W tym mieście John Malkovich czuł się jak w domu. "Nie ma u nas tłumów, nie ma masowej turystyki"

Właściwie wszystkim kojarzy się ze stacją kolejową. To bowiem "żelazna arteria" naszego kraju. Tym, którzy żeglują, z Jeziorakiem - najdłuższym i chyba jeszcze nie do końca odkrytym jeziorem w Polsce - oraz z ekskluzywną szkołą dla kapitanów i pilotów statków ukrytą w lesie pod miastem. Zaś tym, którzy kochają Pana Samochodzika - ze skarbami. Taka jest Iława. Brama do Warmii i Mazur, miasto, które jest na wyciągnięcie ręki dla mieszkańców Warszawy, Gdańska i Poznania. Choć wydaje się, że jeszcze nie wszyscy o tym wiedzą.

Polska to nie tylko duże, cieszące się popularnością miasta. To także wiele mniejszych miejscowości, które potrafią zachwycić nie mniej niż te najsłynniejsze. Poprosiliśmy ich mieszkańców i osoby, dla których są to miasta rodzinne, by wam o nich opowiedziały. Tak powstał cykl "Stąd jestem", na którego kolejne odcinki zapraszamy was w sobotę co dwa tygodnie o godzinie 19.

NAZWA: Iława

LOKALIZACJA: województwo warmińsko-mazurskie, Pojezierze Iławskie, nad jeziorem Jeziorak

ISTNIEJE OD: 1305 roku, zostało założone przez komtura krzyżackiego Siegharda von Schwarzburga

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Jezioro Jeziorak o charakterystycznym, rynnowym kształcie, którego część wije się w granicach miasta. Tajemnice, które czekają na to, by rozwikłali je fani Pana Samochodzika, skarbów i legend. Wszechobecna zieleń i rezerwat z przejrzyście czystą wodą oraz najnowocześniejszy port śródlądowy na Warmii i Mazurach.

***

Z Michałem Młotkiem spotykam się na pomoście. Pijemy herbatę z widokiem na port śródlądowy, Jeziorak i dziką wyspę Wielka Żuława, w hotelu i restauracji Port 110. - To nowy obiekt, najnowocześniejszy na Warmii i Mazurach - mówi Michał Młotek, iławski radny, regionalista i miłośnik Iławy, wskazując na biały budynek portu po drugiej stronie jeziora. - W środku jest wszystko, czego żeglarz potrzebuje: zmywalnia naczyń, pralnia, umywalnia, warsztat do bieżących drobnych napraw. Są też specjalne pokoje dla osób poszkodowanych na wodzie, pokój pierwszej pomocy i informacja turystyczna, która pomoże w zaplanowaniu wypoczynku nad Jeziorakiem. A Jeziorak to bardzo przyjazne, bezpieczne jezioro. Jego rynnowy charakter sprawia, że obydwa brzegi widać podczas całej podróży łodzią - opowiada.

Dla fanów tajemnic i Pana Samochodzika

W Jezioraku i Iławie kochał się Zbigniew Nienacki, który w "Nowych przygodach Pana Samochodzika" pisał przed laty: "Zwiedzanie Jezioraka powinno się chyba zaczynać od Iławy, a nie, jak proponują na ogół wszystkie przewodniki, od jego połączenia z Kanałem Elbląskim, to jest od Miłomłyna, (...)". A w powieści "Pan Samochodzik i Złota Rękawica" pisał: "Między Lipowym Dworem a Jezierzycami Jeziorak stanowi wąską rynnę, nieco skręcającą na północny wschód. Na lewym brzegu, na ogół bezludnym, niezamieszkanym, jeżeli nie liczyć dwóch małych gajówek i osady leśnej Gardzień, znaleźć można urocze zatoczki, a przed Szałkowem nawet mały półwysep, świetnie nadający się na biwak".

Michał wskazuje zresztą na to, że Iławę często zwiedzają ci, którzy są przywiązani do postaci Pana Samochodzika albo jego autora, który tu żył i spoczywa niedaleko Iławy. Są też tacy, którzy, jak postacie Nienackiego, lubią historię, skarby i zabytki. - Pod tym kątem przypominamy Dolny Śląsk. Jeśli zatem ktoś dobrze czuje się tam, to poczuje się dobrze i tutaj - uśmiecha się.

