Sekretarz generalny IGHP: Są obiekty noclegowe, w których na okres wakacyjny już właściwie nie ma miejsc

Hotele w Polsce od 4 maja mogą ponownie gościć turystów. Wciąż jednak wiele pozostaje zamkniętych w oczekiwaniu na kolejne etapy odmrażania. Mimo to widać znaczny wzrost rezerwacji, zdarza się nawet, że gdzieniegdzie nie ma już miejsc na okres wakacyjny. Z Marcinem Mączyńskim, sekretarzem generalnym Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego, rozmawiamy o sytuacji w branży.

Aleksandra Wiśniewska, Podróże Gazeta.pl: Od 4 maja hotele znów mogą przyjmować turystów. Jak wygląda sytuacja w branży? 

Marcin Mączyński: Przede wszystkim chciałbym wyjaśnić, że przed 4 maja hotele mogły przyjmować gości, jednak tylko tych, którzy przebywali w delegacji służbowej. To, że obiekty były zamknięte, wynikało z indywidualnych decyzji właścicieli i dyrektorów obiektów podyktowanych względami ekonomicznymi, a nie decyzjami administracyjnymi o zamknięciu. 

Około 10 procent hoteli cały czas funkcjonowało i przyjmowało gości będących w delegacji. Od 4 maja otworzyło się mniej więcej kolejnych 10 procent. Dlaczego tak mało? Większość właścicieli obiektów czeka, aż znów będzie można oferować gościom szerszą gamę usług hotelowych: pełną gastronomię, zabiegi spa, baseny, sale konferencyjne i szkoleniowe. Nocleg to zaledwie jeden z elementów oferty hotelu. 

Zatem wiele obiektów czeka z przyjmowaniem turystów na moment, gdy znów będą mogły zaoferować gościom pełen pakiet swoich usług? 

Tak. Od 18 maja otworzyło się nieco więcej obiektów, według naszych analiz obecnie jest to łącznie około 30-35 procent hoteli. Reszta czeka na kolejne etapy odmrażania, które po pierwsze pozwolą uruchomić pozostałą infrastrukturę hotelową, a po drugie otworzą granice. 

Jak duże znaczenie ma w takim razie dla polskiej branży hotelarskiej turystyka zagraniczna?  

Jesteśmy bardzo uzależnieni od turystyki zagranicznej. W zeszłym roku, według danych przedstawionych przez Polską Organizację Turystyczną, do Polski przyjechało ponad 20 milionów zagranicznych turystów. To był rekordowy rok. Zatem jeśli ich nie ma, to hotele, szczególnie miejskie, nie mają wysokiej frekwencji. Dzisiaj ta frekwencja jest na poziomie około 10 procent. Wyjątki stanowią obiekty typowo wypoczynkowe, położone gdzieś daleko, w głuszy - tam w ciągu dwóch ostatnich weekendów zaobserwowaliśmy dużo większe zainteresowanie. 

Regionem, w którym jest szczególnie dużo turystów z zagranicy, jest województwo zachodniopomorskie. Są to głównie goście hotelowi z Niemiec, którzy poza szczytem sezonu stanowią 70-80 proc. obłożenia Tak samo jest na Dolnym Śląsku. Są to województwa, dla których duże znaczenie ma zarówno ruch przygraniczny, jak i ruch z państw ościennych.  

Jakie są nastroje przed zbliżającymi się wakacjami? 

W regionach turystycznych, czyli nad morzem, w górach, na Mazurach, w miejscowościach, które są pod tym kątem atrakcyjne, branża patrzy w przyszłość z optymizmem. Widać wzrost w rezerwacjach, choć nie jest jeszcze na takim poziomie, jak w zeszłym roku. Można jednak mówić o pozytywnym trendzie wzrostowym.  

Gorzej jest z hotelami miejskimi i konferencyjnymi. Tam wciąż rezerwacji jest bardzo mało. Rozmawiamy z panią premier, minister rozwoju Jadwigą Emilewicz o możliwościach odmrożenia w kilku etapach obszarów związanych z kongresami i innego rodzaju eventami, oczywiście w reżimie sanitarnym i z zachowaniem wszelkich procedur. Nie ma jednak jeszcze konkretnej daty. Mamy nadzieję, że stanie się to szybko. 

Które regiony cieszą się wśród rezerwujących szczególnym zainteresowaniem? 

Są miejsca, w których już bardzo dużo miejsc noclegowych zostało sprzedanych. To są głównie ośrodki i inne obiekty noclegowe w głuszy, daleko od cywilizacji. Najchętniej wybierane są domki ustawione w dużej odległości jeden od drugiego - na okres wakacyjny już właściwie nie ma miejsc.  

Jak zwykle dużym zainteresowaniem cieszą się polskie morze i góry, a także miejscowości nad jeziorami. Goście preferują obiekty na uboczu, nie w centrach miast. Podkreślam jednak, że branża hotelarska jest dobrze przygotowana, wprowadzone zostały procedury, które spełniają wymogi sanitarne i epidemiologiczne, więc goście nie muszą się obawiać. Dbamy zarówno o nich, jak i o personel, zabezpieczenia są na najwyższym poziomie. 

15 maja ruszyliśmy z ogólnopolską kampanią promującą pobyt i wypoczynek w hotelach. Hotelarze z całego serca pragną powrotu swoich gości i to jest główny przekaz naszej akcji. Drugim ważnym aspektem jest właśnie bezpieczeństwo w hotelach. Akcja została opatrzona hasztagiem #WypocznijBezpiecznie, który oddaje ideę kampanii. Liczymy, że będzie często pojawiał się we wpisach hoteli i ich gości w mediach społecznościowych. 

Ministerstwo Rozwoju wyszło z propozycją wprowadzenia bonów turystycznych 1000+. Jak hotelarze oceniają ten pomysł? 

Sam pomysł bonów jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Każde wsparcie branży turystycznej, która jako pierwsza została dotknięta pandemią i wszystko wskazuje, że będzie jedną z ostatnich, które wyjdą z kryzysu, jest dobre. Niestety nie znamy jeszcze szczegółów tego projektu i czekamy z niecierpliwością na informacje, żebyśmy my, jako największa izba hotelarska w Polsce, która zrzesza ponad 550 hoteli, mogli dodać swoje uwagi do pomysłu bonów 1000+. Liczymy, że mimo wszystko projekt zostanie uruchomiony przed tegorocznymi wakacjami.

Zobacz wideo Bon turystyczny 1000+. Za co będziemy mogli nim zapłacić?

Czy taki bon turystyczny, jeśli zostanie wprowadzony, może wpłynąć na ceny noclegów? Podobno głównie za noclegi będzie można nim zapłacić. 

Na razie jest to "podobno". Dlatego póki co nie chciałbym dywagować. Gdy będziemy znali konkrety, chętnie odniosę się wprost do zapisów w projekcie.