Polska stolica humoru. "Gdy mówię, skąd pochodzę, często słyszę pytania, czy jestem córką sołtysa"

Dlaczego w nocy do Wąchocka nie można dojechać? Bo sołtys zwija asfalt na noc. Dlaczego w Wąchocku są gumowe drzewa? Bo córka sołtysa robi prawo jazdy. Dlaczego mieszkańcy Wąchocka trzymają żarówki w zębach? Żeby wyrażać się jasno. Znacie te dowcipy? To niewielkie miasteczko z nieznanych przyczyn stało się bohaterem żartów i anegdot. Jedni się śmieją, inni wzruszają ramionami. Kolejni zastanawiają się, czy takie miasto w ogóle istnieje. Otóż tak. Istnieje. I, co więcej, nadal sprawuje w nim władzę sołtys.

Polska to nie tylko duże, cieszące się popularnością miasta. To także wiele mniejszych miejscowości, które potrafią zachwycić nie mniej niż te najsłynniejsze. Poprosiliśmy ich mieszkańców i osoby, dla których są to miasta rodzinne, by wam o nich opowiedziały. Tak powstał cykl "Stąd jestem", na którego kolejne odcinki zapraszamy was w sobotę co dwa tygodnie o godzinie 19.

NAZWA: Wąchock  

LOKALIZACJA: Wąchock to niewielkie miasteczko położone w województwie świętokrzyskim, w powiecie starachowickim. Leży nad rzeką Kamienną, od zachodu i północy graniczy ze Starachowicami.  

ISTNIEJE OD: pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1179 r., kiedy biskup krakowski Gedko ufundował klasztor cystersów.  

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Miasto znane z dowcipów o sołtysie i jego córce. Pod koniec czerwca co roku odbywa się w Wąchocku Zjazd i Turniej Sołtysów. Władzę oficjalną w mieście sprawuje burmistrz, a honorową sołtys. Legendarna postać Wąchocka ma również swój pomnik. W mieście znajduje się kościół i klasztor cystersów z XII w. W dolinie rzeki Kamiennej odnaleziono ślady osadnictwa z epoki kamienia i pozostałości prehistorycznych kopalni hematytu. Dziś w tym miejscu znajduje się Rezerwat Archeologiczny "Rydno". Od kilku lat w mieście odbywa się widowiskowa Fiesta Balonowa.  

***

Bądźmy jednak precyzyjni. Władza sołtysa w mieście jest honorowa. Co nie znaczy, że Marek Samsonowski nie cieszy się z tego tytułu. Jedno jest pewne. Godnie pełni swoje obowiązki. Kapela Sołtysa z Wąchocka wystąpiła m.in. w talent show "Must Be the Music". Sołtys z zespołem otrzymał nawet cztery głosy na tak od jurorów, przeszedł do kolejnego etapu, po czym wrócił do swojego królestwa. Nie oznacza to, że czeka go w miasteczku nuda. Jego kapela przygrywa na rokrocznie organizowanym pod koniec czerwca Zjeździe i Turnieju Sołtysów, podczas którego uczestnicy szukają jaj w stogu siana, rozwijają asfalt na czas czy rzucają widłami w sąsiada. Szkoda, że w tym roku koronawirus pokrzyżował plany organizatorom i impreza musiała zostać odwołana.

Dwuwładztwo w mieście. Sołtys wybierany "po wąchocku"

- To jest paradoks. Wąchock prawo miejskie otrzymał w XV w., później po Powstaniu Styczniowym je stracił i od 1994 r. znowu ponownie stał się miastem. Władzę sprawuje oczywiście burmistrz. Ale ponieważ dzięki dowcipom nasza miejscowość stała się sławna, Towarzystwo Przyjaciół Wąchocka wymyśliło tytuł honorowego sołtysa - opowiada Jadwiga Gawior, mieszkanka gminy Wąchock i przewodniczka po Świętokrzyskiem.  

