Tajemnice Dolnego Śląska. W krainie złota, miedzi i wygasłych wulkanów

Czy w Polsce można znaleźć wulkany? Jakie tajemnice kryją nasze góry? I które miasto nazywano polskim Klondike? Zapraszamy na wycieczkę po Górach i Pogórzu Kaczawskim na Dolnym Śląsku.

Miliony lat temu Góry Kaczawskie tętniły podziemnym życiem. Gorąca lawa wydobywała się z nich na zewnątrz, a kłęby pyłów i gazów wulkanicznych unosiły się w powietrzu. Z biegiem czasu wulkany zaczęły wygasać, na wzniesieniach zaczęto budować zamki i odkrywać tajemnice i bogactwa ukryte w ich wnętrzu. Zamieniano je w kamieniołomy, w których wydobywano miedź, bazalt, złoto, a nawet arszenik.  

Najstarsze polskie wulkany to sędziwe skały. Liczą 500 milionów lat. Wśród nich odnajdziemy też oczywiście stożki w różnym wieku. Naukowcy uważają, że w naszym regionie można znaleźć pozostałości po trzech okresach aktywności wulkanicznej i zapewne dlatego to, co możemy dziś oglądać, jest tak ciekawe. Niektóre pozostałości przypominają organy, inne majestatyczne rzeźby, kolejne przenoszą nas w świat znany z twórczości Beksińskiego.  

Zobacz wideo Perły architektury, malownicze widoki, trasy rowerowe. A do tego tanio. Ta idylla leży w Polsce

Góry Kaczawskie położone są w północno-zachodniej części Sudetów. Nie są zbyt wysokie, średnia wysokość wynosi 600 m n.p.m., a najwyższy szczyt Folwarczna mierzy 722,91 m n.p.m. Aby chronić i promować to niezwykłe dziedzictwo, Stowarzyszenie Kaczawskie utworzyło Geopark Krainy Wygasłych Wulkanów i ubiega się o jego przystąpienie do Światowej Sieci Geoparków UNESCO.  

Ostrzyca - Śląska Fudżijama 

Najwyższym wygasłym wulkanem jest Ostrzyca (501 m n.p.m.), która nazywana bywa również Śląską Fudżijamą. Leży nieopodal miejscowości Proboszczów. Szczytowe partie Ostrzycy są zbudowane z bazaltu, a wzniesienie jest nekiem, czyli fragmentem dawnego komina wulkanicznego. Lawa, zastygając w kominie, ochładzała się, po czym pękała, tworząc kolumny o grubości 15-30 cm. Wspinając się na szczyt, można również podziwiać bazaltowe gołoborze, które objęte jest ścisłą ochroną ze względu na roślinność porastającą wzniesienie. Na szczyt dostaniemy się kamiennymi schodami.  

embed

fot. Dziajda / Shutterstock

Zamek na szczycie wygasłego wulkanu 

W XII w. w miejscowości Grodziec na szczycie nieczynnego wulkanu najpierw stanął gród, a potem Henryk Brodaty przebudował go na murowany kasztel. Gdy w 1470 r. trafił w ręce legnickiego księcia Fryderyka I, ten sprowadził najlepszych mistrzów murarskich z Wrocławia, Legnicy i Görlitz, którzy nadali obiektowi obecny układ przestrzenny. Po śmierci księcia jego syn kontynuował prace, dzięki czemu Grodziec stał się jedną z piękniejszych rezydencji gotycko-renesansowych na Śląsku. Zwieńczenie prac zbiegło się ze ślubem księcia z księżną Sofią von Hohenzollern. Z tej okazji zorganizowano w zamku przyjęcie i słynny turniej rycerski. 

embed

fot. PCPartStudio / Shutterstock

embed

fot. New Punisher / Shutterstock

Przebudowany po 1470 r. stał się jedną z okazalszych śląskich rezydencji obronnych. Mieszkali tu książęta i rycerze-rabusie, urządzano rycerskie turnieje, a w wojennej potrzebie walczono z najeźdźcami. W 1646 r. warownię wysadzono i częściowo rozebrano. W XIX w. po rekonstrukcji obiektu stał się celem wycieczek turystycznych. Uchodził wówczas za pierwszy w Europie zabytek specjalnie przystosowany do celów turystycznych. Od 1908 r. działało w nim muzeum i schronisko turystyczne. Spalony podczas II wojny światowej przez Rosjan, zamek częściowo został odbudowany.  

