W RPA ma powstać współczesna Arka Noego. Chcą w jednym miejscu zgromadzić wszystkie gatunki świata

W RPA ma powstać Arka Noego, czyli park, w którym schronienie znajdą wszystkie gatunki świata. Niektórzy to miejsce porównują do Parku Jurajskiego, inni do biblijnej Arki Noego. Przedsięwzięcie ma rozmach, ale też kosztuje krocie, bo ponad 5 mld funtów. Co ciekawe, pomysłodawcy tej inwestycji pieniądze zbierają poprzez platformę crowdfundingową.

Wizualizacje robią wrażenie. Z ziemi wyrastają lśniące kopuły. Obok nich ma powstać największe akwarium na świecie, które ma zostać wypełnione zagrożonymi gatunkami morskimi. W kopułach zaś odtworzone zostaną naturalne warunki klimatyczne, w których żyją i rozwijają się stworzenia. Cały park ma rozciągać się na 100 km kwadratowych na północno-wschodnim wybrzeżu Republiki Południowej Afryki. Pomysłodawcami tego ambitnego projektu są Richard i Hein Prinsloo-Cursonowie.

Jesteśmy odpowiedzialni za ochronę świata przyrody

"Zmiana klimatu, plastik w oceanach, polowania na 'grubego zwierza' i kłusownictwo wypędzają tysiące gatunków z ich środowiska. Jesteśmy odpowiedzialni za ochronę świata przyrody także wobec przyszłego pokolenia. Inaczej nasze dzieci będą musiały walczyć z przerażającymi konsekwencjami zmian klimatycznych, aby przetrwać" - czytamy na stronie projektu.

Tak ma wyglądać Arka Noego w AfryceTak ma wyglądać Arka Noego w Afryce materiały Noah's Ark

Arka Noego - nawiązująca do Biblii i takie też budząca skojarzenia - chce walczyć z postępującą utratą bioróżnorodności, stosując najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne. Prinsloo-Cursonowie chcą stworzyć gigantyczny park, w którym znajdzie się miejsce dla wszystkich gatunków zwierząt funkcjonujących na naszej planecie. Zakładali, że budowa ruszy już w sierpniu, ale na razie datę muszą przesunąć. Udało im zdobyć część niezbędnych pozwoleń, brakuje im jednak środków na rozpoczęcie inwestycji. Przedsięwzięcie powstaje przy wsparciu króla Zulusów i przywódcy regionu INkosi Tembe, ale nie zapewni pełnego finansowania, dlatego pomysłodawcy pieniądze na realizację inwestycji zbierają poprzez platformę crowdfundingową

Skąd pomysł, żeby w ten sposób szukać "inwestorów"? Richard Prinsloo-Curson tłumaczył w zagranicznych mediach, że w ten sposób każdy, kto wpłaca datek na Arkę Noego czuje się współwłaścicielem projektu i dzięki temu "czuje się odpowiedzialny za to, co powstaje".

 

Świat przyrody zniknie całkowicie za 20 lat?

Richard ma nadzieję, że jego projekt będzie oddziaływał na lokalne społeczności i dzięki temu zmniejszą się polowania i kłusownictwo. Zaś dzięki edukacji, która stanie się priorytetem parku, odwiedzający dowiedzą się, jak ważna jest bioróżnorodność w znaczeniu globalnym i lokalnym.

- WWF (World Wildlife Fund) poinformował w 2018 r., że od 1970 r. ludzie wymordowali już 60 procent zwierząt na Ziemi - wyliczają twórcy projektu. - Jeśli ludzkość będzie kontynuować kłusownictwo i polowania, zanieczyszczanie oceanów i wpływać na zmiany klimatyczne, świat przyrody zniknie całkowicie za 20 lat.

Aby zrealizować swój cel, twórcy ambitnego projektu potrzebują 5 mld funtów. Na razie udało im się zebrać 160 funtów (ok. 790 zł). Trzeba jednak dodać, że zbiórkę uruchomiono zaledwie sześć dni temu.

Richard i Hein Prinsloo-Cursonowie stanowią parę w życiu zawodowym i prywatnym. W 2017 r. założyli agencję public relations w Afryce Południowej, rok później powiedzieli sobie sakramentalne "tak". Po ślubie zaczęli rozszerzać swoją działalność i sięgać po ambitne projekty. Oby temu duetowi udało się osiągnąć to, co zamierza.

Źródło: Noah's Ark, euronews.com

Zobacz wideo Afryka tonie w plastiku, a w przetwórniach go brakuje