Wie, co mówi, bo skarby, tajemnice, niezwykłe historie to jego pożywka. Napisał na ten temat kilka książek. To historie o skarbach, walce wywiadów, postaciach związanych z regionem, w tym o prezydencie Paulu von Hindenburgu, który żył i zmarł pod Iławą. - Okolica pełna jest takich historii i ciekawostek - emocjonuje się radny, który działa aktywnie na rzecz utworzenia w Iławie muzeum i wspólnie z kolegą Dariuszem Paczkowskim od wielu lat organizuje wycieczki po mieście. Jeśli tam zawitacie, koniecznie sprawdźcie, czy nie załapiecie się na którąś.

embed

Michał Młotek, fot. Chołaszczyński Studio

Jeziorak tętni życiem

Wróćmy jednak do czasów dzisiejszych i Jezioraka. Iława i okolice to raj dla miłośników dwóch kółek. Nie tylko rowerów, lecz także hulajnóg. - Mamy tu sieć ścieżek i tras rowerowych, z wewnętrzną zieloną obwodnicą, którą można przemieszczać się z północy, przez centrum w kierunku południowo-wschodnich granic miasta, cały czas wzdłuż brzegu jeziora i rzeki Iławki - mówi Michał. Rowery to zresztą dla mieszkańców Iławy jeden z głównych środków komunikacji, a system ścieżek i tras to jedna z głównych atrakcji.

embed

Fragment ścieżek pieszo-rowerowych, które ciągną się przez całe miasto, fot. archiwum Urzędu Miasta Iławy

- Iława to generalnie miejsce dla tych, którzy lubią żyć zdrowo, ruszać się: biegać, uprawiać nordic walking, jeździć na rowerze - mówi Michał. Zresztą, jak tu nie spędzać czasu na świeżym powietrzu, jak przy trasach, o których wspomniał, natrafi się na tarasy widokowe, z których rozpościerają się zapierające dech w piersiach widoki. Zwłaszcza pod koniec dnia! Znaleźć tam można też miejsca na piknik, kładki dla wędkarzy (a w Jezioraku jest co łowić!), bezpieczne place zabaw dla dzieciaków, siłownie zewnętrzne i altany wypoczynkowe. Na wyciągnięcie ręki, kilka minut drogi od głównej trasy rowerowej, są też miasteczko ruchu drogowego (niesamowita atrakcja dla dzieci!) i zabytki, w tym cerkiew greckokatolicka. Dla cyklistów i spacerowiczów przygotowano tablice informujące o mieście, jego historii, atrakcjach, zabytkach, podaniach i legendach oraz ciekawostkach.

embed

Warto wybrać się na rejs po Jezioraku statkiem "Ilavia", fot. archiwum Urzędu Miasta Iławy

Co Iława zawdzięcza kolei?

Choć Jeziorak i woda w ogóle to ważny punkt na mapie Iławy, sprowadzam Michała na opowieść o przepięknym dworcu, od którego wielu z nas zacznie swoją przygodę z tym miastem. - Iława wiele zawdzięcza kolei - opowiada Michał. - To ważna część miasta i jego historii - mówi.

- Pod samą Iławą po I wojnie światowej przebiegała granica - kontynuuje. - To zresztą widać, te różnice widoczne są do dzisiaj. W przestrzeni, w krajobrazie, ale też w mentalności ludzi. Jest Iława, którą Polacy zasiedlili po wojnie, a kilkanaście kilometrów dalej, w tym samym powiecie, jest Lubawa, w której Polacy żyją od zawsze.

To, jak Iława odradzała się po wojnie, to ciekawa historia. Miasto było zniszczone prawie w 90 proc. Jego szybka odbudowa to w dużej mierze zasługa właśnie kolei: łatwo było dojechać z każdego zakątka kraju, przyjeżdżali przede wszystkim lekarze, nauczyciele oraz wojsko. - Ludzie chętnie się tu osiedlali. Przyjeżdżało też wielu fachowców, których wszędzie brakowało. A oni wybierali Iławę, także ze względu na wszechobecną wodę i zieleń. 

embed

Iława z lotu ptaka, fot. archiwum Urzędu Miasta Iławy

Michał zapewnia, że dziś kolej też ma znaczenie. - Teraz z Warszawy można tu, nad jezioro czy do lasu, dojechać pociągiem Pendolino w godzinę czterdzieści, a zaraz jeszcze szybciej! Z Gdańska to z kolei niecała godzina jazdy, ale właściwie z każdego większego miasta w Polsce nie jest trudno tu dojechać.