Atrakcyjność warowni nie umknęła uwadze polskich i zagranicznych filmowców, którzy w jej murach nakręcili filmy i programy telewizyjne. Realizowano tu m.in. program "Królestwo" -  rozgrywające się na żywo widowisko typu reality drama osadzone w średniowiecznych realiach czy kręcono rosyjskie filmy "Kwiat Diabła" oraz "Taras Bulba". 

Radzimowice - huta arszeniku i "Pocieszenie Górnika"

We wsi Radzimowice, położonej na południowo-zachodnich stokach Żeleźniaka (666 m n.p.m.) w Górach Kaczawskich, znajdziemy jedynie kilkanaście domów. Kto by się spodziewał, że miejsce skrywa tak ciekawą historię. To jeden z największych i najstarszych ośrodków górnictwa kruszcowego na Dolnym Śląsku. Pierwsze zapiski na ten temat znajdziemy w księgach z XIII w. 

Niegdyś osada nazywała się Altenberg (Stara Góra) i funkcjonowała jako miasto górnicze z kilkoma kopalniami, własnym urzędem górniczym, a w XIX w. działała tu huta arszeniku. Oczywiście nie tylko. Rozpoznano tu sześć głównych żył kruszcowych o wdzięcznie brzmiących nazwach: "Pocieszenie Górnika", "Olga", "Wanda", "Klara", "Maria" i "Aleksandra". Już w XVII w. uzyskano z nich ponad 1,5 tony rudy miedzi i 10 ton rud arsenu, srebra i ołowiu. Według innych źródeł od początku XIX w. do początku XX w. otrzymano ok. 2000 ton czystej miedzi rafinowanej. Kopalnie zostały zamknięte w 1925 r. Nie można ich zwiedzać.  

Rataj 

Położony we wschodniej części Pogórza Kaczawskiego w pobliżu Myśliborza bazaltowy Rataj (350 m n.p.m.) z daleka niczym się nie wyróżnia. Z bliska możemy dostrzec efektowny wachlarz spękań zastygającej lawy tworzącej pionowe słupy. Wachlarz rozchyla się ku dołowi. Odkryty bok wygasłego wulkanu Rataj znany jest również pod nazwą Małe Organy Myśliborskie. Funkcjonowała tu kiedyś kopalnia bazaltu, która stworzyła wyrobisko, odkrywając przy tym wnętrze wulkanu, które dzisiaj tworzy pomnik przyrody nieożywionej.  

W Średniowieczu (XIII-XV w.) na szczycie stał niewielki zamek-strażnica, po którym praktycznie nie przetrwały żadne ślady, poza niewielkim fragmentem muru wzniesionego z lokalnego kamienia bazaltowego.  

Organy Wielisławskie  

Najsłynniejszą formacją skalną w Krainie Wygasłych Wulkanów są Organy Wielisławskie, które znajdują się w okolicach Sędziszowej. Po wysadzeniu zbocza powulkanicznej Góry Wielisławki ukazała się imponująca formacja przypominająca kształtem piszczałki organowe. To porfiry. Z magmy, której skład zdominowały związki o silnie kwaśnym odczynie, po ostygnięciu w głębi ziemi tworzą się granity. Ta sama magma, wydostając się na powierzchnię, stygnie szybko, tworząc porfiry, inaczej zwane ryolitami. Mogą mieć strukturę słupową tak jak pod Sędziszową.  

Organy Wielisławskie wyróżniają się wielkością. Słupy mają cztero- lub pięciokątny przekrój, są wysokie na ponad 20 m. U stóp ściany zorganizowano miejsce wypoczynkowe.   

