Tam uczył się wizjoner lotów kosmicznych. Niespieszny klimat doceni każdy. "To najlepsze, co może być na świecie"

O wielu miejscach można powiedzieć, że hołdują zasadom tzw. życia slow. Jeziorany jednak mają na to pełne przyzwolenie. Należą bowiem do zrzeszenia miast Cittaslow, w których czas naprawdę płynie wolniej. Jeziorany więc najlepiej zwiedzać niespiesznie, bo i po co gdzieś pędzić. Grecy pewnie powiedzieliby "siga-siga". My mówimy: zrelaksuj się.

Polska to nie tylko duże, cieszące się popularnością miasta. To także wiele mniejszych miejscowości, które potrafią zachwycić nie mniej niż te najsłynniejsze. Poprosiliśmy ich mieszkańców i osoby, dla których są to miasta rodzinne, by wam o nich opowiedziały. Tak powstał cykl "Stąd jestem", na którego kolejne odcinki zapraszamy was w sobotę co dwa tygodnie o godzinie 19.

NAZWA: Jeziorany - dawniej Zybork, niem. Seeburg

LOKALIZACJA: woj. warmińsko-mazurskie, powiat olsztyński. Leżą na Warmii nad rzeką Symsarną.

ISTNIEJĄ OD: Jeziorany uzyskały lokację miejską w 1338 roku. Dwa razy były wcielane do Polski: w 1454 i po II wojnie światowej.

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Choć warmińskie Jeziorany nie mają nic - oprócz nazwy - wspólnego z fikcyjną wsią Jeziorany z radiowego słuchowiska "W Jezioranach", to jednak miasto jest na tyle charakterystyczne i nastrojowe, że nagrano tu w latach dwutysięcznych serial "Stacyjka" w reż. Radosława Piwowarskiego i z Bartłomiejem Topą, Katarzyną Figurą czy Małgorzatą Sochą w głównych rolach. W szkole w Jezioranach uczył się niemiecki wynalazca Hermann Ganswindt - uważany za jednego z wizjonerów lotów kosmicznych. Jeszcze jako uczeń szkoły elementarnej skonstruował pojazd napędzany siłą mięśni i wzbudził dużą sensację w okolicy. Żeby jednak nie było tak wesoło: Jeziorany posłużyły też - przynajmniej w kwestii nazwy czy lokalizacji - jako model dla Zyborka, czyli mrocznego miasta z powieści "Wzgórze Psów" Jakuba Żulczyka.

***

Do warmińskich Jezioran, o czym mało kto wie, można łatwo dolecieć. Tylko trzeba mieć czym! W jednej z sąsiednich wsi - Kikitach - znajduje się bowiem lotnisko, na którym prywatny samolot można też "garażować". Jednak można też po prostu dojechać, przy czym trudno się zdecydować, która z wiodących do nich dróg jest najbardziej malownicza.

Ta od zabytkowego Barczewa stopniowo ukazuje panoramę pięknie położonego wśród zielonych pagórków miasta. Inne prezentują charakterystyczny dla regionu genialny, a zarazem przepiękny pruski pomysł, czyli gęste i stare aleje z drzew. Ich pnie wyznaczały drogę i nie pozwalały się gubić, ich korony ocieniały trasę, chroniąc podróżnych na wozach przed słońcem, deszczem, śniegiem. - Nie wyobrażam sobie regionu bez tych alei - mówi Mikołaj Bosch, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Jezioranach. - Na szczęście w naszej gminie o nie właśnie, ale i o przyrodę w ogóle, dbamy i nie zamierzamy, tak jak to zrobiono gdzie indziej, tych alei się pozbywać - oświadcza z mocą.

Mikołaj BoschMikołaj Bosch Julia Czabrycka

Mikołaj Bosch śmieje się, że jednocześnie jest stąd i nie jest. Urodził się i do siódmego roku życia mieszkał w pobliskim Kiersztanowie, po czym wyjechał: najpierw mieszkać w stolicy i tam kształcić swój talent muzyczny, a potem na studia do Bydgoszczy.

I nie wiem, jak to w ogóle możliwe u takiego małego dzieciaka, ale już od momentu wyjazdu ogromnie tęskniłem za tym, żeby od razu po wyjściu z domu widzieć przyrodę i to rozgwieżdżone, warmińskie niebo

- uśmiecha się.

Kiedy więc tylko odebrał dyplom bydgoskiej uczelni - a jest, uwaga, dyplomowanym śpiewakiem operowym! - zapakował swoje auto po sufit i ruszył do starego domu w Kiersztanowie, by spełnić swoje marzenie o mieszkaniu na warmińskiej wsi. Po kilku latach objął stanowisko w jeziorańskim Ośrodku Kultury i teraz - z zamiłowania i urzędu - honoruje piękno i kulturę regionu. Organizuje między innymi koncerty muzyki klasycznej i współczesnej w lokalnych zabytkach, nie tylko sakralnych.

