Turyści chcieli obejrzeć z bliska słup graniczny. Słono za to zapłacili

Straż Graniczna z Węgorzewa ukarała mandatami dwóch turystów, którzy przyszli obejrzeć rosyjski słup graniczny. Choć widzieli zakazy, zdecydowali się podejść bliżej. Za swoją wycieczkę musieli zapłacić po 500 zł.

Patrol Straży Granicznej z Węgorzewa wylegitymował dwóch turystów z województwa kujawsko-pomorskiego, którzy przebywali w rejonie granicy państwa. Gdy funkcjonariusze zapytali ich, czy wchodzili na pas drogi granicznej, odpowiedzieli, że nie.

Ślady znalezione przez patrol świadczyły jednak o czymś innym. Straż Graniczna przez kilkanaście godzin próbowała skontaktować się z mężczyznami. Dopiero wówczas przyznali, że byli w rejonie granicy polsko-rosyjskiej na wycieczce z dziećmi. Choć jeden z nich widział zakazy i oznaczenia informujące o granicy, zdecydowali się podejść bliżej słupa - towarzyszącemu mu koledze bardzo zależało na tym, żeby obejrzeć go z bliska.

Zobacz wideo Co oznaczają kolory paszportów? Są tylko cztery

Zdjęcie za 500 zł

Wycieczka zakończyła się dla mężczyzn mandatami w wysokości 500 zł. Nie są to pierwsi turyści, którzy za chęć obejrzenia słupa granicznego czy zrobienia sobie z nim zdjęcia musieli słono zapłacić. Swego czasu pisaliśmy o osobach, które - świadomie lub nie - przekraczają granicę w niedozwolonych miejscach. 

- Do czynienia z takimi przypadkami mamy, niestety, bardzo często. Zwłaszcza w okresie wakacyjnym. Trudno znaleźć wytłumaczenie dla lekkomyślności selfie-maniaków, którzy zupełnie świadomie przekraczają granicę tylko po to, aby zrobić sobie zdjęcie, i nie robią sobie nic z zakazów, o których informują ich znaki. Nielegalne przekroczenie granicy jest czynem karalnym na podstawie art. 49a § 1 kodeksu wykroczeń zagrożonym karą grzywny w wysokości do 500 złotych - wyjaśniała nam wówczas rzeczniczka Komendy Głównej Straży Granicznej, Agnieszka Golias.

Amatorzy selfie nie są jedynymi osobami, które nielegalnie przekraczają granice. To także grzybiarze. Zamiast kosza prawdziwków zbieracze przeważnie przynoszą jednak z takiej wyprawy mandaty.