Leszno. Mekka sportów alternatywnych, kraina wiatraków i słodki zapach dzieciństwa

Budzisz się rano i widzisz na niebie dziesiątki balonów, ryk motocyklów żużlowych słychać w całym mieście, a ty na pokładzie szybowca bujasz w obłokach, rozwijasz skrzydła i z dystansem patrzysz na świat. Witaj w Lesznie, mekce sportów alternatywnych.

Polska to nie tylko duże, cieszące się popularnością miasta. To także wiele mniejszych miejscowości, które potrafią zachwycić nie mniej niż te najsłynniejsze. Poprosiliśmy ich mieszkańców i osoby, dla których są to miasta rodzinne, by wam o nich opowiedziały. Tak powstał cykl "Stąd jestem", na którego kolejne odcinki zapraszamy was w sobotę co dwa tygodnie o godzinie 19.

NAZWA: Leszno

LOKALIZACJA: województwo wielkopolskie, położone w zachodniej części Polski, pomiędzy Poznaniem i Wrocławiem.

ISTNIEJE OD: W 1543 r. Rafał IV Leszczyński herbu Wieniawa, kasztelan przemęcki, otrzymał od króla Zygmunta Starego zgodę na założenie na gruntach wsi o tej samej nazwie osady miejskiej. W 1547 nadano miejscowości prawa miejskie.

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Miasto żużla. Odbywają się tu także Szybowcowe Mistrzostwa Świata i Balonowe Mistrzostwa Polski. Kiedyś było to miasto wielowyznaniowe i wielonarodowościowe. Kraina wiatraków. Według legendy to właśnie w Lesznie znajdowało się ok. 100 wiatraków, zarejestrowanych było 113 młynarzy. Obecnie zachowały się tylko dwa. Urodził się tutaj poeta Stanisław Grochowiak, któremu został poświęcony jeden z murali w mieście.  

Leszno to największe miasto leżące na trasie pomiędzy Poznaniem a Wrocławiem. W XVI i XVII w. obok siebie mieszkali wyznawcy czterech wyznań: protestantyzmu, judaizmu, chrześcijaństwa i przedstawiciele Braci Czeskich.

Miasto pogranicza

- Gdy oprowadzam gości po moim mieście, wycieczkę zaczynam od czterech świątyń - opowiada Wojciech Samolewski, inżynier budownictwa i leszczynianin od prawie 30 lat. - W ciągu 10-minutowego spaceru odwiedzamy cztery różne miejsca kultu, położone w niedalekiej odległości od siebie. Kiedyś było to miasto wielowyznaniowe, ale też wielonarodowościowe. Czyli typowe miasto pogranicza - dodaje.

Wojciech SamolewskiWojciech Samolewski Archiwum prywatne Wojciecha Samolewskiego

Najbliżej rynku stoi bazylika św. Mikołaja. Tę barokową świątynię zaprojektował Pompeo Ferrari. Gdy będziecie zwiedzać kościół, zwróćcie uwagę na dekorację stiukową, późnobarokowy ołtarz główny, epitafium Aleksandra Sułkowskiego z 1762 r., a także na XVIII-wieczne ołtarze boczne i ambonę. Potem zajrzyjcie do kościoła św. Jana Chrzciciela - to dawny zbór Braci Czeskich, który powstał w latach 1652-1654. Po dwóch pożarach w 1972 r. stał się kościołem parafialnym pw. św. Jana Chrzciciela. Kolejny kościół Świętego Krzyża, który powstał w latach 1711-1720, to pozostałość po protestantach, bo kiedyś świątynia ta funkcjonowała jako kościół luterański. Koniecznie trzeba też wstąpić do Nowej Synagogi.

- Moim znajomym pokazuję też pozostałości po dzielnicy żydowskiej. Można je zaobserwować po układzie ulic, małych, wąskich, krętych, nietypowych dla Leszna - opowiada pan Wojtek. Po Żydach pozostał również cmentarz, na którym zachowało się ok. 400 macew. Niestety nekropolia została w większości zdewastowana przez niemieckich żołnierzy w czasie II wojny światowej.