Polskie Klondike i gorączka złota 

Gorączka złota dotknęła również Polskę, gdy w okolicach Złotoryi na przełomie XI i XII w. odkryto złoża złotego kruszcu. Rocznie wydobywano tu do 50 kg czystego złota. Przyjmuje się, że przez wieki wydobyto go w rejonie miasta łącznie ok. pięć ton. I choć do XIV w. trwało wydobycie złota, to jeszcze w późniejszych latach do miasta przybywali jego poszukiwacze, mając nadzieję na dużą fortunę i odmianę losu. 

W 1660 r. wydrążono sztolnię poszukiwawczą rud miedzi, która dziś nazywa się Aurelia. Żadne źródła nie mówią, czy i ile złota tu wydobyto. Od 1973 r. kopalnię można zwiedzać. Warto również odwiedzić Muzeum Złota w dawnym domu kata. Obok wystawy minerałów jest tu oczywiście sala poświęcona złotu.  

embed

fot. Roninnw / Shutterstock

Nad kopalnią, na wzniesieniu stał kościół p.w. św. Mikołaja otoczony cmentarzem, dlatego mówiono, że w Złotoryi zmarłych "chowano w złocie". Inne podania mówią, że kopalnia może mieć połączenie z podziemiami kościoła św. Mikołaja, do których jednak wejścia jeszcze nie odnaleziono.  

Co roku w ostatni weekend maja odbywają się w Złotoryi Międzynarodowe Otwarte Mistrzostwa w Płukaniu Złota (w tym roku zostały odwołane z powodu epidemii). W ciągu 20 minut z pięciu do 20 kg żwiru, w którym ukryta jest jednakowa liczba płatków złota, zawodnicy mają za zadanie wypłukać jak najwięcej cennego kruszcu. Znalezione przez zawodników złoto staje się ich własnością.  

embed

fot. Krzysztof Rak / Agencja Gazeta

Innym miastem dotkniętym gorączką złota były Mikołajewice. Gdy w okolicy w XIV w. odkryto złoża złota, zmieniło się wszystko. Książęta legniccy, do których należał rejon, wiązali z odkryciem złóż wielkie nadzieje. Jednak z powodu braku efektów, szybko porzucono płonne nadzieje. Kolejne wzmianki o poszukiwaczach złota pojawiały się w XVIII i XIX w. i np. w 1898 r. von Kramsta i hrabia Pourtales podjęli się misji poszukiwania złota w okolicy Mikołajowic, a dokładnie w miejscu zwanym Roten Berge, pomiędzy Mikołajowicami a Legnickim Polem. Dziś to miejsce nosi nazwę Polskie Wzgórze. Do pracy zatrudniono 20 górników, którzy wydrążyli 42-metrową sztolnię. Prace jednak okazały się nieopłacalne, więc je zakończono.  

Dziś wprawne oko może dostrzec ślady dawnych kopalń. Są to pozostałości po niewielkich, pionowych szybach, którymi dostawano się do najbogatszych w złoto partii osadu. Następnie wydobyty materiał przepłukiwano na miejscu lub przenoszono do pobliskiego potoku.  

Badacze uważają, że większe nagromadzenia złotego kruszcu mogą znajdować się wiele metrów pod powierzchnią terenu, gdzie górnikom i poszukiwaczom od średniowiecza do XX w. przeszkadzał trudny do opanowania napływ wód gruntowych. Dlatego naukowcy są pewni, że tutejsze złoto wciąż jeszcze czeka na swoich odkrywców. 

Wilkołak (Wilcza Góra) 

W pobliżu Złotoryi w okolicach miejscowości Wilków znajduje się kolejny wygasły wulkan -Wilkołak, nazywany Wilczą Górą. Szczyt, osiągający wysokość 367 m n.p.m., jest nekiem, czyli odsłoniętym kominem dawnego wulkanu. Do tego jest obiektem wyjątkowym, ustanowiono tu rezerwat przyrody, który ma chronić dziedzictwo geologiczne. Słynie z tzw. bazaltowej róży, czyli formacji skalnej przypominającej układ płatków róży. Zbocze góry jest nadal czynnym kamieniołomem bazaltu, dlatego kopalnia została ogrodzona, a wiele ścieżek wyłączonych dla turystów.  

