Bon turystyczny 1000+ na razie bez wpływu na ceny noclegów. Eksperci: Gdy zostanie zatwierdzony, popyt wystrzeli

Pandemia COVID-19 spowodowała, że wiele osób decyduje się, aby tegoroczne wakacje spędzić w kraju. Jak wygląda sytuacja z dostępnością miejsc? Dokąd chcemy wyjeżdżać na urlop? Jakich cen powinniśmy się spodziewać? Czy bon 1000+ może na te ceny wpłynąć? Zapytaliśmy ekspertów z polskich serwisów rezerwacyjnych.

Polski rząd umożliwił hotelom i innym obiektom noclegowym ponowne przyjmowanie turystów w drugim etapie odmrażania gospodarki, który rozpoczął się 4 maja. Kamila Miciuła z serwisu rezerwacyjnego Nocowanie.pl przyznaje, że Polacy bardzo czekali na tę datę.

Już chwilę po zakończeniu konferencji prasowej premiera Mateusza Morawieckiego liczba zapytań o noclegi zaczęła rosnąć i ta tendencja trwa do dzisiaj

- przekonuje. Ekspertka uważa, że tak duże zainteresowanie wypoczynkiem w kraju jest podyktowane przede wszystkim sytuacją międzynarodową. - Choć wiele krajów, które są popularnymi wakacyjnymi kierunkami, szykuje się na sezon letni, u nas nadal wstrzymany jest międzynarodowy i krajowy ruch lotniczy. Jego wznowienie planowane jest na 23 maja, choć trzeba liczyć się z kolejnym przesunięciem tego terminu. Oprócz tego sami przedstawiciele rządu prognozują, że tegoroczne wakacje z dużym prawdopodobieństwem spędzimy w kraju - tłumaczy.

Zobacz wideo Wakacje 2020. Gdzie będziemy mogli wyjechać?

Polacy chcą wakacji w odosobnieniu

Kamila Miciuła alarmuje, że w niektórych miejscach noclegów pozostało już niewiele. Chodzi głównie o te ustronne, w bardziej odludnej okolicy, poza największymi kurortami. - To ostatni moment, by zarezerwować wakacje "blisko natury" - przekonuje. Polacy starają się unikać skupisk ludzkich, stąd popularność kameralnych obiektów, gdzie można wypoczywać we własnym gronie. - Na topie są więc domki letniskowe i apartamenty, zainteresowaniem cieszą się również małe agroturystyki i niewielkie miejsca oferujące wynajem kwater i pokoi - wymienia ekspertka serwisu.

Grzegorz Kołodziej, ekspert serwisu Noclegi.pl, zapytany o to, czy Polacy zaczęli ochoczo rezerwować noclegi i czy w wielu miejscach już praktycznie są niedostępne, odpowiada, że "nie jest aż tak dobrze". - Obłożenie obiektów sięga obecnie maksymalnie 50 proc., a trzeba pamiętać, że nowe obostrzenia sanitarne dla obiektów pozwalają otworzyć tylko część z puli wszystkich dostępnych pokoi.

On także mówi o zwiększonym zainteresowaniu miejscami, które gwarantują zachowanie dystansu społecznego i mają małą liczbę pokoi. - Głównie są to domki, domki letniskowe i apartamenty. Tutaj udział rezerwacji wzrósł o 18 proc. w ujęciu rok do roku. Widać pewną tendencję - obiekty z recepcją mają obecnie gorszą sytuację. Obiekty z największą liczbą pokoi, a więc pensjonaty i hotele, to spadki o nawet 14 proc. Najwięcej tracą hostele - ponad 20 proc. - wylicza. 

Kołodziej pokusił się też o stworzenie listy obecnych priorytetów turystów. Najważniejsza jest lokalizacja, czyli wybór miejsc odosobnionych, bez recepcji, najlepiej domków lub ewentualnie apartamentów. Czystość obiektu pojawia się w drugiej kolejności, cena zaś ma w tym momencie najmniejsze znaczenie. - Obserwujemy coraz mniejsze skupienie się na ryzyku finansowym, mniejszy strach, zwłaszcza gdy chodzi o wakacje - mówi.

Podobnie jak w przypadku serwisu Nocowanie.pl, tak i na Noclegi.pl największym zainteresowaniem cieszą się tradycyjnie morze oraz góry. - Ale stawiamy na mniejsze miejscowości. Dla gości odległość od centrum ma teraz mniejsze znaczenie niż bezpieczeństwo własne i osób, z którymi podróżują - zaznacza ekspert Noclegi.pl i dodaje również, że informacja o możliwym ogłoszeniu otwarcia granic spowodowała ponad 50 proc. przyrost zainteresowania ofertą na Węgrzech i w Chorwacji. 

Najtaniej w Kołobrzegu i Władysławowie. Szczyrk droższy od Zakopanego

- Głównymi kierunkami, którymi interesują się turyści, są, tak jak w latach wcześniejszych, morze oraz góry. Oprócz tego turyści coraz przychylniejszym okiem patrzą na bardziej spokojne, zielone regiony, jak Kaszuby, Warmia i Podlasie - wylicza Kamila Miciuła.

Jakich zatem cen powinniśmy spodziewać się w poszczególnych regionach? Ekspertka Nocowanie.pl zaznacza, że nad morzem ceny, w porównaniu do analogicznego okresu z ubiegłego roku, są nieznacznie wyższe. Z pewnością nie można jednak mówić o drastycznych podwyżkach. - Wciąż da się znaleźć miejsca, które oferują noclegi w atrakcyjnych cenach. Średnia cena noclegu w nadmorskich kurortach to nieco ponad 53 zł - mówi i dodaje, że najwyższe ceny mają popularne kurorty, jak Międzyzdroje i Rewal, gdzie za nocleg zapłacimy ponad 60 zł.