- Nigdy nie zakładałem, że zostanę po studiach w większym mieście,  zresztą 4,5 roku we Wrocławiu i pół roku w Barcelonie pokazało mi, że należę do tego spokojniejszego świata - mówi Wojciech Samolewski- Nigdy nie zakładałem, że zostanę po studiach w większym mieście, zresztą 4,5 roku we Wrocławiu i pół roku w Barcelonie pokazało mi, że należę do tego spokojniejszego świata - mówi Wojciech Samolewski Wojciech Samolewski / archiwum prywatne

Kraina wiatraków

Nie trudno również znaleźć ślady świadczące o obecności Niemców na tym terenie. Przed I wojną światową Polacy stanowili tu mniejszość, przed 1939 r. proporcje się odwróciły. Gdy przyjeżdża się pociągiem do Leszna, budynek, który ukazuje się podróżnym, to młyn parowy Schneidera i Zimmera. Budynek dominuje nad krajobrazem tej części miasta. Innego typu młynów w tym mieście i okolicach znajdziemy więcej. Według legendy to właśnie w Lesznie znajdowało się ok. 100 wiatraków, zarejestrowanych było 113 młynarzy. Obecnie zachowały się tylko dwa - jeden stoi na ul. Strumykowej. Drugi przeniesiono w 2018 r. w pobliże Osiecznej, nawiązując w ten sposób do Bitwy pod Wiatrakami podczas Powstania Wielkopolskiego.

- Dosłownie za płotem, trzy minuty drogi od mojego mieszkania, stoi jeden z nich. Wiatraki to stały element krajobrazu regionu leszczyńskiego. Możemy wyruszyć szlakiem budowli drewnianych i szachulcowych. Do dzisiaj zachowały się już tylko nieliczne zabytki drewniane, będące dokumentem dawnej świetności. W Święciechowie w wiatraku działa dom kultury, w Śmiglu stoi pięć wiatraków, w jednym z nich znajduje się  duża izba muzealna, można tam zobaczyć proces produkcji mąki, a w Osiecznej znajduje się skansen młynarstwa wiatrakowego. Gdy się jeździ po naszych starych wioskach, to tych koźlaków można zobaczyć dużo więcej. Niektóre chylą się ku upadkowi, a niektóre miały szczęście i trafiły na dobrego właściciela - zauważa pan Wojtek.

Według legendy to właśnie w Lesznie znajdowało się ok. 100 wiatraków, zarejestrowanych było 113 młynarzy.Według legendy to właśnie w Lesznie znajdowało się ok. 100 wiatraków, zarejestrowanych było 113 młynarzy. Wojciech Samolewski / archiwum prywatne

Planistyczny wzorzec i murale

Leszno to miasto, które jest planistycznym wzorcem. - Jeszcze w latach 60. przyjeżdżały tu wycieczki z Politechniki Warszawskiej, żeby zobaczyć przykład dobrej, XVI-wiecznej urbanistyki. Piękny kwadratowy rynek, po dwie wzajemnie prostopadłe ulice odchodzące z każdego narożnika i w pełni zachowany układ urbanistyczny - słyszę od Samolewskiego.

Gdy nie jesteśmy inżynierami po uczelni technicznej, po prostu odetchnijmy na Starówce lub wyruszmy na wycieczkę w poszukiwaniu murali. Na kamienicy przy ulicy Narutowicza 64 można zobaczyć mural  Stanisława Grochowiaka, który się tutaj urodził. Na ścianie kamienicy na rogu Nowego Rynku i ulicy Matejki można podziwiać mural Adam i Ewa, na budynku przy Alejach Jana Pawła II nr 4 znajduje się mural przedstawiający chłopca w czapce pilotce. Malowidło nawiązuje do leszczyńskich tradycji szybowcowych. Na kamienicach przy ul. Wałowej, w dawnej żydowskiej dzielnicy Leszna, powstały zaś murale nawiązujące do legendy o powstaniu miasta. To murale "Dąbrówka" i "Rycerz Wieniawita z turami". 

Jak głosi legenda, Dąbrówka, przyszła żona Mieszka I, podążająca z Czech do Polski, zatrzymała się w okolicy na postój. Gdy udała się prawdopodobnie za potrzebą, zaatakował ją tur. Na szczęście w orszaku znajdował się Filip Wieniawita (Pierścień), który powalił zwierzę. W dowód uznania oddano mu we władanie dobra ziemi wschowskiej wraz ze wsią Leszczyną (dzisiejsza ul. Lipowa w Lesznie). Od tej wsi nazwali się Wieniawici Leszczyńskimi. Z czasem Leszczyńscy stali się potężnym rodem magnackim, o którym mówiono "Kto Leszczyńskich nie zna, ten Polski nie zna". Z tego rodu pochodził Stanisław Leszczyński - król Polski. Do dziś w herbie miasta widnieje tur.