KiersztanowoKiersztanowo Mikołaj Bosch

A trzeba przyznać, że pod względem tych ostatnich Jeziorany mają się czym pochwalić. - W środku miejscowości mieści się okazały, gotycki kościół świętego Bartłomieja Apostoła, którego wieżę widać z daleka, gdy dojeżdża się do Jezioran, praktycznie od dowolnej strony - mówi Mikołaj i wskazuje na rudy kościół z cegły, z pięknym czerwonym dachem, który wedle tradycji zbudowano już w 1345 roku.

Ale to nie wszystko: jest niesamowita renesansowa kaplica św. Krzyża mieszcząca się praktycznie na skrzyżowaniu ulic Kopernika, Kajki i Mickiewicza, służąca obecnie jako dom pogrzebowy, jest piękny, malutki kościół poewangelicki (to jego "obudził" w zeszłym roku piękną muzyką i scenografią jeden z koncertów muzyki poważnej) i niedaleko nastrojowy ewangelicki cmentarz wśród drzew.

Jeśli pojedziemy dalej drogą w stronę Tłokowa, mamy szansę zobaczyć jeszcze dwie świątynie: tłokowski, wyjątkowy kościół salowy Jana Chrzciciela i niesłychanie położony wśród pól i zagajników kościół św. Rocha w Kramarzewie. Do niego warto zrobić sobie specjalną wycieczkę, będzie to prawdziwie warmińskie doświadczenie: jadąc ostrożnie po szutrowej drodze, będziecie mijać warmińskie siedliska, stawy, przejedziecie przez stary trakt kolejowy, by zobaczyć wyłaniający się, piękny rudo-różowy, barokowy kościółek konsekrowany przez biskupa Ignacego Krasickiego, a pod wezwaniem patrona od zarazy.

- Bo Jeziorany to nie tylko miasteczko ze ślicznym centrum - przekonuje Mikołaj. - W okolicznych wsiach też można się zakochać, bo są niebywale urokliwe, jakby nieskażone przez pędzący czas i cywilizację. Do tego to właśnie w nich są umiejscowione lokalne agroturystyki, bo w samych Jezioranach nie ma hotelu. I może wcale nie byłby akurat tutaj potrzebny? Są za to dwie fajne restauracje Retro i Klimat - opowiada nasz przewodnik.

Oprócz kościółków i kaplic, w pobliskich wsiach można też znaleźć zabytkowe młyny wodne (Potryty, Wójtówko), pruskie dworki (Ustnik, Wójtówko, Kalis), niekiedy z towarzyszącymi im dodatkowymi zabudowaniami, takimi jak stajnie, kuźnie czy czworaki dla służby, pozostałości po założeniach parkowych, a także zagubione wśród lasów i pól cmentarze wojenne. W okolicach Zerbunia są takie dwa powszechnie znane, jest też niezliczona ilość maleńkich, polnych mogił, czasami ledwie już z daleka widocznych, choć otoczonych pokaźnymi drzewami i chwiejnymi murkami z cegieł i kamieni polnych.

Polkajmy niedaleko JezioranPolkajmy niedaleko Jezioran Mikołaj Bosch

Nie można zapominać o wszechobecnych jeziorach! A lokalni wytwórcy? Genialni! Są miody Siedlisko Pasieka), sery - genialne kozie czy owcze z Sauerbaum czy Owczarni Lefevre - ale też makowce, chleby, bułeczki czy zielarskie specjały i ręcznie robione kosmetyki. Ich twórcy zjeżdżają na ryneczek w letnie soboty. Odbywa się tam bowiem lokalny EkoTarg przed Galerią Vita Warmia, w której można kupić rękodzieło od znajomych artystów czy zasięgnąć informacji o miejscowych atrakcjach turystycznych. Najmłodsi mogą też niekiedy załapać się na organizowane tam warsztaty artystyczne.

- W Jezioranach mimowolnie każdy zwalnia, zatrzymuje się od biegnięcia "niewiadomogdzie" - mówi Mikołaj i nie sposób mu nie wierzyć, bo w końcu miasto ma status Cittaslow. Oznacza to, że należy do Międzynarodowej Sieci Miast Dobrego Życia. Takich, w których czas płynie wolniej. "Miasta spod znaku ślimaka", bo taki jest herb Cittaslow, przyjmują wspólne cele dla polepszania jakości życia mieszkańców i przybliżania kultury dobrego życia. Przede wszystkim stawiają na działania prospołeczne i prośrodowiskowe, dbają o zachowanie niepowtarzalnego charakteru każdego z miast poprzez odnowę zabytków oraz pielęgnowanie lokalnej wytwórczości i kuchni.

Charakterystyczną cechą miast Citttaslow jest również rozwijanie tradycji gościnności. Idee zakładają też wykorzystywanie nowoczesnych technologii i nowatorskich sposobów organizacji miasta tak, aby spokojne tempo życia nie stało w sprzeczności z ciągłym i przemyślanym rozwojem

- czytamy na stronie zrzeszającej parę miast z Warmii i Mazur, ale też miasteczka włoskie czy portugalskie.

