Amsterdam, mały Berlin i Wenecja w jednym. Poznajcie jeden z najlepszych europejskich kierunków na urlop w 2020

Gdy w Polsce jest wciąż niedoceniana, za granicą porównuje się ją do Amsterdamu. W tym roku Bydgoszcz znalazła się na 10. miejscu konkursu "European Best Destination", jako jeden z najlepszych europejskich kierunków na urlop w 2020. Pokonała Rzym czy Minorkę. Po swoim mieście, które zawsze uważał za najpiękniejsze w Polsce, oprowadzi nas Leszek Umiński, przewodnik turystyczny.

Polska to nie tylko duże, cieszące się popularnością miasta. To także wiele mniejszych miejscowości, które potrafią zachwycić nie mniej niż te najsłynniejsze. Poprosiliśmy ich mieszkańców i osoby, dla których są to miasta rodzinne, by wam o nich opowiedziały. Tak powstał cykl "Stąd jestem", na którego kolejne odcinki zapraszamy was w sobotę co dwa tygodnie o godzinie 19.

NAZWA: Bydgoszcz

LOKALIZACJA: województwo kujawsko-pomorskie, Kujawy Północne, nad rzeką Brdą.

ISTNIEJE OD: miasto królewskie lokowane w 1346 r. przez króla Kazimierza Wielkiego

ZNAKI SZCZEGÓLNE: Zielone miasto, które stanowi wyspę wśród lasów. Jednym z jego symboli jest rzeźba Łuczniczki, która wciąż budzi niemało kontrowersji. Bydgoszcz nazywana była "małym Berlinem", można znaleźć tu także Wenecję. Przez światowe media porównywana do Amsterdamu. Znajduje się tu Muzeum Mydła i Brudu oraz Szlak Wody, Przemysłu i Rzemiosła TeH2O.

***

Leszek Umiński to bydgoszczanin z dziada pradziada. Zanim zaczął oprowadzać turystów po Bydgoszczy i okolicach, przez wiele lat był przewodnikiem po górach. Zawsze interesował się miastem i regionem, wszak w rodzinie miał godny wzór do naśladowania. Jego stryj Janusz Umiński w latach 80. był autorem wielu opracowań i przewodników.

- Kiedy Polacy przyjeżdżają do Bydgoszczy, nie spodziewają się niczego. Planują tu spędzić raptem kilka godzin, po czym wpadają w zachwyt. "Nie tego się spodziewaliśmy. To miasto jest niezwykłe. Musimy tu wrócić!". Często to słyszę od przyjezdnych, którzy potem tu wracają, planując dłuższy pobyt - mówi Leszek Umiński. - I to mnie właśnie trzyma w tym mieście, choć wciąż trochę irytuje, że Bydgoszcz pod względem turystycznym jest mało znana. A szkoda.

embed

Leszek Umiński, fot. archiwum prywatne

Pola Negri w obronie uczuć religijnych

Jednym z symboli Bydgoszczy jest Łuczniczka. - Mamy ich w mieście kilka. Ale po kolei. Łuczniczka to rzeźba pięknej sportsmenki autorstwa berlińskiego artysty Ferdynanda Lepckego, który stworzył ją w 1908 r. Dzieło było ozdobą targów w Berlinie. Akurat brał w nich udział burmistrz Bydgoszczy, któremu tak się spodobała, że postanowił przywieźć jej 70-centymetrową miniaturkę. Zaprezentował ją radzie miasta i jeden z rajców Louis Aronshon, który był współwłaścicielem żeglugi, postanowił zafundować ją miastu. Gdy tylko rzeźba stanęła w Bydgoszczy, zaczęła budzić kontrowersje, bo kobieta ma na sobie tylko sandały rzymskie. Jest kompletnie naga - opowiada Umiński.

Przewodnik zdradza, że podjęto nawet inicjatywę, żeby usunąć rzeźbę z miasta. Stała za nią słynna aktorka Pola Negri, która na początku lat 20. ubiegłego stulecia kupiła tu kamienicę. Gwiazda zebrała 120 tys. podpisów pod petycją, żeby pozbyć się rzeźby, która obraża życie religijne Polaków. Gdy dowiedział się o tym prezydent Poznania Cyryl Ratajski, zaproponował, że odkupi statuę, na co rajcy bydgoscy, powiedzieli: "Nigdy w życiu!". I tak też Łuczniczka została. Dziś posąg stoi vis à vis Teatru Polskiego w parku im. Jana Kochanowskiego.

Łuczniczka w BydgoszczyŁuczniczka w Bydgoszczy Stepniak / Shutterstock

- Do dzisiaj Łuczniczka budzi kontrowersje. Co bardziej bogobojni czasem ją ubiorą, czasem ją zasłonią, ale na szczęście nadal stoi, a nawet z okazji jej 100-lecia postanowiono stworzyć jej nowoczesną wersję, która stoi przed operą. Ta druga Łuczniczka nie posiada już ani łuku, ani sandałów, więc jest jeszcze bardziej naga - zdradza pan Leszek, dodając, że Łuczniczka w jego mieście obecna jest również w innych odsłonach. Kiedyś była tu gra o tej nazwie, podobna do Toto Lotka. Jest hala widowiskowa czy drużyny sportowe.

