Policja zrobiła nalot na ośrodek narciarski St. Anton am Arlberg i ukarała mandatami prawie stu cudzoziemców z całej Europy. Wśród nich byli też Polacy.

Najcięższa faza pandemii

W Austrii lockdown miał się zakończyć 24 stycznia. Jednak podjęto decyzję o jego przedłużeniu do 7 lutego. Władze obawiają się, że nowe, bardziej zakaźne mutacje koronawirusa mogą spowodować dramatyczne pogorszenie sytuacji. Zdaniem ministra zdrowia Rudolfa Anschobera najbliższe dziesięć tygodni "to będzie najcięższa faza pandemii".

Narty ważniejsze

Gdy niemal cały świat zmaga się z koronawirusem, koronasceptycy i miłośnicy narciarstwa nie chcą rezygnować ze swoich pasji i łamiąc zasady, przyjeżdżają do austriackich kurortów. Szczególnie w ostatnim tygodniu, jak poinformował burmistrz St. Anton Helmut Mall, wielu młodych ludzi przyjechało do jego miasta. Wyciągi narciarskie nie zostały zamknięte, ale w hotelach mogą się zatrzymywać osoby, które przebywają w podróży służbowej. Obcokrajowcy nagminnie więc łamią prawo, piszą, że przyjechali w celu poszukiwania pracy, choć wakatów brak.

Nalot policji

Lekceważeniem lockdownu zainteresowali się mundurowi, którzy w piątek 29 stycznia wieczorem przeprowadzili nalot. Mandat w wysokości 2,2 tys. euro (ok. 10 tys. zł) otrzymało 96 cudzoziemców. Jak poinformowała tyrolska policja: "Między innymi Brytyjczycy, Duńczycy, Szwedzi, Rumuni, Niemcy, Australijczycy, Irlandczycy i Polacy zostali sprawdzeni i ukarani grzywną".

Kanclerz Sebastian Kurz mówił, że lockdown może potrwać znacznie dłużej. - Czekają nas ciężkie dwa-trzy miesiące - przyznał. Prawdopodobnie Austriaków czekać będzie więcej restrykcji i zamknięcie także wyciągów, bo jak pokazuje nalot policji na St. Anton, z wyciągów korzystają nie tylko miejscowi i tzw. turyści jednodniowi, lecz także obcokrajowcy.

Reuters zwraca uwagę, że w ośrodkach narciarskich na terenie Austrii dochodzi do częstego omijania restrykcji. Pojawiło się wiele ogłoszeń o udzielaniu noclegów nauczycielom narciarstwa. W hotelach mogą zatrzymywać się jedynie osoby, które przebywają w podróży służbowej, wielu turystów więc podszywało się pod takie osoby. 

Policja nie podała dokładnie, jakie zarzuty usłyszeli cudzoziemcy. Poinformowała, że naruszone zostały przepisy dotyczące lockdownu i imigracyjne, a także przepisy dotyczące meldunku.

Podróżowanie możliwe najwcześniej na początku marca

Austria konsekwentnie stosuje środki zapobiegające rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Z tego powodu podróżowanie w celach turystycznych będzie możliwe najwcześniej na początku marca. Obecnie obowiązujący lockdown został przedłużony do 7 lutego, ale już wiadomo, że po tej dacie hotele i restauracje pozostaną zamknięte do końca miesiąca. Ośrodki narciarskie i wyciągi są otwarte. Na nartach mogą pojeździć jedynie osoby mieszkające w pobliżu stoków.

W połowie lutego władze podejmą decyzje, czy restrykcje będą luzowane. Będzie miał na to wpływ wskaźnik zachorowań z ostatnich siedmiu dni w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców, który powinien wynosić poniżej 50. Aby zarejestrować się w hotelu czy wziąć udział w wydarzeniach, będzie wymagany negatywny wynik testu na obecność COVID-19. 

"Najcięższa faza pandemii" powinna się zakończyć, gdy będą zaszczepieni wszyscy powyżej 65. roku życia. Wtedy, zdaniem kanclerza Kurza, nie będzie już dochodzić do przeciążania szpitali.

Źródło: Reuters

Zobacz wideo Zima w Szwajcarii