Wilkołak jest górą nieco zapomnianą i dość rzadko odwiedzaną, tymczasem przed wojną tętnił życiem. Znajdowały się tu dwie gospody, popularne wśród mieszkańców Złotoryi, a wyrównane dno dawnego wyrobiska służyło jako lotnisko szybowcowe. Pod Wilkołakiem rozegrała się jedna z potyczek w ramach bitwy nad Kaczawą z 1813 r., o czym przypominał pomnik. Dziś praktycznie nic nie pozostało po tej bogatej kulturowej przeszłości. 

embed

fot. Dziajda / Shutterstock

Czartowska Skała 

W pobliżu wsi Pomocne wyrasta Czartowska Skała (463 m n.p.m.). Wiek dawnego wulkanu nie został precyzyjnie określony, geolodzy przypuszczają, że był czynny ok. 30-25 milionów lat temu.  

Przechodzi tędy pieszy Szlak Wygasłych Wulkanów. Dojście od szosy Jawor-Świerzawa zajmuje ok. 15 minut. Warto dodać, że wierzchołek Czartowskiej Skały jest pozbawiony drzew i stanowi bardzo dobry punkt widokowy.  

To zaledwie kilka wygasłych wulkanów, które polecamy uwadze. Geolodzy, którzy tworzą projekt Geopark Krainy Wygasłych Wulkanów, wytypowali aż 130 geopunktów, z czego 30 według nich koniecznie trzeba zobaczyć.  

Huta szkła, Armia Czerwona i najstarszy zamek 

Przy okazji, będąc w tych stronach, warto odwiedzić w Tomaszowie Bolesławieckim Hutę Szkła - Studio Borowski. Odbywa się tutaj wytop szkła przy użyciu tradycyjnych metod. Z gorącej, plastycznej masy przez wydmuchiwanie powstają naczynia, rzeźby, a nawet szklane meble - wyjątkowe, bo Borowscy specjalizują się w wykonywaniu unikatów lub co najwyżej krótkich serii wykonywanych ze szkła wielokolorowego i wielowarstwowego. W hucie turyści są mile widziani. Mogą wziąć udział w pokazach powstawania szklanych naczyń.  

W Uniejowicach zaś działa Prywatne Muzeum Armii Radzieckiej i Ludowego Wojska Polskiego. Za domem w sadzie stoi trzymetrowy pomnik Konstantego Rokossowskiego, a gdy się przekroczy próg muzeum, ujrzymy kilkunastu Leninów. Ale to oczywiście nie wszystko, bo Michał Sabadach zebrał tu umundurowanie, broń czy podobizny innych ważnych radzieckich przywódców czy dowódców. Placówka cieszy się sporym zainteresowaniem. W księdze pamiątkowej możemy przeczytać: "Strzelanie, mierzenie mundurów, klepanie Lenina w czółko - prawdziwe, żywe muzeum. Rewelacyjka. Z pozdrowieniami i pod wrażeniem, Zbyszek Zborowski". 

embed

fot. Joanna Dzikowska / Agencja Gazeta

embed

fot. Joanna Dzikowska / Agencja Gazeta

Miłośnicy ruin nie mogą ominąć miejscowości Wleń. To jedno z najstarszych śląskich miast, w którym znajduje się prawdopodobnie najstarszy w Polsce zamek. Jego budowę rozpoczął po 1160 r. książę Bolesław Wysoki. Niestety został zniszczony w trakcie wojny trzydziestoletniej - w 1646 r. - i od tego czasu pozostaje w ruinie. Można tu podziwiać fragmenty murów i dobrze zachowaną basztę, z której rozciąga się fantastyczny widok na Sudety.  

Kontakt z autorką za pośrednictwem jej Facebooka.