Thomas Cook. O jego upadku pisali wszyscy. Okazuje się, że biuro podróży może wkrótce powrócić

Biuro podróży Thomas Cook upadłość ogłosiło we wrześniu 2019 roku. O spektakularnym bankructwie brytyjskiej firmy informowały media na całym świecie. Teraz pojawiają się doniesienia, że Thomas Cook może powrócić już wkrótce, choć w innej formule.

Thomas Cook było jednym z największych i najstarszych biur podróży na świecie. Zostało założone jeszcze w XIX wieku, a konkretnie w 1841 roku. Upadłość ogłosiło we wrześniu zeszłego roku, co oznacza, że działało przez 178 lat. Głównym problemem biura było olbrzymie zadłużenie. Do tego dołożył się spadek liczby rezerwowanych wycieczek oraz niepewność spowodowana przez brexit.

Zobacz wideo Oświadczenie prezesa Thomas Cook z września 2019

Pierwsze sygnały o tym, że chiński konglomerat Fosun, który kupił markę za 11 milionów funtów (przed upadkiem był jej największym udziałowcem), chce reaktywować biuro, pojawiały się już pod koniec ubiegłego roku. Plany uległy zmianie z powodu pandemii.

Teraz Sky News donosi, że Thomas Cook powróci być może już w przeciągu najbliższych dni. Ma jednak funkcjonować w innej formule niż dotychczas i działać tylko online, bez hoteli, linii lotniczych i salonów starej firmy. Termin ponownego uruchomienia Thomas Cook jest uzależniony od uzyskania przez Fosun niezbędnych zezwoleń na prowadzenie działalności, a także od ograniczeń związanych z koronawirusem, które wprowadzają brytyjskie władze. 

Wielki upadek

Upadek brytyjskiej firmy pociągnął za sobą szereg konsekwencji. Jego efektem było m.in. ogłoszenie upadłości przez Neckermann Polska. Jako bezpośredni powód swoich działań biuro podało ogłoszenie w dniu 23 września 2019 r. upadłości przez Thomas Cook PLC, a w konsekwencji także ogłoszenie w dniu 25 września 2019 r. upadłości spółki Thomas Cook GMBH, właściciela 100 proc. udziałów w Neckermann Polska.

Bankructwo Thomas Cook spowodowało także, że Brytyjczycy rozpoczęli największą repatriację swoich obywateli w historii w czasach pokoju - nadali jej nazwę Operacja Matterhorn. Upadek biura dotknął ok. 600 tys. turystów przebywających za granicą, w tym 150 tys. Brytyjczyków, których rząd sprowadzał do kraju.