embed

fot. archiwum prywatne Jadwigi Gawior

Pani Jadwiga, gdy przyjeżdża tutaj z turystami, obowiązkowo zabiera grupę do Alei Humoru. - Idąc aleją, można się trochę pośmiać, ponieważ na ziemi znajduje się ok. 30 żeliwnych tablic, na których umieszczono najpopularniejsze dowcipy o moim mieście. Zwieńczeniem uliczki jest pomnik sołtysa, z którym obowiązkowo trzeba sobie zrobić zdjęcie. Możemy zobaczyć starszego pana w kapeluszu, siedzącego na postumencie, który z jednej strony trzyma teczkę, wspiera się na kole od wozu, a w drugiej dłoni trzyma telefon komórkowy. To połączenie nowoczesności z tradycją - opowiada Gawior.  

Przewodniczka zdradza też, w jaki sposób wybierana jest osoba na to honorowe stanowisko.

Z najwyższego punktu w miasteczku puszczane jest koło od wozu. Ten wąchocczanin zostaje włodarzem miasta, w czyj dom uderzy rozpędzone koło. Od kilku dobrych lat niezmiennie trafia w drzwi pana Marka i to on piastuje ten urząd. To oczywiście anegdota, nikt takiego koła nie puszcza

- śmieje się pani Jadwiga. - Sołtys wybierany jest przez Towarzystwo Przyjaciół Wąchocka - dodaje.

Dlaczego Wąchock stał się obiektem żartów? 

Gdy pytam przewodniczkę, dlaczego to akurat Wąchock stał się polską stolicą humoru, kobieta sugeruje, że trzeba by się przenieść do XV w., bo według niektórych to już wtedy zaczęło się naigrawanie z mieszkańców.  

- Tego tak do końca nie da się wyjaśnić. Jedni mówią, że zaczęło się to już w XV w., kiedy Wąchock zyskał prawa miejskie. Ówcześni mieszkańcy otrzymali od króla Kazimierza Jagiellończyka prawo serwitutu (przywilej upoważniał gospodarzy 195 domów do pobierania z lasu 1,3 m sześciennego drewna budulcowego i jednego kubika drewna opałowego raz na trzy lata). Niestety nowi osadnicy nie mogli korzystać z tego prawa i zaczęli złośliwie nazywać swoich sąsiadów "grumbkami". Wtedy najprawdopodobniej pojawiły się pierwsze żarty - tłumaczy przewodniczka.  

W XV w. nie znano asfaltu, żarówek, nie było też urzędu sołtysa. Może więc tropów trzeba szukać w czasach współczesnych? - Mieszkańcy są bardzo dumni i przywiązani do tradycji i historii. Ich przodkowie, ojcowie i dziadowie, byli bardzo aktywni podczas zrywów niepodległościowych i II wojny światowej. By umniejszyć ich rolę, zaczęto ich wyśmiewać. Mówi się, że te żarty pojawiły się dopiero w latach 60., czyli w Polsce Ludowej. W tym momencie, jeśli chodzi o mieszkańców, już nikogo nie bolą. Natomiast kiedy opowiadam młodym ludziom dowcipy, nie mają o nich zielonego pojęcia. Z kolei starsze pokolenie zawsze, kiedy wspominam, że pochodzę z okolic Wąchocka, pyta mnie, czy jestem córką sołtysa - śmieje się pani Jadwiga.  

Dumni i odważni 

Z Wąchocka śmieją się m.in. warszawiacy, gdańszczanie i poznaniacy. Niemal cała Polska, choć jak się okazuje, ci już nieco bardziej leciwi i dojrzali. Gdy znajdziemy się w tym urokliwym miasteczku, będziemy mieli szansę poznać ciekawą historię i odwagę mieszkańców, wszak Wąchock to nie tylko dowcipy o zwijaniu asfaltu. 