Przy moście staromiejskim na wysokości starych spichrzy, które też są symbolem Bydgoszczy, pojawiła się również rzeźba pt. "Przechodzący przez rzekę". W ten sposób postanowiono upamiętnić wejście Polski do Unii Europejskiej 1 maja 2004 r. Jej autorem jest Jerzy Kędziora (znany też m.in. z balansujących rzeźb na kładce Bernatka w Krakowie). Fenomenem rzeźby jest fakt, że umieszczono ją nad Brdą na linie rozpiętej pomiędzy brzegami.

- To linoskoczek, który przechodzi przez rzekę. W lewej ręce ma strzały, a na prawym ramieniu wiszą sandały rzymskie, które niesie do tej drugiej Łuczniczki - tłumaczy Umiński.

Linoskoczek w BydgoszczyLinoskoczek w Bydgoszczy Szymon Mucha / Shutterstock

Podobne do innych czy unikalne?

Amsterdam to nie jedyna miejscowość, do której porównuje się miasto. Kiedyś o Bydgoszczy mówiło się "mały Berlin", a nawet można znaleźć tu Wenecję.

- Porównania do Amsterdamu pewnie stąd, że mamy tu ponad 50 mostów. A "małym Berlinem" nazywano moje miasto dlatego, że było projektowane przez berlińskich architektów lub Polaków, którzy kształcili się w stolicy Prus. Osoby, które przyjeżdżają tutaj z Europy, rzeczywiście zauważają podobieństwo do Berlina - tłumaczy Umiński. - Uwielbiam nasze Śródmieście. Powstało w drugiej połowie XIX w. i na początku XX w. w dosyć spójnej zabudowie na obszarze 534 hektarów. Mamy piękną secesję, ale też neobarok czy neorenesans. Co więcej, całe Śródmieście zostało wybudowane według koncepcji Stübbena miasta-ogrodu. Budynki użyteczności publicznej, szkoły, kamienice miały być poprzedzielane parkami, które miały zapewnić 35 metrów kwadratowych na jednego mieszkańca. Obecnie na jednego mieszkańca przypada 38 metrów kwadratowych i jest to najwyższy taki stosunek w kraju. Bydgoszcz zawsze była miastem zielonym i na tę kwestię zawsze zwracają uwagę turyści.

Wyspa MłyńskaWyspa Młyńska Fot. Anna Zorka / Agencja Gazeta

Dowiaduję się, że jedyne miasto w Polsce, w którym powierzchniowo jest więcej parków, to Warszawa. Największy park to Leśny Park Kultury i Wypoczynku - Myślęcinek, w którym znajduje się ogród botaniczny, zoologiczny i inne atrakcje. A cała Bydgoszcz otoczona jest lasami. To enklawa - wyspa wśród lasów, położona pomiędzy Borami Tucholskimi, Puszczą Bydgoską i Pojezierzem Krajeńskim.

Mężczyzna opowiada, że Wenecja Bydgoska to jedno z najbardziej urokliwych miejsc, które położone jest w obrębie Starego Miasta i stanowi najbardziej chyba charakterystyczną i unikatową atrakcję turystyczną miasta.

- Na terenie Starówki Brda ma swoje rozlewiska, część została zasypana, natomiast jedna z odnóg Brdy, która się nazywa Młynówka, tworzy Wyspę Młyńską. Właścicielami budowanych nad Młynówką kamienic byli przeważnie kupcy, rzemieślnicy i fabrykanci, toteż oprócz zwykłych budynków mieszkalnych, znajdowały się tam także zakłady, warsztaty i fabryki. Położenie nad rzeką było bardzo korzystne, ponieważ znacznie ułatwiało transport towarów. Dziś w dobrze zachowanych kamienicach mieszczą się restauracje, herbaciarnie i galerie - opowiada bydgoszczanin.

Dziełami Lenina zawijała towar w sklepie

Pan Leszek zachęca, żeby odwiedzić również Dzielnicę Muzyczną w Śródmieściu. Okoliczne budynki słyną z pięknej architektury secesyjnej, a w centrum znajduje się Filharmonia Pomorska, która słynie z najlepszej akustyki w Europie. Warto pamiętać, że w latach 20. często bywał tu Artur Rubinstein u swojego przyjaciela Karola Szymanowskiego, który tu mieszkał, a w 1964 r. debiutował tu jako solista Luciano Pavarotti.

- Mało kto wie, że Bydgoszcz była w posiadaniu dzieł Lenina - śmieje się Umiński. - Podczas I wojny światowej w Krakowie pisarz Adam Grzymała-Siedlecki zobaczył, że pewna ekspedientka zawija towar w książki pisane cyrylicą. Gdy przyjrzał się i zobaczył podpis, Uljanow był pewny, że ma do czynienia z dziełami Lenina. Pisarzowi udało się zdobyć 12 innych książek i gdy zamieszkał w 1922 r. w naszym mieście, przybył tu oczywiście z własną biblioteczką, którą przekazał do Biblioteki Miejskiej. Książki Lenina, które służyły jako "papier pakowy" stały się sensacją bibliotecznej ekspozycji.