Wschód słońca nad JezioranamiWschód słońca nad Jezioranami Mikołaj Bosch

- Najciekawsze atrakcje Jezioran nie są wcale widoczne na pierwszy rzut oka. Poza nielicznymi wyjątkami (np. w Zerbuniu) nie ma u nas tablic informacyjnych - śmieje się Mikołaj. - Najlepiej po prostu się przejść, koniecznie powoli, i wczuć w atmosferę miasteczka. Wtedy można dostrzec, że przestrzeń pod mostem to stara fosa zamkowa, że prostokąt, zaznaczony symbolicznie na drodze przy moście kostką granitową, to miejsce, gdzie stała niegdyś brama miejska. Będzie możliwe docenienie tego, że nawet obecny ratusz, który powstał około 200 lat temu, jest zbudowany na fundamentach i w murach dawnego Zamku Biskupiego - opowiada.

Jak się tak spaceruje niespiesznie, można poczuć porządek tego miasteczka sprzed kilkuset lat. Odnaleźć średniowieczne mury miejskie, zabytkowy spichlerz. Ale też secesyjne kamieniczki i wille, neogotycki budynek poczty, dawny żydowski dom przedpogrzebowy. Jest tu też budynek, który mniej więcej do lat 90. był internatem, ale przed drugą wojną działał jako browar i robiło się tu piwo! Być może odnaleźć można jeszcze gdzieś zakopane porcelanowe zatyczki do butelek, a może i same butelki…

- Z kolei nasz Ośrodek Kultury stoi na miejscu starej remizy strażackiej, zachowała się jeszcze charakterystyczna wieża z lat 20. A wszystko to nad rzeką o wdzięcznej nazwie - Symsarną - nad którą (oprócz browaru) stoi apteka, czyli niegdysiejszy młyn wodny. Legenda głosi, że w czasach jego świetności działała w nim winda napędzana hydraulicznie. W Jezioranach trzeba też przejść się niezwykle urokliwą uliczką Dworcową, jedną z wielu z kocimi łbami, i zobaczyć stary budynek stacji, obecnie już tylko mieszkalny, z pięknymi kwiatami w oknach, o które dba żyjąca tu od dawna dyżurna ruchu - wylicza dyrektor.

Stacja kolejowa przed rozbiórką torów w 2012Stacja kolejowa przed rozbiórką torów w 2012 Mikołaj Bosch

- Nasza zabytkowa tkanka jest wpisana naturalnie w miasto. Obejmuje prawie 70 proc. budynków! - podkreśla Mikołaj. - Wyrasta spod ziemi jak grzybnia, zaskakuje! I daje mnóstwo satysfakcji, kiedy nagle samemu odkryje się jakiś zabytek, a przy takim ich zagęszczeniu nie jest to trudne! A jak ktoś nie chce zwiedzać zabytków, zawsze można pójść na plażę miejską nad jeziorem Pierścień lub wybrać się nieco dalej, do Kikit nad duże jezioro Luterskie, gdzie latem działa wypożyczalnia sprzętu wodnego - zachwala.

Można też pójść do teatru. Mieszkańcy pod dowodzeniem warmińskiego Francuza Stefana [tak naprawdę: Stephane’a] Lefevre (tak, tego od serów) zawiązali bowiem amatorski Teatr Niezbyt Zwyczajny, który gra między innymi - prawie jak w Nowym Jorku! - w budynkach starej mleczarni. Informacji o ich spektaklach (a repertuar mają bardzo nowoczesny) warto wypatrywać na tablicach informacyjnych w mieście lub dopytać w Ośrodku Kultury. Podobnie zresztą, jak o koncerty, wystawy, warsztaty i wszelkie inne wydarzenia dla spragnionych odrobiny kultury czy rozrywki w wersji slow life.

Dyrektor poleca jeszcze jedno miejsce. - Jak się skręci za Biedronką, przy samym wyjeździe z Jezioran na Lidzbark, w lewo w wąską uliczkę, można się znaleźć w wiosce w miasteczku: ta część Jezioran jest chyba najbardziej ukryta i malownicza, z małymi domkami i kwiatami w ogrodach. Stamtąd już tylko krok do fosy miejskiej, przez stary mostek na rzece, schowany nieco wśród zarośli i wiekowych drzew. Niezwykle romantyczny zakątek - uśmiecha się.

I zaprasza w przyszłym roku na Noc Muzeów. - Atrakcje będą rozsiane właśnie w tych naszych, niedostępnych na co dzień zabytkach, choćby w piwnicach pod nieistniejącym już zamkiem. Będzie więc można w pełni doświadczyć tajemniczości miasteczka - opowiada dyrektor Ośrodka Kultury w Jezioranach. - I takiej sielskości prowincji. Niektórzy traktują to określenie pejoratywnie, a dla mnie to najlepsze, co może być na świecie! - deklaruje.

Dojazd do Jezioran:

Uważasz, że twoja miejscowość powinna znaleźć się w naszym cyklu i chcesz o niej opowiedzieć? A może znasz kogoś, kto chętnie podzieli się z nami opowieścią o miejscu, z którego pochodzi? Napisz do nas na adres podroze@agora.pl.

Poznaj też poprzednie odcinki naszego cyklu "Stąd jestem". Znajdziesz je tutaj >>