Malowidło pt. 'Przyjaźń' na ścianie budynku przy Al. Jana Pawła II 42 a w LesznieMalowidło pt. 'Przyjaźń' na ścianie budynku przy Al. Jana Pawła II 42 a w Lesznie Wojciech Samolewski / archiwum prywatne

Żużel to święto

- Świętym miejscem dla mieszkańców jest arena żużlowa. Ryk motocykli słychać w całym mieście, a jeśli ktoś jest "Leszczyniakiem", to każdy bez wyjątku musi wiedzieć, jaki był wynik, kto dobrze pojechał, jakie są szanse na pozyskanie nowych, dobrych zawodników. - Żużel jest święty. Tak jak w Pile święte są żarówki, tak w Lesznie żużel - śmieje się pan Wojciech. - Ja może nie jestem wielkim fanem żużla, ale jako "Leszczyniak" muszę wiedzieć, co się dzieje, znać wynik ostatniego meczu, bo to stały element leszczyniackiego small talku.

Pan Wojciech wspomina z dzieciństwa oglądanie meczów żużlowych na stadionie razem z tatą. - Dobrze pamiętam ten zapach. Inny niż dzisiaj. Wtedy motocykle żużlowe nie miały deflektorów, więc żużel leciał w powietrze, a gdy dodamy jeszcze zapach spalonej benzyny plus zgrzyt pyłu żużlowego między zębami... Dla małego chłopca takie wrażenia są nie do zapomnienia.

Alfred Smoczyk niekwestionowana gwiazda polskiego żużla. W Lesznie stadion nosi jego imięAlfred Smoczyk niekwestionowana gwiazda polskiego żużla. W Lesznie stadion nosi jego imię Wojciech Samolewski

Po czym dodaje: - Leszno jest mekką sportów alternatywnych. Na lotnisku odbywają się Szybowcowe Mistrzostwa Świata i pokazy lotnicze. Chętni mogą również wsiąść na pokład szybowca i legalnie bujać w obłokach. Niedawno w mieście odbyły się Balonowe Mistrzostwa Polski. Budzisz się więc o 7 rano patrzysz, a na niebie jest pełno balonów. Na mieszkańcach i przyjeżdżających taki widok robi ogromne wrażenie. W Lesznie rozwijają się więc sporty, które może nie są oczywiste, a tutaj mają wiernych fanów - zauważa inżynier.

Mecz WTS Sparta Wrocław vs Unia LesznoMecz WTS Sparta Wrocław vs Unia Leszno Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Słodki zapach dzieciństwa

Pan Wojtek przypomina sobie z dzieciństwa jeszcze inny zapach. Słodki zapach czekolady, który unosił się w mieście, bo w Lesznie działała fabryka cukierków i czekolady "Goplana".

- Mój dziadek zawsze chodził do sklepu firmowego tej fabryki. Gdy przechodziło się obok niej, to zawsze słyszało się takie stukanie, które zwiastowało ogromną liczbę czekoladek i cukierków. I jeszcze ten zapach. Pamiętam go do dzisiaj. Obok fabryki mieścił się sklep firmowy. Dziadek kupował w nim całe opakowania czekoladowych gwiazdek i cukierków podobnych do lentilków. Pamiętam, że dziadkowie próbowali zachęcić mnie do gry na fortepianie i zawsze układali te cukierki na klawiszach od fortepianu. Miałem grać dźwięki i zjadać słodkości - wspomina.

- Fabryka już nie działa, a dziś mamy w naszej tkance miejskiej ogromną dziurę. Szkoda, że ówczesne władze uległy presji właścicieli sklepów z okolic rynku i gdy pojawił się inwestor, który chciał wybudować tutaj centrum handlowe, presja ze strony leszczyńskich kupców była tak ogromna, że robili wszystko, żeby opóźnić inwestycję. Miasto więc spowolniło procesy i centrum handlowe powstało na obrzeżach Leszna, inwestor budowy centrum w miejscu fabryki się rozmyślił. W centrum Leszna więc mamy ogromną dziurę, pływają tam kaczki i rośnie trzcina. Cały handel uciekł na obrzeże, a rynek szuka nowego pomysłu na siebie.