Nieco taniej jest w Sopocie, z kolei z analiz serwisu wynika, że najkorzystniejszymi wyborami będą Kołobrzeg, Ustronie Morskie oraz Władysławowo, gdzie średnia cena noclegu nie przekracza 50 zł.

Średnie ceny noclegów nad polskim morzem według portalu Nocowanie.plŚrednie ceny noclegów nad polskim morzem według portalu Nocowanie.pl Nocowanie.pl

Ceny nieznacznie wzrosły również na południu kraju. - Ale nadal znajdziemy tam miejscowości, w których spędzimy wakacje mieszczące się w budżecie. Średnia cena noclegu w górach to niecałe 50 zł. Podobnie było również w roku ubiegłym - mówi ekspertka. Jeżeli więc zdecydowalibyśmy się na wypoczynek w tym regionie, najkorzystniejsze cenowo okazują się Krościenko nad Dunajcem oraz Murzasichle. Średni koszt noclegu nie przekracza tam 40 zł.

Niewiele drożej jest w takich popularnych miejscowościach, jak Solina i Polańczyk. Tam miejsce noclegowe kosztuje średnio 45 zł. - Najdroższym kurortem w zestawieniu jest Szczyrk, gdzie średnia cena noclegu wynosi ponad 57 zł. Taniej jest w Zakopanem, tam zapłacimy niecałe 55 złotych - wylicza Miciuła.

Średnie ceny noclegów w polskich górach według portalu Nocowanie.plŚrednie ceny noclegów w polskich górach według portalu Nocowanie.pl Nocowanie.pl

Bon turystyczny 1000+ na razie bez wpływu na ceny

Grzegorz Kołodziej mówi, że branża z optymizmem przyjęła informację o bonie turystycznym. - Musimy pamiętać, że jesteśmy po straconej majówce, wesela i przyjęcia są odwołane, a obecne rezerwacje w większości dotyczą wakacji. Tymczasem obiekty trzeba utrzymać przez cały rok: zadbać o fundusze remontowe, utrzymanie załogi, marketing, ogrzewanie i koszty stałe. Bon daje nadzieje na rozłożenie wyjazdów i odrobienie części strat - uważa.

Ekspertka Nocowanie.pl także przyznaje, że pomysł bonu 1000+ napawa optymizmem. - Mimo że nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, w mediach czytamy, że program może ruszyć jeszcze w tym roku. Wiele osób z branży, ale również turystów, z niecierpliwością oczekuje na jakieś wiążące deklaracje i konkretne informacje - twierdzi.

Miciuła i Kołodziej zgodnie przyznają, że póki co pogłoska o wprowadzeniu bonu nie ma większego wpływu na ceny noclegów w czasie wakacji czy w innych popularnych terminach. - Tu głównie decyduje czas podejmowanej decyzji o wyjeździe. Im wcześniej planujemy, tym mamy lepszą cenę - uważa Kołodziej.

- Póki co możemy obserwować wzmożone zainteresowanie noclegami w Polsce. W tej chwili jest ono nawet wyższe niż przed ogłoszeniem pandemii! Możemy pokusić się o stwierdzenie, że gdy bon turystyczny 1000+ zostanie oficjalnie zatwierdzony, popyt na usługi noclegowe wystrzeli jeszcze bardziej - mówi Kamila Miciuła i dodaje, że obiekty, o których wspominała wcześniej, czyli te oferujące dużą prywatność, mogą być najbardziej oblegane przez beneficjentów programu 1000+.

Z kolei zdaniem eksperta serwisu Noclegi.pl, bon pomoże przede wszystkim mniejszym miejscowościom. Dla Polaków będzie to zachęta do wyjazdu, nawet kosztem odległości od Krupówek czy morza. - W naszej opinii bon turystyczny zachęci do wyjazdów rodzinnych w kraju i to będzie bardzo duży impuls dla branży, który, jak sądzimy, rozłoży się na lata i pozytywnie wesprze obecnie mocno osłabiony sektor gospodarki. Uruchomi popyt i powinien znacząco wpłynąć na liczbę rezerwacji - mówi Kołodziej.

Pamiętajmy, że wyjazd czteroosobowej rodziny, to dojazd (w większości będzie to samochód), restauracje, bilety, wejścia do kin i muzeów. To będzie zastrzyk dla głównych miejscowości turystycznych, ale także tych okolicznych, które dotychczas miały dużo gorszą sytuację.

Niektóre obiekty zamknięte. Próba sprostania wymaganiom

Poszukując noclegu na wakacje, warto pamiętać, że wciąż część miejsc się nie otworzyła. Kamila Miciuła wyjaśnia, że w przypadku serwisu Nocowanie.pl są to obiekty sezonowe, które zwykle działają tylko w miesiącach wakacyjnych, czyli od czerwca (lub lipca) do sierpnia. - Tego typu obiekty wciąż kalkulują, czy się otworzyć. Również część dużych obiektów pozostaje zamknięta, związane jest to z czasem dostępnym na przygotowanie usług dostosowanych do nowych zasad i reżimu sanitarnego. Decyzje rządu pojawiały się na kilka dni przed oficjalną datą odmrożenia. Obiekty te jednak przyjmują rezerwacje na późniejsze terminy - podkreśla.

O większości otwartych obiektów mówi z kolei Grzegorz Kołodziej. - Ta liczba sięga 90 proc. [chodzi o obiekty partnerskie Noclegi.pl. - przyp. red.]. Właściciele obserwują rynek, próbują sprostać nowym wymaganiom. Jedni wyczekują, inni szukają nowych możliwości, na przykład tworzą pola namiotowe jako dodatkową opcję dla tych turystów, którzy chcą odosobnienia i kontaktu z naturą.