Zatrzymano podejrzanego o zastrzelenie wilka Kosego z Roztocza. Grozi mu kara do pięciu lat więzienia

Kosy to najbardziej znany wilk na Roztoczu. Był objęty projektem badawczym, ale też opiekował się samotnie czteromiesięcznymi szczeniakami. 12 września 2019 r. padł zabójczy strzał. Zwierzę zginęło na miejscu. Jego potomstwo padło z głodu. Dzięki śledztwu policji udało się ustalić i zatrzymać podejrzanego. Jak nieoficjalnie podaje OKO.press, to myśliwy Stanisław T. z Koła Łowieckiego "Słonka".

– Jesteśmy pełni podziwu w stosunku do policjantów z Zamościa. Nie poddali się, a takie dochodzenia są bardzo trudne – cieszy się w rozmowie z TVN24.pl dr hab. Sabina Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury "Wilk".

Strzał padł z ambony myśliwskiej

Kosy został zastrzelony 12 września 2019 r. z ambony myśliwskiej, po tym, gdy wyszedł na pole sąsiadujące z Roztoczańskim Parkiem Narodowym. To teren obwodu łowieckiego nr 28, który jest dzierżawiony przez Koło Łowieckie nr 59 "Słonka" w Zwierzyńcu (Zarząd Okręgowy PZŁ w Zamościu). Wilk miał wtedy ok. 6 lat i ważył 40 kg. "Obficie krwawiąc, resztką sił dobiegł pod osłonę drzew i tam padł" – informowało Stowarzyszenie dla Natury "Wilk", które prowadzi projekt badawczy o roztoczańskich wilkach. Jego śmierć udało się ustalić dzięki obroży telemetrycznej, która rejestrowała jego lokalizację.

"Samotny ojciec" i starsza siostra 

Zabicie Kosego oznaczało również wyrok śmierci dla jego czteromiesięcznych młodych. Miesiąc przed nim zginęła jego partnerka Debra. "Po jej śmierci Kosemu w odchowaniu młodych pomagała jego starsza córka. Kiedy Kosy został zastrzelony, starała się uratować młode swoich rodziców, ale nie poradziła sobie i wszystkie umarły z głodu" – mówiła Nowak.

"Sama jedna samica, która skończyła dopiero rok, nie była w stanie upolować dla nich jedzenia, bo nie ma jeszcze takich umiejętności łowieckich" – mówiła na łamach Dziennika Wschodniego prezes Stowarzyszenia dla Natury "Wilk". 

Walka o terytorium

Szczeniaki padły z głodu, a później rozpoczęła się walka o terytorium. Obecnie obszar, w którym bytowała grupa rodzinna Kosego, został przejęty przez innego samca. Po długich próbach badaczom udało się go odłowić i również założyć mu obrożę telemetryczną, co oznacza, że będzie można śledzić jego losy. Nadano mu imię Szur. Okazało się, że założył watahę z jedną z córek Kosego.

"Być może z tą, która w zastępstwie rodziców próbowała sama zająć się młodszym rodzeństwem, ale nie jest to pewne. Nazwaliśmy ją Korą, ponieważ niedaleko miejsca, gdzie żyje nowa wilcza rodzina, piosenkarka Kora miała swój dom" – mówiła OKO.press dr hab. Nowak.

Mężczyzna usłyszał zarzuty

42-latek z powiatu biłgorajskiego teraz czeka na proces. – Odpowie za to, że dokonując bezprawnego odstrzału wilka, spowodował istotną szkodę w świecie zwierząt poprzez rozpad stada bytującego w Roztoczańskim Parku Narodowym, któremu Kosy, jako samiec alfa, przewodził – podkreśliła starszy aspirant Dorota Krukowska-Bubiło z Komendy Miejskiej Policji w Zamościu.

Mężczyźnie postawione zostały także zarzuty dotyczące zatajenia prawdy podczas składania zeznań w prowadzonym przez prokuraturę śledztwie. 42-latkowi grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Do rozprawy sądowej pozostanie pod dozorem policyjnym.

Źródło: OKO.press, TVN24.pl, Dziennik Wschodni