- W księdze pamiątkowej bydgoskiej biblioteki zachował się wpis sekretarza radzieckiej ambasady w Polsce, niejakiego Aleksandrowa, który przybył nad Brdę z misją odzyskania "papierowych relikwii". Za 12 książek i broszur oferowano 2000 poloników. Do transakcji jednak nie doszło, a po wojnie dzieła Lenina oddano za darmo, w wiernopoddańczym geście "przyjaźni i wdzięczności" wobec Rosji Sowieckiej - zdradza przewodnik.

Główna tętnica, wokół której toczy się życie

Dziś miasto wypiękniało i zyskało w dużym stopniu na rewitalizacji zaniedbanych terenów nad Brdą. - Brda stała się główną tętnicą, wokół której toczy się życie. Zawsze była, ale wcześniej służyła jako środek transportu. Wiele tysięcy osób pracowało na rzece. W II Rzeczpospolitej, a później nawet w latach 80. w Bydgoszczy mieliśmy największą flotę rzeczną barek i statków. Teraz po rzece kursuje tramwaj wodny w celach typowo rekreacyjnych - opowiada nasz przewodnik.

Dodaje, że na rozwój miasta wpływ miała budowa Kanału Bydgoskiego pod koniec XVIII w., a także wybudowanie pierwszej na świecie Dyrekcji Kolei Żelaznej właśnie tutaj.

- Król pruski po Wiośnie Ludów w 1848 r. postanowił upaństwowić kolej, aby móc ją rozwijać. W latach 1849-1851 wybudowano linię kolejową łączącą Berlin z Królewcem. Przez dwa lata powstały dworce, mosty, wiadukty, odnogi i pełna infrastruktura. Na obecne czasy to jest niewyobrażalna rzecz, jeśli chodzi o prędkość i jakość budowy, bo te mosty cały czas funkcjonują - nie kryje zachwytu przewodnik.

Bydgoszcz to przemysł, woda i rzemiosło nic więc dziwnego, że od 2012 r. można zwiedzać miasto, wędrując Szlakiem Wody, Przemysłu i Rzemiosła TeH2O. Szlak łączy piętnaście obiektów o charakterze rzemieślniczym, technicznym, przemysłowym lub poprzemysłowym, a kluczem do narracji całości jest woda, pojmowana zarówno jako rzeka Brda, która przecina miasto, jak i pierwiastek chemiczny, niezbędny w procesach produkcyjnych. Szlak TeH2O prezentuje losy rodzin bydgoszczan, m.in. rzemieślników, przedsiębiorców i społeczników, a także ich przedsiębiorstw.

- Na obrzeżach miasta podczas II wojny światowej była największa fabryka materiałów wybuchowych, która na początku 1945 r. zaopatrywała jedną trzecią armii niemieckiej. Zakład był ogromny. Miał 23 km kwadratowe powierzchni, czyli tyle, co miasto wielkości Kłodzka, pracowało tu ok. 40 tys. osób, ok. 1,5 tys. budynków poukrywanych było w lesie. W ośmiu budynkach zorganizowano muzeum Exploseum. Do zwiedzania udostępniono m.in. część, w której produkowano nitroglicerynę - mówi Umiński.

Warto odwiedzić również docenione na świecie Muzeum Mydła i Brudu. - Tak jak w Toruniu są warsztaty robienia pierników, tak z Bydgoszczy można wrócić z kostką mydła własnoręcznie przez siebie zrobioną - komentuje pan Leszek.

Dużym zainteresowaniem cieszy się również podróż tramwajem wodnym pod Brdzie. Pan Leszek przypomina, że w ubiegłym roku o jego mieście było głośno, ale bynajmniej nie z pozytywnych powodów.

- Rok temu Francuzi, którzy mieli ambitny plan przepłynięcia Europy, spędzili tutaj prawie rok, ponieważ nie wiedzieli, że śluza jest w remoncie. Na stronie internetowej nie było na ten temat informacji po angielsku. Trzeba przyznać, że mężczyźni dosyć szybko zintegrowali się z mieszkańcami. Jeden z nich zaczął pracować nawet w barze. Później przypłynął pan z Estonii, który nawet zatrudnił się do pracy przy remoncie tej śluzy, mając nadzieję, że szybciej wypłynie. Teraz widziałem, że stoi na Brdzie przy starym mieście ponad stuletnia barka jakiegoś Brytyjczyka. Na szczęście wszystkie śluzy są czynne.

Dojazd do Bydgoszczy:

Uważasz, że twoja miejscowość powinna znaleźć się w naszym cyklu i chcesz o niej opowiedzieć? A może znasz kogoś, kto chętnie podzieli się z nami opowieścią o miejscu, z którego pochodzi? Napisz do nas na adres podroze@agora.pl.

Poznaj też poprzednie odcinki naszego cyklu "Stąd jestem". Znajdziesz je tutaj >>

Kontakt z autorką Urszulą Abucewicz za pośrednictwem jej Facebooka.