Gdy spaceruje się po Iławie, można zauważyć, że miasto było zniszczone. Ale gdzieniegdzie uchowały się interesujące zabytki. Gotycki kościół z fragmentami murów miejskich, imponujący ratusz, kamienice, które dawniej zamieszkiwali bogaci mieszczanie. Na każdym kroku natrafia się też na restauracje.

- W Iławie zawsze można było dobrze zjeść - mówi z dumą Michał. - Wszyscy tu znają historię błękitnego węgorza, którego można było skosztować w jednej z restauracji. Ludzie przyjeżdżali z samego Berlina.

Pytam więc o to, co i gdzie zjeść w Iławie teraz. Przecież runa leśnego, dziczyzny i ryb (nie mówiąc już o wspomnianych węgorzach) nie może tu zabraknąć. Michał poleca Port 110, Stary Tartak i U Czapy, a także Gęsią Chatę z lokalnymi wyrobami.

Malkovich poczuł się tu jak w domu

Nie samym miastem jednak człowiek żyje. Michał zachwyca się okoliczną przyrodą. - Jako dziecko jeździłem z rodzicami na cały dzień do pobliskich lasów. Pretekstem wcale nie musiały być grzyby czy jagody, choć oczywiście ich tu pełno, lecz właśnie sama przyjemność z chodzenia po tak pięknym lesie - opowiada.

Iławscy miłośnicy przyrody wskazaliby też pewnie turyście Park Krajobrazowy Pojezierza Iławskiego, który stanowi cenny fragment Zielonych Płuc Polski. W granicach parku utworzono kilka rezerwatów przyrody, chroniących liczne unikalne fragmenty lasów, terenów lęgowych ptactwa, leśnych jezior i torfowisk. Wśród nich rezerwaty: "Czerwica" - utworzony w celu ochrony kolonii kormoranów, "Jezioro Gaudy", który chroni miejsca lęgowe ptactwa wodnego, błotnego i interesujące zespoły roślinności oraz unikatowy rezerwat "Jasne" z przejrzyście czystą wodą.

Na terenie parku znajduje się łącznie 31 akwenów wodnych, na czele z Jeziorakiem. Wśród licznych gatunków objętych ochroną występuje wiele zwierząt zagrożonych wyginięciem w skali kraju, a nawet świata. Do gatunków ptaków zagrożonych globalnie należą występujące na terenie parku: orzeł bielik, derkacz i podgorzałka. Równie ciekawy i bogaty jest świat roślinności. Głównym elementem tutejszej flory są duże zbiorowiska leśne i roślinność wodna. Na terenie parku znajduje się także ponad 60 pomników przyrody ożywionej. Już samo eksplorowanie dostępnych fragmentów parku może zająć cały urlop.

Pytam Michała o okoliczne zabytki. W końcu jedna z okolicznych budowli - niesamowity, czternastowieczny zamek gotycki we wsi Szymbark zbudowany przez kapitułę pomezańską (drugi po Malborku tak wielki zamek gotycki) sprowadził tu samego Johna Malkovicha, który grał w "Królu Olch" Volkera Schlöndorffa - film kręcony był na tych terenach. Aktor zajął jedno piętro Hotelu Kormoran (do którego przywiózł własne łóżko!) i podobno czuł się tu jak w domu. Michał poleca też ruiny pałacu w Kamieńcu, ale prawda jest taka, że gotyckie kościoły czy pozostałości po arystokracji pruskiej spotkać tu można na każdym kroku.

- Tu można, jak wspomniany Malkovich, poczuć się jak w domu, bo nie ma turystyki masowej. Nadal nie ma u nas tłumów, co wynika z niepowtarzalnego układu miasta i wyjątkowego charakteru Jezioraka - mówi Michał. - Zresztą to takie miasto, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki i to chyba jest najlepsze. Doceniają to mieszkańcy wielkich miast, którzy postanawiają nie tyle przyjechać do nas na urlop, co... zamieszkać. To chyba dobra rekomendacja?

embed

Wyspa Wielka Żuława fot. archiwum Urzędu Miasta Iławy

Dojazd do Iławy:

Uważasz, że twoja miejscowość powinna znaleźć się w naszym cyklu i chcesz o niej opowiedzieć? A może znasz kogoś, kto chętnie podzieli się z nami opowieścią o miejscu, z którego pochodzi? Napisz do nas na adres podroze@agora.pl.

Poznaj też poprzednie odcinki naszego cyklu "Stąd jestem". Znajdziesz je tutaj >>