Stolica subregionu

Również w nowoczesnej historii Leszno miało swój moment prosperity. Było to w latach 1975–1998, gdy było stolicą województwa leszczyńskiego.

- Wtedy Leszno uwierzyło, że ma większe znaczenie. Powstał wiadukt, wybudowano ogromny Urząd Wojewódzki, w którym teraz mieści się Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa. Powstał szpital, nowe osiedle. Pojawiło się też kilka ulic szerszych, dwupasmowych. Znacznie wzrosła populacja. Gdy znowu Leszno stało się miastem na prawach powiatu, nastąpiło spowolnienie, ale choć przestało być stolicą województwa, nadal stanowi centrum subregionu. Skupia wokół siebie pięć satelickich miast, które kiedyś tworzyły województwo leszczyńskie. Są to miejscowości: Kościan, Gostyń, Rawicz, Góra i Wschowa, dziś rozrzucone po trzech województwach.

Obecnie miasto aktywnie korzysta ze środków unijnych. Wygrało konkurs na Modelową rewitalizację miasta. Wypiękniało, a wraz ze zmianą wizerunku organizowane są ciekawe wydarzenia, które angażują coraz więcej ludzi - w bardzo nieoczywistych miejscach.

W Lesznie odbywa się wiele ciekawych inicjatywW Lesznie odbywa się wiele ciekawych inicjatyw Joanna K-V / shutterstock

- Nagle ożywiamy jakąś zapomnianą ulicę, organizujemy tam kino plenerowe. Wieszamy lampki, stawiamy stoliki, rozkładamy leżaki, rozwijamy trawę z rolki i okazuje się, że ulica, która była gdzieś schowana, staje się centrum wydarzenia. Ożywiliśmy też Wały Miejskie. Nie mamy pięknych murów jak inne miejscowości, ale nadal w topografii miejskiej można zauważyć ślady wałów, które kiedyś otaczały nasze miasto. Udało się znaleźć środki na rewitalizację fragmentu zaniedbanego terenu i stworzono tam całkiem przyjemny ciąg pieszy. Leszczynianie bardzo polubili to miejsce, chętnie tu spacerują - opowiada.

- Widać, że proces rewitalizacji coś zmienia i zmienia też nasze myślenie o mieście, ale ogromnie dużo jest jeszcze do zrobienia. Leszno nie miało szczęścia do inwestycji w najstarszą tkankę miejską. Mamy przebudowaną od granicy do granicy byłą krajową drogę numer 5, druga droga krajowa nr 12 przebiegająca przez miasto jest w tej chwili przebudowywana w całości, a od lat nie można doprosić się o rewitalizację nawierzchni na rynku - zauważa inżynier.

Kompaktowe miasto

Pan Wojciech nie ukrywa, że lubi swoje miasto. - Życie w Lesznie toczy się w zupełnie innym rytmie. Jest powolne, spokojne. Kiedy wysiadam z pociągu we Wrocławiu czy w Poznaniu, sam czuję, że idę szybciej. A tutaj mogę spokojniej odbierać świat. Leszno jest też kompaktowe. Jeśli spojrzeć na te najważniejsze punkty w mieście, to można je wpisać w okrąg. Wszędzie jest blisko i można dojść czy to na piechotę, czy pojechać rowerem. Nie potrzebuję do życia samochodu. Komunikacji miejskiej praktycznie nie używam. Nigdy nie zakładałem, że zostanę po studiach w większym mieście, zresztą cztery i pół roku we Wrocławiu i pół roku w Barcelonie pokazały mi, że należę do tego spokojniejszego świata.

Dojazd do Leszna:

Uważasz, że twoja miejscowość powinna znaleźć się w naszym cyklu i chcesz o niej opowiedzieć? A może znasz kogoś, kto chętnie podzieli się z nami opowieścią o miejscu, z którego pochodzi? Napisz do nas na adres podroze@agora.pl.

Poznaj też poprzednie odcinki naszego cyklu "Stąd jestem". Znajdziesz je tutaj