Chcą zakazać alkoholu w Indonezji. "Jak zachęcimy turystów do przyjazdu po ponownym otwarciu naszych granic?"

Trzy lata więzienia za spożycie alkoholu. A 10 lat za produkcję napojów wyskokowych. Takie wyroki mogą grozić w Indonezji, w tym na Bali, gdy prawo wejdzie w życie. Zjednoczona Partia na Rzecz Rozwoju złożyła projekt wprowadzający zakaz nie tylko spożywania alkoholu, lecz także jego produkcji.

To już kolejne podejście w Indonezji do ustawy wprowadzającej prohibicję. Próbowano ją wprowadzić pięć lat temu, ale przeciwników w Izbie Reprezentantów było zbyt wielu. Temat jednak wraca za sprawą kilku ugrupowań politycznych. Jak podaje serwis Jakarta Post, wniosek o wznowienie prac nad projektem ustawy złożyło 18 ustawodawców ze Zjednoczonej Partii na Rzecz Rozwoju, dwóch z Partii Prosperującej Sprawiedliwości oraz jeden z ugrupowania Gerindra.

- Ustawa ma na celu chronić społeczeństwo, stworzyć porządek i uświadamiać o niebezpieczeństwach związanych ze spożywaniem alkoholu - powiedziała serwisowi Jakarta Post Illiza Sa'aduddin Djamal ze Zjednoczonej Partii na Rzecz Rozwoju.

Więzienie za wypicie piwa?

Projekt ustawy dotyczy zakazu nie tylko spożywania alkoholu. Jeśli zostanie przyjęta w obecnym kształcie, w całej Indonezji obowiązywałby zakaz produkcji, dystrybucji i spożywania napojów o zawartości alkoholu od 1 do 55 proc. Przedsiębiorcom naruszającym przepisy groziłoby maksymalnie 10 lat więzienia, a osobom spożywającym alkohol do trzech lat więzienia lub kara grzywny w wysokości pięciu tysięcy dolarów.

Jak podaje Jakarta Post, projekt ustawy uwzględnia jednak kilka wyjątków. Alkohol mógłby być używany podczas tradycyjnych rytuałów, ceremonii religijnych, w turystyce, a także w przypadku produktów farmaceutycznych oraz przez zakłady posiadające specjalne zezwolenia. Nie jest jednak sprecyzowane, jak takie zezwolenia miałyby działać i kto konkretnie kwalifikowałby się do ich otrzymania.

"Ta ustawa zabije wiele firm"

W całej Indonezji toczy się burzliwa dyskusja na ten temat. - Ta ustawa zabije wiele firm i doprowadzi do utraty pracy przez tysiące ludzi. Nie jest to zgodne z celem rządu, który chce stworzyć jak najwięcej nowych miejsc pracy - powiedziała przeciwna ustawie Christina Aryani z partii Golkar.

Zaniepokojeni są również przedstawiciele branży hotelarskiej i restauracyjnej. - Jak zachęcimy turystów do przyjazdu po ponownym otwarciu naszych granic? - zastanawia się Ricky Putra, prezes stowarzyszenia hoteli i kurortów Bali Hotel Association.

Po czym dodaje: - Jak ożywić turystykę na Bali czy w Indonezji? Nie tylko turyści z zagranicy, ale także turyści krajowi będą zastanawiać się, po co jechać na wakacje na Bali, skoro nie mogą napić się nawet butelki piwa? - pyta Putra.

Warto dodać, że dystrybucja alkoholu przynosi ogromne, liczone w miliardach zyski dla indonezyjskiej gospodarki.

Partie w mniejszości, choć mają wpływy

Choć projekt ustawy wprowadzającej prohibicję do kraju żyjącego z turystyki budzi emocje, warto dodać, że partie, które go popierają, nie mają większości w Izbie Reprezentantów. Jak podaje serwis Sydney Morning Herald, kontrolują one 147 z 575 mandatów, jednak ich wpływy polityczne są znacznie większe. Jednocześnie wspominana wcześniej Illiza Sa'aduddin Djamal zapewniła, że obecnie to tylko propozycja i potrzebna jest dalsza dyskusja nad szczegółami oraz że politycy są świadomi, że Indonezja nie jest krajem islamskim, gdzie religia rządzi wszystkim.

Bali jest jednym z najmodniejszych kierunków na wakacje oraz mekką instagramowych influencerów. Należy do najchętniej pokazywanych wakacyjnych zakątków w serwisach społecznościowych.

Niestety rajska wyspa mocno ucierpiała podczas pandemii. Władze w sierpniu zdecydowały o przedłużeniu zamknięcia do 2021 r.

- Nie można się z tym spieszyć. Musimy się starannie przygotować. Bali jest w końcu jednym z najważniejszych miejsc turystycznych na świecie - mówił wówczas na konferencji prasowej gubernator Bali Wayan Koster.

Źródło: The Sydney Morning Herald, Jakarta Post