Widmo głodu na Wyspach Kanaryjskich. W kolejkach po żywność ustawiają się tłumy

Pandemia odciska ekonomiczne piętno na turystycznych rajach. Jednym z nich są Wyspy Kanaryjskie. Dziennik "El Mundo" publikuje zdjęcie mieszkańców stojących w długich kolejkach po żywność, a hiszpański ekonomista prognozuje, że powrót do dobrobytu sprzed wybuchu epidemii może potrwać do 2025 roku.

Publikacja "El Mundo" to pokłosie raportu rządowego, z którego wynika, że przynajmniej do czerwca krajowa turystyka będzie doświadczała trudności związanych z epidemią. A w regionach popularnych wśród urlopowiczów, jak np. Wyspy Kanaryjskie, może nastąpić pogorszenie sytuacji gospodarczej.

Niektóre media już alarmują o ubóstwie dotykającym mieszańców. Jednym z nich jest wspomniany dziennik "El Mundo", który publikuje długą kolejkę czekających po żywność i komentuje, że tłumy turystów zostały zastąpione przez "kolejki głodu".

Na odbudowę potrzeba od dwóch i pół do czterech lat

Profesor ekonomii z Uniwersytetu La Laguna Jose Luis Rivero Ceballos, szacuje, że ożywienie gospodarki może nastąpić dopiero do ok. 2025 roku. - Zasadą jest, że miejsca turystyczne, które dotknęły katastrofy, takie jak np. tsunami, na odbudowę potrzebują od dwóch i pół do czterech lat. A pandemia jest naturalną katastrofą - argumentuje Ceballos.

Statystyki opublikowane przez rząd nie pozostawiają złudzeń, że pandemia powoduje klęskę w turystyce i zatrudnieniu. Z raportu zaś Europejskiej Sieci Walki z Ubóstwem i Wykluczeniem Społecznym wynika, że redukcja miejsc pracy i mniejszy napływ turystów obniża lokalne PKB o 26,4 proc. Na Wyspach Kanaryjskich jest to już widoczne. Wskaźnik ubóstwa i wykluczenie społeczne jest o 10 punktów procentowych wyższe od średniej krajowej.

- Jeśli sytuacja się nie zmieni, bezrobocie osiągnie 80 proc. - zauważa Pedro Armas, radny zajmujący się polityką społeczną.

Olej, makaron, papier toaletowy

W kolejce po żywność i produkty pierwszej potrzeby stała m.in. mama czwórki dzieci, która trójkę musiała oddać do pieczy zastępczej. - Przyszłam po papier toaletowy, płatki zbożowe, olej, makaron, ciastka i szampon. Wszystkie pieniądze pochłaniają opłaty za mieszkanie i kredyty – mówi 33-letnia Jennifer, która od 18. roku życia pracowała jako pokojówka w jednym z hoteli.

90 proc. hoteli jest zamkniętych

– Na południu Teneryfy było 335 hoteli. Teraz pozostaje otwartych tylko trzydzieści. Mniej niż 10 proc. – przyznaje José Fernando Cabrera, jeden z przedsiębiorców.

Mieszkańcy rad miejskich, biorąc pod uwagę postulaty bezrobotnych, zorganizowali stowarzyszenie Inclúyeme, aby pomagać potrzebującym. Jak na razie pomocy udzielono sześciu tysiącom mieszkańców.

Źródło: El Mundo, tellerreport.com

Zobacz wideo "Fuj", "To smutne". Pokazaliśmy efekt sprzątania plaży