- Dla mieszkańców ważna jest tradycja, szczególnie patriotyczna, która przekazywana jest z dziada pradziada. Jestem trzecim pokoleniem po II wojnie światowej, a w moim domu rodzinnym cały czas te tradycje są kultywowane i podtrzymywana jest pamięć o ważnych wydarzeniach w naszej miejscowości. Podczas II wojny światowej wielu mieszkańców Wąchocka włączyło się w działalność partyzantki, najpierw pod dowództwem mjr. Jana Piwnika "Ponurego", a potem Eugeniusza Kaszyńskiego "Nurta". Na terenie gminy Wąchock znajduje się uroczysko Wykus, to tam te zgrupowania miały swoją bazę i tam dochodziło kilkakrotnie do obław. Szczątki legendarnego dowódcy "Ponurego", który zginął w 1944 r. pod Jewłaszami na terenie dzisiejszej Białorusi, zostały uroczyście pochowane na klasztornych krużgankach w 1988 r. Kilka lat wcześniej na rynku stanął jego pomnik. Mieszkańcy są bardzo dumni z tego powodu - opowiada przewodniczka.  

Cystersi - to oni ukształtowali Wąchock 

Najcenniejszym zabytkiem miasta jest zespół kościelno-klasztorny z XII w. - Zarówno ja, jak i mieszkańcy Wąchocka, każdemu przyjezdnemu pokazujemy klasztor i kościół cystersów. Zakonnicy w dużej mierze ukształtowali to miasto. Dali początek życiu w Wąchocku - mówi pani Jadwiga.

- Kościół i klasztor cystersów w Wąchocku to jeden z najpiękniejszych zabytków w stylu romańskim w Polsce. Kościół zdobią charakterystyczne czerwono-szare pasy z piaskowca pochodzącego z lokalnych kamieniołomów, a w części klasztornej znajdują się najstarsze części obiektu, czyli kapitularz, refektarz, dormitorium i fraternia. Sporą atrakcją dla przyjezdnych jest to, że po kościele zamiast przewodnika świeckiego oprowadza zakonnik, który opowiada o historii, architekturze, a także o normalnym, codziennym życiu braci - dodaje.

embed

fot. Artur Bociarski / Shutterstock

W klasztorze znajduje się także Muzeum Pamięci Walki o Niepodległość Narodu, w którym można oglądać zbiory ks. Walentego Ślusarczyka: militaria, ważne dokumenty, a także pamiątki związane z Armią Krajową czy Powstaniem Styczniowym.  

Chwila relaksu nad zalewem w Wąchocku 

Po zwiedzeniu klasztoru warto zrelaksować się nad zalewem w Wąchocku. To świetny przykład tego, jak miasto budowę zbiornika retencyjnego na rzece Kamiennej wykorzystało na to, aby zapewnić mieszkańcom nowoczesny i atrakcyjnie zagospodarowany teren do celów rekreacyjnych. 

Wokół akwenu wybudowano długą na ponad 2 km ścieżkę spacerową i rowerową, kort tenisowy, boiska do piłki nożnej, koszykówki i siatkówki. Pomyślano również o najmłodszych, którzy mogą bawić się na placu zabaw, i młodzieży, która ma do dyspozycji skatepark. Latem można również wypożyczyć kajaki i rowerki wodne. - To świetnie zagospodarowane miejsce, ale też malownicze - zachwyca się pani Jadwiga, mając na myśli ruiny pałacu Schoenberga, który leży tuż nad zalewem.  

Okazuje się, że nieruchomość nie jest standardowym pałacem. To Stanisław Staszic w XIX w. postanowił utworzyć ciąg fabryk napędzanych wodą rzeki Kamiennej. W ten sposób powstały zakłady metalowe, potem były sukcesywnie przebudowywane, a następnie produkowano tam walce młyńskie i maszyny rolnicze. Po II wojnie światowej pałac Schoenberga pełnił różne funkcje, było tu przedszkole, ośrodek zdrowia, a nawet posterunek policji. Przez wiele lat nieremontowany popadł w ruinę. Jak opowiada przewodniczka, mieszkańcy od kilkunastu lat słyszą zapowiedzi o remoncie obiektu, który z roku na roku jest w coraz gorszej formie. - A nazwa została po jednym z właścicieli budynku, czyli Mikołaju Schoenbergu - tłumaczy Gawior.  

