Turyści ukarani mandatem za selfie na granicy. "Znaki graniczne to nie miś na Krupówkach"

Funkcjonariusze z Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej ukarali mandatami czworo turystów. Grupa złamała zakaz wchodzenia na pas drogi granicznej, a jedna osoba dodatkowo nielegalnie przekroczyła granicę polsko-białoruską. Turyści chcieli zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.

W czasie patrolu Straż Graniczna z placówki w Krynkach zauważyła ślady, które świadczyły o tym, że ktoś wszedł na pas drogi granicznej oraz nielegalnie przekroczył granicę. Okazało się, że odpowiada za to grupa turystów z Holandii (dwóch mężczyzn i jedna kobieta) oraz jedna Polka. 

Zwiedzający chcieli zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. Zignorowali więc znaki zakazujące wchodzenia na pas drogi granicznej i przekraczania granicy. Być może nawet nie zdawali sobie sprawy, jak wiele będzie ich to kosztować. 

Zobacz wideo Jak pracuje Straż Graniczna? Tak wyglądało jedno z lipcowych zatrzymań

Najboleśniej chęć zrobienia zdjęcia odczuł 64-letni Holender, który za nielegalne przekroczenie granicy polsko-białoruskiej musiał zapłacić 500 zł mandatu. Pozostali zostali ukarani mandatami po 200 zł za złamanie zakazu wejścia na pas drogi granicznej.

Straż Graniczna odniosła się do sprawy na Twitterze. Funkcjonariusze wyjaśniają, że pas drogi granicznej właśnie po to jest zaorany, żeby każda wchodząca osoba zostawiła ślady.

I właśnie dlatego nie należy po nim chodzić. Każdy ślad to alarm na placówce. A znaki graniczne, to nie miś na Krupówkach.

Lekkomyślni amatorzy przekraczania granic

Nie jest to pierwszy raz, gdy turyści nielegalnie przekraczają granicę lub ignorują zakazy i wchodzą na pas drogi granicznej. Niedawno informowaliśmy o turystach z województwa kujawsko-pomorskiego, którzy chcieli z bliska obejrzeć rosyjski słup graniczny.

Przyznali, że byli w rejonie granicy polsko-rosyjskiej na wycieczce z dziećmi. Choć jeden z nich widział zakazy i oznaczenia informujące o granicy, zdecydowali się podejść bliżej słupa. Wycieczka zakończyła się dla mężczyzn mandatami w wysokości 500 zł.