Gdy będziecie spacerować po Wąchocku, wybierzcie się również na cmentarz żydowski - kirkut, na którym można podziwiać 40 macew. Z zachowanych dość dobrze ornamentów można wnioskować, czym zajmowali się zmarli.  

Ślady osadnictwa z epoki kamienia 

W miasteczku można cofnąć się jeszcze dalej w historii ludzkości. W dolinie rzeki Kamiennej odnaleziono ślady osadnictwa z epoki kamienia i pozostałości prehistorycznych kopalni hematytu. Hematyt to tlenek żelaza, z którego wytwarzano czerwony barwnik nazywany krwicą. Uważano go za synonim życia, zdrowia i namiastkę krwi. Wykorzystywany był w obrzędach magicznych i traktowany jako drogi i pożądany towar wymiany handlowej. W tamtych czasach był bardzo cennym minerałem.

Współcześnie na długości 10 km między Skarżyskiem-Kamienną a Wąchockiem utworzono Rezerwat Archeologiczny "Rydno". W czerwcu odbywa się piknik archeologiczny Rydno. Nad rzeką Kamienną powstają rekonstrukcje obozowisk z okresu kamienia. Można zobaczyć, jak wtedy toczyło się codzienne życie, jak wyglądały obozowiska, posłuchać ciekawych opowieści dotyczących tamtych czasów i wykorzystaniu hematytu. Organizowane są również warsztaty, podczas których można spróbować samodzielnej obróbki krzemienia, tkania czy wytwarzania naczyń glinianych.  

embed

fot. Michał Walczak / Agencja Gazeta

embed

fot. Michał Walczak / Agencja Gazeta

- Nieco zapomniana w przewodnikach turystycznych jest przyroda. A szkoda, ponieważ w Wąchocku znajduje się przepiękny lessowy wąwóz Racław, który ciągnie się na długości kilkuset metrów. Miasto otoczone jest lasami, Puszczą Świętokrzyską, której fragmentem jest Sieradowicki Park Krajobrazowy. To może być świetne miejsce na grzybobranie - zachęca pani Jadwiga.  

Statki powietrzne nad miastem i Betlejem w Polsce

Od kilku lat w Wąchocku odbywają się imprezy, które dostarczają wielu emocji widzom. Jedną z nich jest Fiesta Balonowa, podczas której wielkie, kolorowe statki powietrzne cieszą oko, a ich piloci chwalą się swoimi umiejętnościami. A podczas Wąchock Bike Jam można podziwiać skoki i triki miłośników dwóch kółek. Oba wydarzenia cieszą się sporym zainteresowaniem wśród turystów.  

- Zapraszam też do odwiedzenia Wielkiej Wsi - miejscowości, z której pochodzę - słyszę na koniec rozmowy. - A szczególnie Betlejem. Nie, to nie żart - zarzeka się moja rozmówczyni. - W obrębie miejscowości jest kilka przysiółków, które mają różne nazwy: Podławki, Podmiasto, ale też Betlejem i Nazaret. Od około 8-10 lat w Betlejem podczas Bożego Narodzenia wystawiana jest szopka betlejemska. Podczas świąt odbywają się również nabożeństwa. Wielu turystów zagląda teraz do mojej wsi i robi sobie zdjęcie przy tablicy z napisem Betlejem - przekonuje przewodniczka. 

Dojazd do Wąchocka:

Uważasz, że twoja miejscowość powinna znaleźć się w naszym cyklu i chcesz o niej opowiedzieć? A może znasz kogoś, kto chętnie podzieli się z nami opowieścią o miejscu, z którego pochodzi? Napisz do nas na adres podroze@agora.pl.

Poznaj też poprzednie odcinki naszego cyklu "Stąd jestem". Znajdziesz je tutaj >>

Kontakt z autorką Urszulą Abucewicz za pośrednictwem jej Facebooka.